
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Turtledove, Harry V
- Barbara Delinsky Piąty mężczyzna
- Fortuna i miśÂośÂć Morgan Sarah
- Bova, Ben Children of the Mind
- Willow Springs Ranch 5 Park's Lot
- Balzac Honore Dwaj poeci
- 1.Dzieje śąydów w Polsce Obszerne opracowanie historyczne
- Christenberry_Judy_ _Wyjd湜Ÿ_za_mnie,_Kate
- WaśÂkowicz Melchior OD STOśÂPCÄÂW PO KAIR tom 1
- Herbert Zbigniew BarbarzyśÂca w ogrodzie
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- stirlic.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Bartel zamierz3 spróbować "całkowicie konstytucyjnej" współpracy z Sejmem, no a moje całe nastawienie do Sejmu -
jego zdaniem __ nie bardzo temu odpowiada. W tych warunkach, spytał mię premier Bartel, czy chcę być ministrem
spraw wewnętrznych w jego gabinecie.
Odpowiedziałem, że ministrem spraw wewnętrznych chcę być aż do chwili, gdy trwa dla mnie rozkaz Komendanta,
zdaję sobie jednak sprawę, że obecność moja w gabinecie niewątpliwie utrudni premierowi Bartlowi jego zamierzoną
współpracę z Sejmem.
Takeśmy sobie pogadali i rozstaliśmy się.
Zaraz po świętach premier Bartel znów zaprosił mię do siebie, pytając, czy chcę być ministrem w jego gabinecie.
Odpowiedziałem, że chcę, to jednak uprzedzam go lojalnie, że polityki mojej wobec Sejmu bez wyraznego rozkazu
Komendanta zmienić nie mogę.
Wobec tego premier Bartel przyrzekł mi wyjaśnić sprawę z Panem Marszałkiem.
Dnia 28 grudnia 1929 roku, wezwany znów do premiera Bartla, usłyszałem, że Pan Marszałek zgodził się, bym nie był
ministerem spraw wewnętrznych w nowo tworzonym gabinecie, przy czym Komendant dodał, że ma już od dawna
przygotowaną dla mnie pracę w wojsku.
Rozstaliśmy się z premierem Bartlem bez pretensyj, gdyż zdawałem sobie sprawę, że wobec jego nowej -polityki
byłbym anachronizmem w jego gabinecie, anachronizmem, który nie ma zamiaru ulec rekonstrukcji w myśl nowych
idei sejmofilnych bez rozkazu ze strony Komendanta.
Tak więc przestałem być ministrem spraw wewnętrznych.
Kiedyś, naturalnie, to musiało nastąpić, tym bardziej że i tak Komendant trzymał mię na tym stanowisku przeszło trzy
lata.
Gdy wróciłem do domu po rozmowie z premierem Bartlem, nie powiem, żeby w nastroju podniosłym, rozmyślałem,
jaką to Pracę da mi Komendant w wojsku.
79
Ta ciekawość moja nie była narażona na długą próbę, gdyż tegoż wieczora otrzymałem wezwanie do Belwederu na
jutro, czyli 29 grudnia 1929 roku, na godzinę dwunastą minut piętnaście.
Gdy zameldowałem się w narożnym saloniku Belwederu, Komendant siedział w kurtce strzeleckiej za stołem, stawiając
pasjansa.
Podając mi rękę, powiedział: "Siadajcie. Gdy Bartel uważa was i Prystora za swych współzawodników, więc wrócicie
do
wojska. .. "
Odpowiedziałem: "Rozkaz, Panie Marszałku!" - po czym Komendant ciągnął dalej: "Nabyliście obecnie znajomości
państwa . .. wasze doświadczenie państwowe macie teraz przelać na innych.
Administracja naszej armii >ciągle jeszcze nie wyzbyła się wstrętnych tradycyj z czasów wojny: robienia sobie życia na
tyłach, nawet bez pomagania bijącym się. Dlatego oficerowie liniowi przegrali po ich powrocie do domu. Dlatego ja
cały czas wysuwam na górę ludzi, którzy przeszli przez wojnę.
Wadą organizacji administracji naszej armdi jest to, że centrala i dowództwa okręgów korpusu zajmują się tą samą
rzeczą. Istnieje nadmierna centralizacja, tak że centrala odbiera za dużo od DOK .. ."
Metoda pracy specjalnej, którą otrzymano od Pana Marszałka, rozpocznie się od powierzenia generałowi Zarzyckiemu,
dotychczasowemu zastępcy szefa Administracji Armii, resortu przemysłu wojennego, ja zaś otrzymam nominację na
zastępcę szefa Administracji Armii.
Obowiązków moich na razie mam nie obejmować, aż do specjalnego rozkazu Komendanta. Wszystkie obowiązki
zastępcy generała Konarzewskiego, jako szefa Administracji Armii, ma pełnić po dawnemu generał Zarzycki.
Poimoc przy wejściu do wojska otrzymam od szefa gabi' netu Pana Marszałka, pułkownika Becka, i szefa Biura
Inspekcji, pułkownika Gąsiorowskiego. Poza tym pomagać mi będzie pułkownik Langner, szef Biura
Ogólnoadminfetracyjnego.
Naturalnie, współpracować witnienem z generałami Kona-rzewskim i Fabrycym - wiceministrami oraz szefem Sztabu -
generałem Piskorem.
Celem wybadania opinii dowódców okręgów korpusów mam "wysłuchać żale" generałów: Wróblewskiego z Krakowa,
Dzierżanowskiego z Poznania, Litwinowicza z Grodna i Popowi cza ze Lwowa.
Pracę powierzoną mi przez Pana Marszałka ma cechować "powolne, istotne jej odrobienie, a nie napisanie tylko
papierka".
Za 2 miesiące mam zameldować się u Komendanta z pierwszymi wytycznymi mej pracy, po czym otrzymam dalsze
instrukcje.
Po tych rozkazach Pana Marszałka opuściłem Belweder, jak ogłuszony, niewiele rozumiejąc z formalnej strony mego
nowego przydziału.
Mam więc nazywać się zastępcą szefa Administracji Armii i jednocześnie nie pełnić mych nowych funkcyj, lecz
wykonać specjalną pracę w wojsku dla Pana Marszałka.
Generał Zarzycki zostaje niewątpliwie w nieprzyjemnej sytuacji, spełniając po dawnemu wszystkie obowiązki zastępcy
generała Konarzewskiego, lecz tracąc swój tytuł zastępcy szefa Administracji Armii.
Co jednak mogę zrobić na to wszystko. Nic.
Miałem dużo roboty, a teraz stałem się nagle "zwisa-kiem", czyli człowiekiem bez jasno określonej funkcji, boć pracę,
którą mi dał Komendant, można by było, przy pewnym wysiłku, dokonać w ciągu miesiąca.
Oto myśli, jakie wywołały we mnie najnowsze rozkazy Komendanta z dnia dzisiejszego.
Zostały one przerwane o godzinie piątej po południu, gdy udałem się do Prezydium Rady Ministrów na pożegnalną
herbatkę, którą dawał ustępujący premier Switalski dla starych i nowych ministrów.
Komendant wytworzył tradycję pomajową, w myśl której ustępujący i wstępujący w kręgi światła władzy premierzy i
mi-
6 ~ Str
zępy meldunków
80
81
nistrowie spożywali w salach Prezydium Rady Ministrów wspólną kolację, którą wydawał zawsze ustępujący premier.
Było niewątpliwie w tym dużo chęci wykazania harmonii w chwili tzw. zmiany warty, czyli zastępowania jednych
ministrów, podległych Marszałkowi Piłsudskiemu - drugimi.
No, ale nawet w chwili prawdziwej zmiany warty, humory ustępujących z wartowni i wstępujących do niej nie są
jednakowe...
Zjadłem już kilka takich kolacyj w Prezydium Rady Ministrów z dobrym apetytem i... humorem, gdyż przeżyłem, jako
minister, kilka gabinetów.
Aż dzisiaj - przyszła kryska i na mnie.
Pan Marszałek przyjechał do Prezydium punktualnie, w niebieskim mundurze z bojowymi odznaczeniami i w
doskonałym humorze. Jak zwykle, Komendant przez cały wieczór okazywał więcej uprzejmości ustępującemu
premierowi i ministrom niż nowym.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]