
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Carol Lynne [Cattle Valley 27] Alone in a Crowd Ryan, Rio, Nate [TEB MM] (pdf)
- 2005 27. Z duszą na ramieniu 3. Jensen Muriel Facet z piekła rodem
- Montesquieu Lettres persanes
- Cook Robin Zabawa w Boga
- Coaching_mentoring_i_zarzadzanie_Jak_rozwiazywac_problemy_i_budowac_zespol_coamen
- 48.Michael Reaves Era Powstania Imperium Noce Coruscant III. śÂšcieśźki Mocy
- Alex_Joe_ _Smierc_mowi_w_moim_imieniu
- Card Orson Scott PśÂ‚omieśÂ„ serca (pdf)
- Henryk Sienkiewicz Szkice wć™glem
- Donna Sterling The Princess and the P.I. (pdf)
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- spholonki.keep.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
- Dziękuję za wszystko, doktorze Ljungqvist.
Komendant policji wraz z Tulą i Tomasem przybyli do lazaretu zakonu serafinów i wkroczyli
do biura.
- Doktor Berg? - Damę w wykrochmalonym fartuchu zdumiało ich pytanie. - Nie ma u nas
żadnego doktora Berga.
- To bardzo możliwe - cierpliwie tłumaczył komendant. - Mógł już zrezygnować z pracy. Ale
czy byłaby pani tak łaskawa i sprawdziła, czy nie pracował tutaj trzy lata temu?
Z niechętną miną zasznurowała usta, ale z półki za plecami wyciągnęła zapisaną księgę.
Długo ją kartkowała. W powietrzu unosił się zapach karbolu, nieodłączny element każdego
szpitala.
- To nie takie łatwe! - zaprotestowała wreszcie, nie wiadomo, do kogo się zwracając. - O!
Nareszcie mam! Doktor Erik Berg został zatrudniony we wrześniu roku tysiąc osiemset
trzydziestego trzeciego, zgadza się. Zaraz zobaczymy... - Dalej przerzucała karty książki,
mrucząc coś pod nosem: - Tu nadal jest wpisany, a tu już nie. - I znów wertowała do tyłu. -
Nie mogę się zorientować. - Energicznie przekładała kartki to w jedną, to w drugą stronę. -
O, jest! Tu napisano, że zakończył pracę, jest nawet data. Doktor Erik Berg zakończył pracę
trzeciego sierpnia tysiÄ…c osiemset trzydziestego czwartego, to znaczy dwa lata temu.
Wydaje się, że powodem był zatarg z ordynatorem.
- Czy zapisano, dokąd się udał?
- A i owszem. Chciał objąć stanowisko w szpitalu w Uppsali dwudziestego sierpnia tego
samego roku.
- Dziękujemy, serdecznie dziękujemy za pomoc.
Bez słowa wyciągnęła skarbonkę, dając do zrozumienia, że dziękuję w tym przypadku
absolutnie nie wystarczy. Ponieważ jednak pieniądze miały zostać przeznaczone na
89
szczytny cel, każde z nich wysupłało co nieco. Nadąsana dama pożegnała ich odrobinę
łaskawszym uśmiechem.
Znów znalezli się na ulicach Sztokholmu.
- Uppsala - westchnął Tomas. - No cóż, stąd nie jest tam tak bardzo daleko. Ruszamy od
razu.
- Bez wątpienia jesteśmy na jego tropie - stwierdziła Tula. Oczy jej błyszczały jak psu, który
zwęszył zwierzynę.
- Bardzo proszę, zapanuj trochę nad swoją żądzą krwi - uśmiechnął się Tomas.
Byli teraz tak przejęci, że jechali przez całą noc. Zatrzymali się dopiero nad ranem, by konie
mogły wypocząć, a oni zdrzemnąć się przez kilka godzin.
Podróżowanie bardzo nadszarpnęło siły Tomasa, ale nie chciał się do tego przyznać. Był tak
bardzo uszczęśliwiony, że osobiście może brać udział w ważnych wydarzeniach.
Przemarznięci od porannego chłodu dotarli do Uppsali i choć było jeszcze nie po
chrześcijańsku wcześnie, skierowali się do szpitala.
Lecznica ta okazała się znacznie mniejsza od lazaretu zakonu serafinów. Nie było tu miejsca
dla zbyt wielu pacjentów, myśleli wchodząc do cichego hallu.
Pozwolono im na rozmowę z lekarzem, który sprawiał wrażenie bardzo ważnego i bardzo
zajętego, jak gdyby wszyscy jego pacjenci nagle okazali się umierający i nikt nie powinien
mu zawracać głowy i przerywać nader istotnych czynności.
- Doktor Berg? Berg? Nie mamy tu żadnego doktora o takim nazwisku.
- Strasznie niespokojny duch z tego Berga - mruknęła Tula. - Czyżbyśmy musieli jechać
jeszcze dalej?
- No cóż - komendant policji zwrócił się do lekarza. - W każdym razie pracował tu przez jakiś
czas.
- To absolutnie niemożliwe - odpowiedział medyk surowo. - Nie pamiętam nikogo o tym
nazwisku.
Policjant jednak nie ustępował.
- Dwa lata temu, dwudziestego sierpnia tysiÄ…c osiemset trzydziestego czwartego roku objÄ…Å‚
stanowisko, przybył wówczas z lazaretu zakonu serafinów.
Wtrącił się Tomas:
90
- Doktor Berg jest nieco młodszy ode mnie, ma dość jasne włosy, szczupłej budowy. Z
usposobienia raczej chłodny.
Lekarz nagle stracił pewność siebie.
- Ten opis jak ulał pasuje do... Czyżby naprawdę moja pamięć aż tak szwankowała? Proszę
poczekać, zaraz sprawdzę.
Zniknął. Kiedy pozostali sami w pełnym przeciągów westybulu, Tula mruknęła:
- Musimy odnalezć tego doktora Berga. Musimy, bo on trzyma w ręku klucz do rozwiązania
całej tajemnicy. Jest jedynym, który wie, co się stało z Magdaleną. Wie, czy dziewczynka
umarła, i jeśli tak, to w jaki sposób. Sądzę też, że nie jestem daleka od prawdy, twierdząc,
że maczał palce w nagłej śmierci konsula Juliusa Backmana, prawda?
Tomas oderwał wzrok od portretów szacownych założycieli szpitala, którymi obwieszono
smutne ściany.
- Konsul najwidoczniej wiedział zbyt wiele. Podejrzewam jednak, że doktor Berg nie jest
jedynym, który zna tajemnicę Magdaleny.
- Z pewnością małżonkowie Backman też mają na ten temat coś do powiedzenia - stwierdził
komendant policji. - Wyprowadzili się przecież w popłochu i błyskawicznie znalezli
zastępczynię zaginionej dziewczynki.
- Bo chcieli zawładnąć majątkiem Molina - uzupełnił Tomas.
- Nie mogę tego pojąć, musi się za tym kryć coś więcej. Chodzi mi o to, że pani Backman,
kuzynka doktora Berga, jest tylko macochą Magdaleny i nie musi żywić dla dziewczynki
żadnych ciepłych uczuć. Ale Backman? Rodzony ojciec Magdaleny? Jak może działać tak
na zimno?
- Magdalena nigdy go nic nie obchodziła - przypomniała Tula.
- O, nie, jestem przekonany, że tak zimny nie potrafi być żaden ojciec - wtrącił Tomas. -
Wszystko więc przemawia za tym, że dziewczynka nie żyje.
- Tak, to zrozumieliśmy już dawno temu - zgodził się policjant. - Ale i tak musimy wyjaśnić
okoliczności... Ciiicho, lekarz wraca.
Doktor niósł w ręku teczkę pełną szeleszczących papierów.
- Owszem, wszystko siÄ™ zgadza, dwudziestego sierpnia trzydziestego czwartego roku
rozpoczął u nas pracę pewien lekarz, ale bardzo szybko opuścił stanowisko. Dobrze go
pamiętam, zresztą opis świetnie pasuje, to na pewno on. Ale on nie nazywał się Berg...
91
- No, a jak?
- Przedstawił się jako Ljungqvist.
- O mój Boże! - wykrzyknął policjant.
Lekarz z żalem rozłożył ręce.
- Niestety, nie wiem, co się z nim pózniej stało.
- Ale za to ja wiem - odparował zdenerwowany komendant. - Dziękuję, doktorze. Szybko,
moi drodzy. Teraz trzeba się naprawdę spieszyć!
Kiedy znalezli się już w powozie, wyjaśnił:
- Doktor Ljungqvist to osobisty lekarz Molina. Mój przyjaciel przechodzi kurację przepisaną
[ Pobierz całość w formacie PDF ]