
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Vonnegut Kurt Rzeznia numer piec
- 11.Oblicza namietnosci 01 Zapach kobiety Jo_Leigh
- Hour of the Witch Harry Potter, Wicca Witchcraft, and the Bible by Steve Wohlberg
- Stephen King El pasillo de la muerte 1śË parte
- Stableford, Brian Emortals 01 Inherit the Earth
- 08. Smith Deborah Legendy
- Zarzadzanie_ryzykiem_w_projektach_informatycznych_Teoria_i_praktyka_zaryzy
- Awakened The Guardian Legacy_Book 1 Ednah Walters
- Cartland Barbara NajpićÂkniejsze miśÂośÂci 54 Stracony uśÂmiech
- Borowski Tadeusz WybćÂśÂr opowiadaćą_
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- szarlotka.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
trawniku stało około pięćdziesięciu małych drewnianych kabin kąpielowych.
Tu sypiają chłopcy, a w domu dziewczęta wyjaśnił Meredith.
Przypuszczam, że nic tu pana nie zainteresuje. Wszystkie pokoje podzielono.
Tam była równiej niewielka oranżeria. Teraz nowi właściciele wybudowali
loggię. No, cóż? Zapewne dobrze się tutaj bawią podczas wakacji. Trudno
utrzymać wszystko tak, jak było dawniej, chociaż to wielka szkoda.
Odwrócił się raptownie. Zejdziemy inną drogą. Wszystko. wszystko staje
mi na nowo przed oczami& Widma przeszłości& Wszędzie widma.
Wrócili do przystani inną, trochę dłuższą i bardziej krętą ścieżką. Szli w
milczeniu. Poirot nie chciał niepokoić towarzysza pogrążonego w smutnych
wspomnieniach.
Gdy znalezli się znów przy Handcross Manor, Meredith Blake rzekł nagle:
Wie pan? Kupiłem ten obraz. Ten, który Amyas wtedy malował. Nie
mogłem po prostu znieść myśli, że kupi go ktoś obcy, dlatego że związana z
nim jest jakaś sensacja i że jacyś ludzie, żądni niezdrowych wrażeń, będą się
na niego gapili. Wspaniałe płótno. Sam Amyas twierdził, że nigdy w życiu nie
namalował nic lepszego. Miał słuszność. Portret był prawie skończony.
Amyas chciał jeszcze tylko popracować nad nim dzień czy dwa. Czy pan&
czy ma pan ochotę go obejrzeć?
Ależ oczywiście! rzekł skwapliwie Poirot.
Blake poprowadził go przez hol i wyjął z kieszeni klucz. Otworzył jakieś
drzwi i znalezli się w obszernym, pachnącym nieco stęchlizną pokoju. Okna
były szczelnie zasłonięte. Blake podniósł drewniane żaluzje. Z niejakim
trudem otworzył jedno z okien i do pokoju wpadł strumień orzezwiającego,
wiosennego powietrza.
Teraz jest lepiej rzekł Meredith. Stał przy oknie, wciągając w płuca
powietrze. Poirot przyłączył się do niego. Nietrudno było domyślić się, do
jakiego celu służył dawniej ten pokój. Półki były obecnie puste, ale pozostały
na nich jeszcze ślady po butelkach. Przy jednej ze ścian był zlew i jakiś
zniszczony aparat chemiczny. Wszystko pokrywała gruba warstwa kurzu.
Jak wyraznie mi się teraz wszystko przypomina rzekł Meredith,
patrząc w okno. Stałem właśnie tu, wdychając zapach jaśminu, i gadałem,
gadałem jak głupiec o moich wspaniałych wywarach i ekstraktach.
Poirot w roztargnieniu wysunął rękę przez okno. Przyciągnął gałązkę
jaśminu pokrytą ledwie rozwijającymi się listkami. Meredith Blake odwrócił
się i zdecydowanym krokiem przeszedł przez pokój. Na jednej ze ścian wisiał
obraz zasłonięty płótnem. Meredith nagłym ruchem zerwał zasłonę.
Poirotowi dech zaparło w piersi. Do tej pory widział tylko cztery obrazy
Amyasa Crale a: dwa w Tate Gallery, jeden u londyńskiego handlarza
obrazów i tamte róże u Filipa. Teraz jednak patrzył na obraz, uznany przez
samego malarza za jego najlepsze dzieło. Zrozumiał od razu, jakim wielkim
artystą musiał być ten człowiek.
Obraz wydawał się banalny. Na pierwszy rzut oka nożna by go nawet
wziąć za plakat, tak ostre na pozór były w nim kontrasty. Dziewczyna. Młoda
dziewczyna w kanarkowożółtym sweterku i granatowych spodniach siedziała
w pełnym słońcu na szarej kamiennej balustradzie, mając za tło intensywny
błękit morza. Zupełnie plakatowy temat.
Ale owo pierwsze wrażenie było zwodnicze. Była to jakaś subtelna
deformacja światło miało zadziwiający blask i niezwykłą jasność. A
dziewczyna&
Tak, to było uosobienie życia. Wszystko, co jest, co może być życiem,
młodością oślepiająco witalną. Twarz promieniała życiem, a oczy& Ile w nich
życia! Namiętna, żywiołowa młodość! Oto więc, co pociągało Amyasa Crale a
w Elzie Greer; oto, co uczyniło go ślepym głuchym w stosunku do tego
uosobienia łagodności, jakim była jego żona. Elza była samym życiem, samą
młodością. Wspaniała, smukła, zwycięska, z dumnie odwróconą w bok
głową, z oczami triumfującymi bezwstydnie. Patrzyła na widza bacznie, jakby
wyczekująco.
Herkules Poirot rozłożył w zachwycie ręce.
To wspaniałe, tak, to naprawdę wspaniałe!
Meredith Blake rzekł głosem zmienionym ze wzruszenia:
Była taka młoda!&
Poirot skinął głową. W duchu mówił sobie: Wymawiając te słowa: jaka
[ Pobierz całość w formacie PDF ]