
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- 2000 09. Gwiazdka miłości 2. Steffen Sandra Kto się boi świąt
- 11 Cięć Antologia
- 3551 Asesinato647915
- Dr. Russell Conwell Acres of Diamonds
- Laurie Grant Lord Liar
- Chmielewska, Joanna Skradziona kolekcja
- Cartland Barbara Najpić™kniejsze miśÂ‚ośÂ›ci 160 Lucyfer i aniośÂ‚
- Gilowska Z., Podstawy prawne funkcjonowania administracji publicznej w RP
- Druon, Maurice Los Reyes malditos 6, La flor de lis y el león
- Heggan_Christiane_ _Zdradzeni
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- acwpower.xlx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
rozpocznie się niepowstrzymany pochód życia, raz na zawsze znoszący zmorę przemijania. Geny
śmierci po poddaniu ich działaniu odczynnika ypsilon nie regenerowały. Jakaż wspaniała
perspektywa otwierała się przed ludzkością uwolnioną od miecza Damoklesa, od kary śmierci dotąd
warunkowo tylko odroczonej w momencie przyjścia na świat.
Adwokat przypomina Humpty Dumpty z baśni Lewisa Carrola. Głos ma piskliwy adekwatnie do
figury, a okulary gruboszkliste w złotej oprawie. Jest obrońcą z urzędu, jednakże cechuje go poważny
stosunek do swego zadania. W jego notesiku piętrzy się siedem pytań, które zamierza zadać
profesorowi Andrewsowi. Nieszczęśliwemu, łatwowiernemu naukowcowi, który stał się ofiarą
szarlatana, który hodował na swym łonie węża Eskulapa, będącego zakamuflowanym grzechotnikiem.
- Pytania, które pragnę zadać, wypowiadam z przeświadczeniem, że prowadzą one wyłącznie do
poznania prawdy, która jest wśród dóbr publicznych wartością najwyższą. Wśród zeznań profesora
Andrewsa znalazłem parę drobnych nieścisłości. Zwiadek zeznał, że jego córka nie utrzymywała
intymnych kontaktów z oskarżonym. Nie zaprzeczy pan, że w okresie, kiedy była pracownicą
instytutu...
Podrywa się oskarżyciel.
- Wysoki sÄ…dzie, pytania mego kolegi nie dotyczÄ… tematu. WnoszÄ™ o ich uchylenie.
- Wysoki Sądzie, obrona ma chyba prawo... - słowa adwokata cichną ucięte szeptem Morleya:
- Proszę nie zadawać takich pytań!
Humpty Dumpty wzrusza ramionami, sędzia uchyla pytanie.
Zdenerwowanie doktora zaskoczyło profesora Andrewsa. Pora na wizytę tez była
nienajodpowiedniejsza. Zrodek nocy.
- Czy coś się stało, Yictorze?
- Jestem przerażony!
W głosie wynalazcy słychać rzeczywistą obawę.
- Mów, mój drogi.
- Dotychczas nie zajmowaliśmy się kosztorysem. Teraz jednak, kiedy wkraczamy w decydującą
fazę, nie sposób chować głowy w piasek. Mam wyliczenia.
- Ile?
Przez moment Morley bał się odpowiedzieć. Wreszcie wykrztusza. Pięć milionów na jednego
pacjenta, nie licząc - standardowych kosztów szpitalnych. Andrews nie wierzy.
- Kiedy rozkręcimy lecznictwo, cena się obniży.
- O 20%. Nie wyobrażam sobie tańszej produkcji odczynnika ypsilon. I to w ciągu najbliższych
kilkunastu lat. Nie będziemy mogli zapewnić nieśmiertelności wszystkim.
Profesor nie wydawał się zaskoczony.
- Kto mówi o wszystkich? Chociażby z przyczyn demograficznych byłoby to ze wszech miar nie
wskazane. Nasz świat cierpi na przeludnienie. Zresztą iluż naprawdę zasługuje na nieśmiertelność!
Gawędziłem na ten temat z moim przyjacielem Ministrem. Jest przygotowany na to, że zabieg
pozostanie elitarny. W pierwszej kolejności poddamy kuracji tych, którzy najbardziej potrzebują...
- Przy najbardziej optymistycznych danych możemy marzyć o dziesięciu pacjentach rocznie.
- To już jest coś. Minister zaproponował następujące rozwiązanie - połowę miejsc przeznaczy się
dla tych, którzy zapłacą za zabieg podwójną cenę, drugą połowę przeznaczymy dla pacjentów z puli
centralnej. Mamy już wstępną listę na najbliższe lata. Yictor pobladł. Oszołomiony zadawał sobie
pytanie, jak było możliwe, że nie brał pod uwagę takiego obrotu spraw wcześniej. Marzył o
szczęściu dla wszystkich, może na razie, w okresie rozruchu, dla najwybitniejszych artystów i
naukowców, tymczasem miał unieśmiertelnić multimilionerów i polityków.
- Ależ, profesorze, my nie możemy tak postąpić! - wykrzyknął. - Nie można nieśmiertelności
sprzedawać za pieniądze czy rozdzielać jak stanowiska.
- Uważasz się, mój zloty, za nowego Prometeusza? Serdecznie gratuluję samopoczucia, ale proszę
nie zapominać, że jesteśmy pracownikami agencji rządowej. Nie możemy bawić się na własną rękę
w świętych Mikołai. Wydane zostały ogromne pieniądze. Prasa zaczyna interesować się naszym
utajnionym programem. Zresztą, jak pan wyobraża sobie rozdzielanie promess na zabiegi?
- Może losując...
- Totalizator nieśmiertelności. Stanowczo masz zbyt duże poczucie humoru.
- Nigdy nie przestanę sobie wyrzucać własnej łatwowierności. W ostatnich tygodniach przed
rzekomym finiszem zachowanie Morleya było więcej niż podejrzane. Prawdopodobnie czuł, że zbliża
się koniec mistyfikacji... Sędzia przerywa na moment wypowiedz profesora Andrewsa.
- Jakie więc były, zdaniem pana, motywy postępowania oskarżonego, jeśli nie wierzył w
powodzenie swego doświadczenia...?
- Moim zdaniem absolutnie materialne. Przez jego ręce przechodziły wielkie pieniądze, kto wie,
ile z tego trafiło na prywatne konta jego lub wspólników.
- Na to nie ma żadnych dowodów - podrywa się adwokat.
- Tak, nie ma na to dowodów - mówi spokojnie profesor - i przepraszam pana Morleya, jeśli
[ Pobierz całość w formacie PDF ]