
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Białowąs Jan Krwawa podolska wigilia w Ihrowicy w 1944 roku
- Anne McCaffrey Planet Pirates 1 Sasslnak
- Mandalian_Andrzej_ _Czerwona_orkiestra
- Czarny potok Leopold BUCZKOWSKI
- Jacobs Holly Niespodziewane szczęÂście
- (18) Szumski Jerzy Pan Samochodzik i ... Bursztynowa Komnata tom 2
- CEF Answer key
- Langan Ruth Korsarska rapsodia
- Jack Brighton Taken by the Vorinovs
- Eames Anne Najlepsze śÂ›wić™ta
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- alpsbierun.opx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
wkracza na niebezpieczny grunt.
W moim przypadku nie chodzi o kon-
kretnÄ… decyzjÄ™. Chodzi o coÅ›, co powin-
nam zrobić wiele lat temu, albo raczej o to,
czego nie powinnam zrobić. Ale dajmy
spokój moim sprawom. To biedne, ponure
dziecko, Lassie, chyba też nie ma wielkie-
go wyboru.
Mogłaby być troszkę bardziej sympa-
163
tyczna zasugerowała Penny.
Pewnie tak, ale to nie zmieniłoby Bo-
żego Narodzenia. Czy będzie sympatycz-
na, czy nie, fakty pozostanÄ… takie same.
SkÄ…d pani wie?
Panna Hali nigdy nie rozmawiała o dzie-
ciach, jakby nie wiedziała, że mają jakieś
życie poza szkołą.
Stąd, co i wszyscy, słyszałam różne
plotki. Jej rodzice siÄ™ rozchodzÄ…. Matka
jest w ciąży z nowym facetem, a ojciec
przeprowadził się do mieszkania swojej
przyjaciółki. %7ładne z nich nie ma ochoty
oglądać w okresie świątecznym wielkiej,
ponurej twarzy dziecka, któremu dali na
imiÄ™ Lassie.
I co z nią będzie?
A co ma być? Spędzi trochę czasu z
jednym rodzicem, trochÄ™ z drugim, wszÄ™-
dzie domagajÄ…c siÄ™ uwagi, rodzÄ…c poczucie
winy i wywołując niechęć. Tak to już jest.
164
Nawet gdyby była przeuroczą dziewczyn-
ką, nie mogłaby dostać tego, czego pragnie
najbardziej na świecie, czyli rodziny. Ta-
kiej, jaką miała kiedyś, trwałej i bezpiecz-
nej.
W tonie głosu panny Hali można było
wyczuć współczucie i zrozumienie. Penny
kolejny raz odważyła się mówić o spra-
wach osobistych...
Już pani wspomniałam, że Boże Naro-
dzenie spędzę samotnie. Gdybym mogła
się z panią spotkać... albo...
Nie mogła zaprosić jej do siebie ze
względu na Jacka, który może przyjść je-
śli wykradnie rodzinie pół godziny dla
Penny. Byłby wściekły, gdyby zastał starą
nauczycielkę. Jednak mogłaby odwiedzić
starszÄ… paniÄ… w jej wielkim domu z tara-
sem po powrocie Jacka na to, co Penny na-
zywała w myślach łonem rodziny, a co dla
niego nie miało większego znaczenia i
165
było czymś, co musi tolerować ze względu
na dzieci, do czasu, aż te podrosną i będą
w stanie go zrozumieć.
Pani jest bardzo miła, ale, niestety, to
niemożliwe.
Już pani mówiła, że jestem miła; pro-
szę mi jednak powiedzieć, dlaczego nie
mogę pani odwiedzić? spytała zdenerwo-
wana Penny.
Ponieważ mnie pani nie zastanie. Dom
nie jest mój. Musi zostać sprzedany.
Nie wierzÄ™. Gdzie pani teraz mieszka?
W zajezdzie.
%7Å‚artuje pani ze mnie?
Gdybym żartowała, nie byłby to udany
dowcip.
Więc dlaczego? Słyszałam, że zawsze
pani tam mieszkała. Dom należał do pani
ojca, a przedtem do dziadka. Dlaczego go
pani sprzedała?
%7łeby spłacić długi. Jestem nieuleczal-
166
ną hazardzistką. Wolałabym powiedzieć,
że byłam hazardzistką, ale my, podobnie
jak alkoholicy, zawsze mówimy w czasie
terazniejszym.
Przecież nie można mieszkać w zajez-
dzie do... do końca życia.
Nie zamierzam tam pozostawać. Kie-
dy sprzedaż domu będzie sfinalizowana,
zostanie mi dość pieniędzy na jakieś
mieszkanko.
Straszne. Nie miałam pojęcia.
Nikt nie miał pojęcia, z wyjątkiem lu-
dzi z mojej grupy... Mam na myśli grupę
wsparcia. No i ludzi, którym jestem winna
pieniÄ…dze. Oni doskonale wiedzieli. Gdyby
powiadomiono o tym szkołę, zdaję sobie
sprawę z konsekwencji. Obawiam się, że
dyrektorka nie okazałaby bożonarodzenio-
wej dobroci i wyrozumiałości, dlatego wo-
lałabym, żeby ta sprawa pozostała tajemni-
cÄ….
167
Oczywiście, rozumiem zapewniła ją
Penny.
Zawsze mogę się tłumaczyć, że sprze-
dałam dom, obrazy i śliczne meble, ponie-
waż było tego za dużo jak na mnie jedną i
nie mogłam sobie poradzić z utrzymaniem
wszystkiego w należytym porządku.
Konie czy karty?
Panna Hali uśmiechnęła się.
Dlaczego pani pyta?
Bo to wszystko brzmi nieprawdopo-
dobnie. I raczej wolałabym rozmawiać o
konkretach niż użalać się nad pani sytu-
acjÄ….
Pannę Hali zadowoliła odpowiedz.
Znów się uśmiechnęła.
Cała ta historia będzie jeszcze bardziej
nieprawdopodobna, kiedy pani powiem, że
chodzi o chemin de fer.
W klubie?
Tak, w eleganckim klubie, godzinÄ™
168
drogi stÄ…d pociÄ…giem. Tam, gdzie nikt nie
zna mojego nazwiska. Teraz pani wie
wszystko.
Penny musiała już wyjść. Nie mogła
dłużej prowadzić rozmowy wzywały ją
obowiÄ…zki.
W korytarzu, przy biurku, siedziała z
ponurą miną Lassie. Była sama.
Idz do domu powiedziała Penny.
Nie mogę, muszę skończyć. Sama pani
mówiła, że zrobiłam głupio nie idąc na
próbę. Nie chcę pózniej robić tego drugi
raz.
Masz rację. Myślałam, że może spie-
szy ci siÄ™ do domu.
Po co miałabym się spieszyć? Dom
jest pusty odparła Lassie.
Tak jak u mnie pokiwała głową Pen-
ny.
Ale pani jest sama z wyboru i jest pani
dorosła.
169
Nie, nie wybierałam samotności i wca-
le nie jestem dorosła.
Przepraszam Lassie uśmiechnęła się
nieśmiało.
W takim razie pracuj dalej, a ja coÅ›
wymyślę.
Penny usiadła w dużej sali, służącej do
odbywania kar. Widziała stąd Lassie, pra-
cujÄ…cÄ… nad wypracowaniem na temat
Zmiany w najbliższym sąsiedztwie , któ-
rego i tak nikt nie przeczyta, ponieważ za-
dano je tylko za karÄ™.
Penny myślała o swojej matce, o ojczy-
mie i o tym, że jest już za pózno, żeby po-
jechać do nich na święta, gdyby nawet
chciała, a nie chciała. Byliby zaskoczeni
jej przybyciem, w niej zaś obudziłyby się
wspomnienia domu za życia taty, kiedy
była małą dziewczynką i nie znała jeszcze
poważnych problemów.
Było też za pózno, żeby wybrać się na
170
wycieczkÄ™ do kraju, gdzie nie obchodzi siÄ™
świąt Bożego Narodzenia, gdzie o tej po-
rze roku można się pluskać w basenach,
wypoczywać pod palmami i w palących
promieniach słońca pogryzać kanapki.
Jednak jest jeszcze dość czasu, żeby ura-
tować święta, nie dać się osaczyć pustce i
samotności. Jeśli zdecyduje się otworzyć
w swoim sercu okna, które Jack pozamy-
kał. Które sama pozamykała, ślepo zako-
chana, chociaż jej uczucie nie było miło-
ścią; raczej zauroczeniem i lękiem przed
utraceniem mężczyzny.
Myślała o tym całkiem spokojnie, anali-
zując sytuację. Doszła do wniosku, że
wszystkie będą zadowolone. Ale są pewne
problemy. I trzeba się z nimi jakoś uporać.
Nie mogą pogrążyć się w smutku i żalu.
To nie spotkanie skazańców, którym dano
ostatnią szansę. Jeśli miałyby razem spę-
dzić święta, ona nie ma zamiaru być roz-
171
jemcą między gburowatą, wyniosłą panną
Hali a ponurą, pełną żalu Lassie. Penny za-
czerpnęła tchu i spojrzała na dziecko, sie-
dzÄ…ce przy biurku. Czy tylko jej siÄ™ wyda-
je, czy Lassie rzeczywiście odgarnęła wło-
sy z twarzy i zaczesała je za uszy? Twarz
dziewczynki wyrażała jakąś otwartość,
może nawet zainteresowanie.
Lassie! powiedziała Penny.
Już się pani zastanowiła? spytała
Lassie.
Tak; chcę ci coś zaproponować. Od
twojej odpowiedzi bardzo wiele zależy,
więc słuchaj mnie uważnie.
Dobrze zgodziła się Lassie. Słuchała
w milczeniu.
Ma pani duże, ładne mieszkanie?
spytała na koniec.
Nie, nie jest Å‚adne. Niezbyt zadbane,
ponieważ zakładałam, że szybko je opusz-
czę. Ale jakoś się pomieścimy. Panna Hali
[ Pobierz całość w formacie PDF ]