
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- GR1013.Lindsay_Yvonne_Krete_drogi_namietnosci
- 036. Armstrong Lindsay Ślub w Australii
- Eddings_Dav
- Childe 03 śąośÂ‚nierzu nie pytaj
- Fred Saberhagen A Spadeful of Spacetime
- A Neighbor from Hell 2 Perfection R.L. Mathewson
- 0415249813.Routledge.Real.Metaphysics.Jan.2003
- Ariadia
- America’s Great Depression Murray N.Rothbard
- Bialer_Anna_ Szcz晜›cia_tekśźe_chodzć… _parami
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- alpsbierun.opx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
rzeczy do tępej głowy. - Mów dalej...
Jenny skrzywiła się, wysunęła rękę spod jego dłoni i podciągnęła
kolana pod brodę. Otoczyła je ramionami i oparła o nie głowę. W jej
głosie słychać było wahanie i zdenerwowanie.
- Po prostu nie potrafiłam stać się taka, jaką chciałby mieć Mark,
więc z nim zerwałam.
- I bardzo dobrze zrobiłaś. Skoro nie potrafił zaakceptować cię taką,
jaka jesteś, na pewno nie bylibyście ze sobą szczęśliwi.
- To prawda. Tak czy inaczej, bardzo się na nim sparzyłam i na długi
czas ta nieudana znajomość sprawiła, że stroniłam od mężczyzn. Przez
kilka lat trzymałam się od nich z daleka. W końcu, na ostatnim roku
studiów poznałam Bobby'ego. Właściwie to on nie dawał mi spokoju przez
kilka miesięcy, aż w końcu poddałam się i umówiłam się z nim na randkę.
Och! Tak mi wstyd...
Matt usiadł na łóżku, poprawiając kołdrę na biodrach. Ból, który
słyszał w jej głosie, rozdzierał mu serce. Podniósł rękę i pogładził
delikatnie jej drobne ramiona.
- Czy uwodził cię tylko po to, żeby zaciągnąć cię do łóżka? O to mu
chodziło? - domyślił się.
101
RS
Jenny skinęła głową i spojrzała na niego, rozluzniając się trochę pod
wpływem kojącego dotyku.
- Tak, i dałam się na to nabrać. A przecież powinnam już być
mądrzejsza. Chyba miałam nadzieję, że w końcu udowodnię samej sobie,
że Mark się mylił, mówiąc, że nikt mnie nie zechce, że żaden mężczyzna
ze mnÄ… nie wytrzyma.
Twarz Matta ściągnął grymas gniewu.
- Teraz już wiesz, jak to ze mną jest. Dlatego nie mogłam uwierzyć,
że mogłabym ci się spodobać. Jesteś bohaterem, Matt. Masz medale i
odznaczenia. Prawdziwy z ciebie wojownik, silny, przebiegły,
zdecydowany. A zarazem jesteś przyzwoitym, dobrym i wrażliwym
człowiekiem.
- A mimo to uważasz, że powiedziałem to wszystko, by zdobyć cię
na jednÄ… noc?
Jenny umknęła wzrokiem przed badawczym spojrzeniem Matta.
Zacisnął usta w cienką linię. Z trudem wypowiedziała to jedno słowo:
- Tak.
- Dlatego, że w swoim mniemaniu nie zasługujesz na dłuższy
zwiÄ…zek?
Skinęła głową.
- Kto chciałby być z takim tchórzem jak ja?
- Posłuchaj uważnie - zaczął Matt, kładąc jej ręce na ramionach i
odwracając w swoją stronę. - Wyrzuć ze swojego słownictwa określenie
tchórz" i wstaw w to miejsce zwycięzca", dobrze? - Zacisnął mocniej
palce na jej ramionach i nachylił się, tak że jego twarz znalazła się
zaledwie kilka centymetrów od twarzy Jenny. Pozwolił, by zawładnęły
102
RS
nim emocje, głos nabrał niskich tonów. - Od urodzenia musiałaś stawiać
czoło takim przeciwnościom losu, których większość ludzi nie doświadcza
przez całe życie. Nie stałaś się narkomanką jak twoja matka, a przecież
mogło tak być. Cierpisz na zespół ADD, ale nauczyłaś się sobie z nim
radzić. Skończyłaś studia psychologiczne, udowadniając, że stać cię na
dyscyplinę, wytrwałość i zaangażowanie. Jenny, w moich oczach jesteś
bardzo dzielną osobą - oznajmił z mocą. Tak bardzo pragnął, by w końcu
zrozumiała, że jest wspaniałym człowiekiem wbrew temu, co sama o sobie
sądzi. - Powiedzieć ci, na czym polega autentyczna odwaga? Na przejściu
przez życie, dzień po dniu, najlepiej jak potrafisz. Na pozostaniu
uczciwym człowiekiem, nawet jeśli dopada cię zmęczenie i zniechęcenie,
nawet jeśli czujesz, że życie potraktowało cię jak najgorzej. Na szacunku
dla innych, na podchodzeniu do nich z sercem i traktowaniu ich jak
równych sobie. Matt rozluznił uścisk.
- Ty jesteś właśnie taka! Jesteś zwycięzcą, a nie tchórzem! Chcę,
żebyś wzięła sobie do serca to, co mówię. Proszę cię o to. Jeśli choć trochę
obchodzi cię moje zdanie, proszę, uwierz mi, że mówię uczciwie, i wez to
za dobrÄ… monetÄ™, zgoda?
Spostrzegł, że oczy ma pełne łez.
- Och, Matt... - Podniosła ręce i oparła na jego mocnych, szerokich
ramionach.
Nie mogąc znieść widoku jej łez, powiedział zduszonym głosem:
- Chcę cię przytulić, Jenny. Chcę, żebyś poczuła się bezpieczna. Po
prostu przytulę cię na chwilę, zgoda? Nie potrafię patrzeć, jak płacze
kobieta albo dziecko. Po prostu Å‚amie mi to serce...
103
RS
Przysunęła się bliżej i wtuliła w jego mocne ramiona. Jakie to
cudowne uczucie, pomyślała, kiedy mocno ją do siebie przygarnął. Oparła
policzek na piersi Matta i nieśmiało go objęła. Kiedy czuła, jak
uspokajająco gładzi ją po plecach, a potem delikatnie przeczesuje
niesforne włosy, nie umiała już dłużej powstrzymać się od płaczu.
- Ja... nie wiedziałam... naprawdę nie wiedziałam... -łkała.
Ochrypłym głosem wyszeptał w jej jedwabiste włosy:
- Czego nie wiedziałaś, Jenny? %7łe jesteś dobrym człowiekiem? %7łe
jesteś bardzo odważna, nawet jeśli sama nie potrafisz tego dostrzec? Jak
myślisz, dlaczego Maja Stevenson i inni cię od razu zaakceptowali? %7ładna
z nich z ciebie nie żartuje, one cię podziwiają, Jenny. Tylko ty tego nie
dostrzegasz.
Matt tulił Jenny, marząc o pocałunku. Przecież jej obiecał, że
niczego nie uczyni bez jej zgody. Nie miał odwagi, by wykonać pierwszy
ruch, zanim Jenny da mu znak. Przysiągł sobie, że nie skrzywdzi jej tak,
jak zrobił to Mark i ten drugi, wyrachowany cynik. Nie zawiedzie jej
zaufania.
Gdyby tylko miał w tej sprawie cokolwiek do powiedzenia, Jenny
nigdy już nie byłaby sama, przekonana, że jest nieudacznikiem i tchórzem.
Nie miał do końca pewności, w jaki sposób by tego dokonał, ale serce
podpowiadało mu, że tak właśnie by się stało. Jenny zasługiwała na
miłość. Była jedną z najbardziej otwartych, życzliwych osób, jakie spotkał
w życiu. Oczywiście, Matt wiedział, że nie jest doskonały. Daleko mu do
tego. Ale z pewnością nie przypominał też mężczyzn z jej przeszłości.
Potrafił docenić wartość stałego związku. Czy jest dla nich nadzieja? Czy
104
RS
ona zobaczy w nim kogoś więcej niż tylko partnera, z którym wykonuje
wyznaczone zadanie?
Ogarnął go lęk. Kiedy zamknął oczy, napawając się bliskością Jenny,
poczuł, że boi się bardziej niż kiedykolwiek w życiu. Nie wiedział, co
powinien teraz zrobić ani co powiedzieć. To do Jenny należał następny
krok. On mógł tylko czekać i zachować cierpliwość. Musiał pozwolić, by
doszła do siebie po tym, czego się od niego dowiedziała, żeby przyjęła
pewne prawdy, oswoiła się z nową sytuacją. Na to potrzeba czasu.
Czy mają go dość? Ile jeszcze dni im zostało? Matt wiedział, że
kiedy tylko wróci do kwatery głównej Perseusza, będzie już na niego
czekała kolejna misja, że zniknie na następne trzy miesiące. Cholera, życie
naprawdÄ™ nie jest sprawiedliwe.
105
RS
ROZDZIAA 8
Kiedy następnego dnia wylądowali w bazie Black Jaguar, Jenny
musiała zebrać wszystkie siły, by skupić się na pracy i przestać myśleć o
czułości i troskliwości, jaką nieoczekiwanie okazał jej tej nocy Matt.
Wciąż pamiętała to wspaniałe uczucie, gdy trzymał ją w ramionach,
delikatnie, jak gdyby była bezcenną, piękną i kruchą wazą, która pod
odrobinę mocniejszym naciskiem mogłaby się rozpaść. Była pewna, że
zniosłaby ten uścisk. Matt nie wiedział jeszcze, że jest silna.
Teraz siedział po drugiej stronie, w niewielkim gabinecie, który
oddano im do dyspozycji. Pił poranną kawę, czekając, aż pojawi się
pierwsza umówiona tego dnia kandydatka. Po chwili do drzwi zastukała
pilotka o kruczoczarnych oczach i tego samego koloru włosach,
opadających na ramiona. Liczyła sobie mniej więcej sto siedemdziesiąt
centymetrów wzrostu, była atletycznie zbudowana i miała pociągłą twarz.
Choć na mundurze nie nosiła żadnych dystynkcji, Matt wiedział, że to
kapitan Sara Klein, zastępca komendanta bazy. Sara była prawą ręką major
[ Pobierz całość w formacie PDF ]