
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Gerber Michael Barry Trotter. Tom 2 Barry Trotter I Niepotrzebna Kontynuacja
- Star Wars Black Fleet Crisis 02 Shield of Lies Michael P Kube McDowell
- Michael Moorcock Perlowa_Forteca_ _Sagi_o_Elryku_Tom_II
- Jack London Michael, Brother of Jerry
- 687. Michaels Leigh Ślub na życzenie
- Moorcook, Michael EM2.5, La Fortaleza de la Perla
- Chmiel Katarzyna Karina Syn Gondoru 03 Ścieżka Umarłych
- 67.Alan Dean Foster Era Rebelii Spotkanie na Mimban
- Asimov Isaac Imperium Galaktyczne 02 Prądy przestrzeni
- Frankowski, Leo Stargard 6 Conrad's Quest for Rubber
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- acwpower.xlx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Nigdy siÄ™ nie droczÄ™.
Nieprawda, teraz się droczysz stwierdził Kaj. A czasami droczysz się także z
Jaksem.
Laranth odwróciła głowę w jego stronę.
Nie mów mu tego poprosiła.
Jej oczy miały dziwny odcień zieleni. Wyglądały jak wschodzące w zimowy wieczór
blizniacze gwiazdy, które pojawiały się krótko po północy na południowo-zachodniej stronie
nieba nad farmą rodziców Kaja.
Wyszczerzył do niej zęby w porozumiewawczym uśmiechu.
Nie powiem obiecał. Chodziło mi o to, że jesteś inna niż zgodnie z powszechnym
wyobrażeniem powinni być Jedi. Zresztą, prawdę mówiąc, Jax także nie jest typowym Jedi.
Bo ja nie jestem Jedi odparła Laranth. Jestem Szarą Paladynką. Jej ciemne oczy
jeszcze bardziej pociemniały. A czego się spodziewałeś po typowym Jedi?
%7łe będzie poważny odparł chłopak. No wiesz, ty jesteś poważna, ale chodzi o to,
że... wydajesz się jak ci mnisi w zakonach uzdrowicieli.
Jak MilczÄ…cy?
Tak mruknął chłopak. Jax mnie uczy, jak mam być cichy, spokojny i tak dalej, ale
cały czas pozostaje... Jaksem. Umilkł na chwilę, po czym zapytał: Jak ty to robisz? To
znaczy, nie dopuszczasz, żeby owładnął tobą gniew?
A ty czujesz w tej chwili gniew? podchwyciła Twi lekanka. Omiotła go
szmaragdowym spojrzeniem, a chłopak zrozumiał, że Laranth czyta jego myśli... choć niezbyt
dokładnie, zważywszy na to, że nosił naszyjnik z łusek taozina. Rhinann zdradził mu
nazwisko tamtego Inkwizytora: Tesla. Kajin postarał się je zapamiętać.
Nie, przynajmniej nie w tej chwili odpowiedział. Chyba że... o to, co zrobili moim
rodzicom.
O farmÄ™?
Kaj już wcześniej opowiedział jej całą historię, więc teraz tylko kiwnął głową.
Po części chodzi także o... zaczął.
A może byś spróbował o tym nie myśleć? zaproponowała Laranth.
Czy ty też tak sobie radzisz z gniewem? zapytał Kaj. Starasz się nie myśleć o jego
przyczynach?
Laranth obrzuciła go długim spojrzeniem, aż poczuł się zakłopotany.
Jak myślisz, czy w tej chwili czuję gniew? zapytała.
Tak przyznał Kaj. Zwłaszcza kiedy...
Nie dokończył zdania. Dotarli właśnie do zbiegu czterech wąskich korytarzy i okazało
się, że brodzą po kolana w zagadkowej mgle. Jej kłęby płynęły ospale wokół ich nóg jak
sublimujący dwutlenek węgla.
Hej, co to jest? zapytał.
Laranth spojrzała w dół i zaklęła. Odwróciła się gwałtownie w kierunku, skąd przybyli,
wyciągnęła blastery, zrobiła krok do przodu... i zamarła.
Inkwizytorzy warknęła i odwróciła się z powrotem.
Kaj poczuł, że krew szybciej krąży mu w żyłach.
Uspokój się powiedział. Zajmę się nimi.
Nie dasz rady. Laranth skręciła w prawy korytarz. Niespełna półtora metra od
skrzyżowania natknęła się jednak na przeszkodę: drogę zagradzała bryła litego ferrobetonu.
Kaj został na środku skrzyżowania i zauważył, że mgła się unosi. Kiedy poczuł jej
zapach, uświadomił sobie, że to narkotyk. Jeszcze zanim pierwsza fala dotarła na wysokość
jego twarzy, poczuł zawrót głowy. Zobaczył, że Laranth wyłania się z kłębów mgły,
przechodzi obok niego i bezskutecznie szuka przejścia środkową i prawą odnogą.
Wreszcie wróciła na środek skrzyżowania, zatoczyła się, znów zaklęła i skoczyła w
kierunku, skąd przybyli. Kaj zrozumiał jej zachowanie w tej samej chwili, kiedy ugięły się
pod nim kolana. Ich prześladowcy mieli mnóstwo czasu, żeby zablokować wszystkie
pozostałe przejścia zaporami, których ani on, ani Laranth nie daliby rady poruszyć nawet
Mocą; sami Inkwizytorzy musieli więc czekać na tej samej drodze, którą Kaj i Laranth
przyszli. Zanim mgła zmąciła mu myśli, chłopak uznał, że jego pierwsza reakcja była
prawidłowa. Powinien był wrócić i rozpylić przeciwników na atomy.
Próbował zebrać wszystkie siły i zrobić to, co planował, ale umysł odmawiał mu
posłuszeństwa. Zupełnie jakby mózg działał osobno, a ciało osobno.
Upadł w kłęby mgły i mógł tylko patrzeć, jak Laranth oddala się od skrzyżowania.
Wreszcie usłyszał pomruk kling świetlnych mieczy i zobaczył czerwone błyski.
Zastanowił się, czy Jax zdoła ich tu odnalezć. Jak ma się dowiedzieć, co im się
przydarzyło?
I wtedy nadeszła odpowiedz. Przypomniał sobie opowiastkę z dzieciństwa, jak to dwójkę
dzieci, siostrę i brata, zły ojciec zabrał na bagna, żeby tam zabłądzili i zginęli. A wszystko
przez to, że według przepowiedni rodzeństwo po osiągnięciu dojrzałości miało ojca zabić. Na
szczęście sprytne dzieci rzucały na ścieżkę kamyki, dzięki czemu łatwo odnalazły drogę
powrotnÄ….
Kaj nie miał kamyków, ale przypomniał sobie o naszyjniku z łusek taozina. Przywołał
resztę gasnącej przytomności, zerwał naszyjnik z szyi i rzucił go za siebie.
Jax nie potrafił określić, w którym miejscu sen zboczył z utartego szlaku i zamienił się w
koszmar. To nie był sen podlegający Mocy, ale wspomnienie ostatnich wydarzeń. Przesuwały
mu się przed oczami niczym stroboskopowe błyski, ukazujące tylko kolor i ruch, a pózniej,
tak nagle, że o mało się nie obudził, cała atmosfera snu uległa zmianie. Stała się jakby lepka,
płynna i przerażająca.
Jax przebijał się przez warstwy tłustych chmur w miejscu chłodnym, wąskim i mrocznym
jak serce Inkwizytora. Błąkał się w tym labiryncie po omacku i szukał wyjścia. Po każdym
zakręcie stwierdzał, że wyjście jest zablokowane i że ktoś go poszukuje, a ścigający zbliżają
siÄ™ coraz bardziej w mroku.
W końcu Jax siłą woli się obudził, czując w ustach smak jakiegoś środka chemicznego.
Po chwili go rozpoznał.
To był gaz przyprawowy.
Usiadł na posłaniu. Przeczucie nadciągającej katastrofy, jakie go prześladowało od
wczoraj, przygniatało mu pierś jak ciężki głaz. Wstał i włożył tunikę. Wiedział, że już i tak
nie zaśnie. Postanowił zobaczyć się z Thi Xonem Yimmonem. Rzucił okiem na wyświetlacz
ściennego chronometru. Gdyby wyszedł od razu, mógłby przy okazji pomóc Laranth ustawiać
świetlne rzezby.
Przypiął do pasa rękojeść świetlnego miecza, narzucił kamizelkę i wspiął się na galerię na
wyższym piętrze. I-Pięć przestał oglądać płaszcz, który Rhinann zdobył dla Jaksa, i uniósł
głowę. Rycerz Jedi dopiero teraz zauważył, że to płaszcz Inkwizytora.
Dokąd się wybierasz? zagadnął I-Pięć.
Idę sprawdzić, co się dzieje z Kajem odparł Jax.
Niedługo mamy się spotkać z Salem, żeby sfinalizować... zaczął android.
Wiem przerwał rycerz Jedi. Prawdopodobnie trochę się spóznię.
I-Pięć zamrugał.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]