
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Diana Mars Wyspa szczęśliwych rozwodów
- 286. Lee Miranda Wymarzona willa
- Cooper Shelley Wymarzony ojciec
- 08. Burnham Nicole Bratnie dusze Prezent dla księżniczki
- Diana Palmer Long Tall Texans 20 Callaghan's Br
- Diana Palmer Kowboje 03 Narzeczona z miasta
- Diana Palmer Skrywana miłość
- Diana Palmer Her Kind of Hero
- Diana Palmer Eye of the Tiger
- Palmer Diana Szczęśliwa gwiazda
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- soffa.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
dziś składam wymówienie i znikam za tymi
drzwiami.
Wziął głęboki oddech.
- To szantaż, wiesz? Nie powinienemci ule-
gać. - Pokręcił z niezadowoleniemgłową. - Sko-
ro jednak masz tak zdecydowany poglÄ…d na tÄ™
sprawÄ™, ustÄ…piÄ™. Ale tylko ten jeden raz..- Ostat-
nie słowa wypowiedział z naciskiem, żeby nie
było żadnych wątpliwości. - Staraj się jednak
pamiętać, że, to ja jestem naczelnym i wydaję
gazetę tak, jak uważamza stosowne.
- Dobrze, McCabe. Obiecuję, że będę pamię-
tała - rzekła z grzecznym, słodkim uśmiechem.
Przytrzymując palcami jej brodę, pocałował
zdumioną Wynn w usta. Chociaż byli w pokoju
sami, nieodłączny rumieniec zabarwił na czer-
wono jej twarz.
janessa+anula
us
o
l
a
d
-
n
a
c
s
142
- No, niezle, niezle - mruknÄ…Å‚ McCabe. - Ale
wolę, kiedy rozchylasz wargi i całujesz namięt-
nie, tak jak tamtego wieczoru w sypialni.
- Cicho! - krzyknęła przerażona i szybko, aby
przypadkiem nikt go nie usłyszał, zasłoniła ręką
jego usta.
Pocałował ją wdłoń, po czymponownie skie-
rował się ku drzwiom.
- Wporządku, nic ci nie grozi. Za dużo tu się
kręci osób. - Mrugnął porozumiewawczo.
Usiadłszyz powrotemprzybiurku, przez chwi-
lę wpatrywała się w drzwi, za którymi znikł. No
cóż, spodziewała się, że McCabe będzie próbo-
wał się zemścić. Ale ważne było to, że wygrała.
Szczęśliwa z powodu odniesionego zwycięstwa,
wrzuciła tekst o samobójstwie do kosza na śmieci.
Po południu bandyci napadli na bank. Usłysza-
wszy wiadomość w radiu na częstotliwości uży-
wanej przez policję, Wynn odruchowo otworzyła
szufladę, skąd wyciągnęła aparat oraz lampę
błyskową.
Chowała notes i długopis do, torebki, kiedy do
pokoju wszedł McCabe.
- Adokąd to? - spytał.
- Właśnie trwa napad na Farmer's Bank - po-
wiedziała zdyszana. - Jadę tam.
- Co? Wykluczone! - ryknÄ…Å‚, zabierajÄ…c jej
z ręki aparat. - Złodzieje mają broń! Czyżbyś
o tym nie wiedziała?
janessa+anula
us
o
l
a
d
-
n
a
c
s
143
- McCabe, jestem dziennikarką! - oburzyła
siÄ™. - Na tympolega moja praca.
- Póki ja tu szefuję, nie będziesz jezdzić do
żadnych napadów. - Był blady jak ściana. -
Usiądz przy biurku i nastaw radio na częstot-
liwość policyjną. Spokojnie sobie wszystkiego
wysłuchaj na skanerze. Kiedy policja aresztuje
bandytów, wtedy pojedziesz, zrobisz zdjęcia, po-
rozmawiasz z pracownikami banku. Ale póki
trwa napad, nie wolno ci się stąd ruszyć. Czy
wyrażam się dość jasno?
- Ed bymnie puścił! - warknęła.
- Ed nie potrafiłbycię powstrzymać.
Na twarzy McCabe'a malowało się ogromne
napięcie. Po raz pierwszy odkąd wrócił do Red-
vale, Wynn zobaczyła, że pod maską beztros-
kiego twardziela kryje się całkiem inny czło-
wiek.
- Rozumiesz? Masz się nie ruszać z redakcji
- powtórzył ostro. - Chyba że chcesz spędzić
kilka tygodni w szpitalu, lecząc rany postrzało-
we. Wiesz co? - dodał po chwili, z błyskiem
wściekłości woczach. - Może powinienembył ci
pozwolić zmieniać mi opatrunek na nodze. Nawet
sobie nie wyobrażasz, jak wielką dziurę zostawia
strzał z pistoletu.
..... - Zpistoletu? - Na moment zaniemówiła.
-Myślałam, że to był karabin... że ktoś z daleka...
- Strzelano do mnie z bliska, z odległości
janessa+anula
us
o
l
a
d
-
n
a
c
s
144
metra. Gdyby nie pewien zaprzyjazniony czło-
wiek z junty, który wytrącił strażnikowi broń
z ręki i pomógł mi w ucieczce, pewnie kolejną
kulkę dostałbymwłeb. To miała być egzekucja.
Zamierzano mnie rozstrzelać za to, że próbowa-
łem ocalić tamtych dziennikarzy.
Jego wyznanie sprawiło, że Wynn wybuchnęła
szlochem. Siedziała przy biurku wstrząsana dre-
szczami, nie potrafiąc pogodzić się z tym, że tak
niewiele brakowało, by McCabe zginął.
- Teraz znasz prawdę, kotku. - Uśmiechnął
się chłodno. - Więc ostudz swój zapał. Wierz mi,
to nic przyjemnego znalezć się na linii strzału.
Obróciwszy się na pięcie, wyszedł z gabinetu
i zamknÄ…Å‚ za sobÄ… drzwi.
Radio było włączone, skaner działał, głosy
dochodziły całkiemwyrazne, lecz do Wynn nie-
wiele z tego docierało. Wciąż zanosiła się pła-
czem. Nie mogła się uspokoić. McCabe'a zamie-
rzano zabić, wykonać na nimwyrok... Gdyby nie
zaprzyjazniony żołnierz, już by nie żył. Byłby
martwy, a ona nigdy by go nie całowała, nie
dotykała nie pieściła. Wiedziała, że musi się
otrząsnąć, przestać myśleć o tym, co usłyszała, bo
inaczej zwariuje. Ale jak to zrobić? Kochała go.
Tak, była wnimdo szaleństwa zakochana. Miała
jednak świadomość, że kiedy McCabe odzyska
zdrowie, to wsiądzie wsamolot i wróci do tam-
tego świata, tamtego krwawego, pełnego przemo-
janessa+anula
us
o
l
a
d
-
n
a
c
s
145
cy świata, w którym śmierć czyha na każdym
rogu. Bała się, że tego nie wytrzyma. Co innego
niepokoić się o mężczyznę, którego podziwia się
od dziecka, a co innego o mężczyznę, którego się
kocha całym sercem i z którym żaden inny nie
może się równać.
Dziesięć minut pózniej do gabinetu wpadł
przejęty Kelly.
- Usłyszałem w radiu o napadzie na bank.
- Oczy mu lśniły z podniecenia. - Policja are-
[ Pobierz całość w formacie PDF ]