
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Balzac, Honoréde Große und kleine Welt
- Harry Harrison To the Stars Trilogy
- Herbert Zbigniew BarbarzyśÂ„ca w ogrodzie
- Bagley Desmond Huragan
- Bova, Ben Children of the Mind
- Heinlein, Robert A. Weltraum Piloten
- Andersson Marina PrzystaśÂ„ posśÂ‚uszenstwa
- Christina Hollis The Count of Castelfino (pdf)
- Andrew Ne
- Green_Crystal_ _Usmiech_Losu_02_ _Romans_z_nowym_szefem
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- soffa.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
bratową Dawida Sechard! To zdanie zawierało jasną i ścisłą formułę myśli, które szarpały
sercem Lucjana. Luiza ma słuszność! Ludzie przyszłości nigdy nie znajdują zrozumienia
w rodzinie pomyślał z goryczą.
Gdyby Lucjan otrzymał wiadomość o tym związku kiedy indziej niż w chwili, gdy w
wyobrazni uśmiercił właśnie pana de Bargeton, byłby ją z pewnością przyjął z najżywszą
radością. Zastanawiając się nad swym obecnym położeniem, nad losem dziewczyny pięk-
nej a bez majątku, patrzyłby na to małżeństwo jak na nieoczekiwane szczęście. Ale on bu-
jał właśnie w jednym z owych złotych snów, w których młodzi ludzie, dosiadłszy słówka ,,
gdyby , przeskakują wszystkie zapory. W tej chwili widział siebie panującego nad świa-
tem; jako prawdziwy poeta cierpiał, iż tak rychło trzeba mu się osunąć w rzeczywistość.
Ewa i Dawid myśleli, iż brat milczy przygnieciony tą wspaniałomyślnością. Dla tych
dwóch pięknych dusz milczące przyjęcie było świadectwem prawdziwej przyjazni. Dru-
karz począł z łagodną i serdeczną wymową malować szczęście, jakie czeka wszystkich
czworo. Mimo protestów Ewy umeblował pierwsze pięterko z przepychem zakochanego;
wybudował z naiwną dobrą wiarą drugie dla Lucjana, a dla pani Chardon, wobec której
chciał rozwinąć wszelkie synowskie starania, przerobił poddasze nad oficyną. W końcu
uczynił rodzinę tak szczęśliwą i brata swego tak niezależnym, iż Lucjan, oczarowany gło-
sem Dawida i pieszczotami Ewy, zapomniał, w cienistej alei nad spokojną i lśniącą Cha-
rentą, pod gwiazdzistym sklepieniem i w atmosferze ciepłej nocy, o dotkliwej koronie z
cierni, jaką społeczeństwo wtłoczyło mu na głowę. Pan de Rubempre ocenił wreszcie Da-
wida. Wrażliwość jego przeniosła go niebawem w czyste, pracowite i mieszczańskie życie,
jakie wiódł wprzódy; Dawid ukazał mu je piękniejsze jeszcze i wolne od trosk. Zgiełk ary-
stokratycznego świata oddalał się coraz bardziej. Wreszcie, kiedy wstąpili na bruk Houme-
au, ambitny młodzieniec uścisnął rękę brata i do-' stroił się do szczęśliwej pary kochan-
ków.
Byle tylko twój ojciec się nie sprzeciwiał-rzekł do Dawida.
Wiesz dobrze, ile on troszczy siÄ™ o mnie! %7Å‚yje
sobie na własną rękę; ale pójdę go jutro odwiedzić w Marsac, choćby po to, aby uzy-
skać przebudowy, które nam są potrzebne.
Dawid odprowadził rodzeństwo aż do mieszkania pani Chardon, którą poprosił o rękę
Ewy z pośpiechem człowieka nie chcącego dopuścić możliwości odwłoki. Matka ujęła rę-
60
kę córki, włożyła ją z radośdą w rękę Dawida, ośmielony zaś kochanek pocałował w czoło
piękną narzeczoną, która uśmiechnęła się doń zarumieniona.
Oto zaręczyny biednych ludzi rzekła matka wznosząc oczy, jakby dla uproszenia
błogosławieństwa Boga. Odważny jesteś, moje dziecko rzekła do Dawida jeste-
śmy pod znakiem nieszczęścia i lękam się, aby ono nie było zarazliwe.
Będziemy bogaci i szczęśliwi rzekł poważnie Dawid. Na początek poniecha
pani rzemiosła pielęgniarki i zamieszka z córką i Lucjanem w Angouleme.
Troje młodych zaczęło na wyprzódki opowiadać zdumionej matce śliczny projekt, za-
puszczając się w jedną z owych gawęd rodzinnych, w których zgarnia się zawczasu
wszystkie zasiewy i kosztuje z góry wszystkich radości. Trzeba było Dawida wypędzić z
domu przemocą; byłby pragnął, aby ten wieczór trwał wiecznie. Biła pierwsza, kiedy Lu-
cjan odprowadzał przyszłego szwagra do bramy Palet. Zacny pan Postel, zaniepokojony
niezwykłym ruchem, przycupnął za oknem; otwarł żaluzje i mówił sobie, widząc o tej po-
rze oświetlone okienko Ewy:
Go się tam dzieje u tych Chardonów? Mów, chłopcze rzekł widząc wracającego
Lucjana co się stało u was? Może byłbym na co potrzebny?
Nie, panie odparł poeta ale ponieważ jest pan przyjacielem rodziny, mogę po-
[ Pobierz całość w formacie PDF ]