
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Nora Roberts DziśÂ› i na zawsze
- Konopnicka Maria O krasnoludkach i o sierotce Marysi
- Harris Lisa Odnajdć™ cić™
- Susan Squires Burning
- Guy Gavriel Kay Sarantine 2 Lord of Emperors
- Amber Kell Killers & Thorns 1 Twisted Rose
- Le Guin Ursula K. Ziemiomorze 2 Grobowce Atuanu
- Najpić™kniejsze opowieśÂ›ci 16 MaśÂ‚śźeśÂ„stwo na niby Sandemo Margit
- Frankenstein T
- 467. Harlequin Romance Gordon Lucy Nie gas slonca
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- spholonki.keep.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Uczeń wchodzący do biblioteki powinien się najpierw przywitać bibliotekarka spojrzała
spod okularów z wyraznym oczekiwaniem.
Nie śmiałem przeszkadzać ukłoniłem się. Widzę, że pani zajęta. Te papiery to na straty?
Jakie papiery? rozejrzała się z niepokojem.
148
No te, na biurku u pani. Mogę wziąć na makulaturę, u nas na osiedle przychodzi taki facet z
wózkiem, to mu podrzucę.
Chyba ją zamurowało. Patrzyła to na mnie, to na książki, aż w końcu wybuchła:
Wypraszam sobie! To są dary od nauczycieli, a nie śmieci! Jak w ogóle śmiesz krytykować
książki? Nie przeczę, że aktualność, jak również stan niektórych pozostawia wiele do życzenia,
jednak zawierajÄ… w sobie...
Roztocza?
Wartość historyczną i... i emocjonalną. Ktoś je kiedyś kupił...
I żal mu wyrzucić? Nie wiedziałem, proszę pani próbowałem ją ułagodzić. Mogę
przejrzeć gazety?
O, co to, to nie, dewastatorze! Możesz sobie posiedzieć i przemyśleć pewne sprawy.
Dzień dobry! do czytelni wszedł Kostek. Cześć, Cyna! rozjaśnił się na mój widok.
Wygrałem biegi, słyszałeś już?
Pewnie, Ciapek wygrał je razem z tobą. Usiedliśmy przy stoliku, odprowadzani czujnym
wzrokiem pani Luizy.
Jak, razem ze mnÄ…?
Jak, to ja nie wiem. Nie macie lekcji? wskazałem na Agatę.
Okienko, synu. Przyszedłem poszukać czegoś o Sumerach. Mam plan, megaplan, można
powiedzieć. Można wziąć encyklopedię? zwrócił się do bibliotekarki.
149
Oczywiście, ale usiądz z dala od tego... chłopaka. Jakoś mu nie wierzę przetarła okulary.
Wyszedłem bez słowa. Moja opinia w szkole została znacznie nadszarpnięta i jeżeli czegoś z tym
nie zrobiÄ™, to zginÄ™.
Rozdział 15.
KlÄ…twa Smutnego Antosia
Coś ty taki przewrażliwiony? Kostek dogonił mnie na schodach.
Nie wiem odparłem, zatrzymując się niespodziewanie. Refleks miałem bez zarzutu i to mnie
ratowało. Kostek również przystanął. Piętro wyżej chłopaki z mojej klasy właśnie się naradzały na
schodach, czy wracać na matematykę.
Ciapek zdąży z kartkówką, nie bądzcie frajerami!
Może nie zrobi?
A jeśli zrobi? Niezle się nam Cyna podłożył!
Jeszcze go załatwimy ten głos należał do Zlipka. Ptak położył palec na ustach, po czym
szturchnÄ…Å‚ mnie
delikatnie, wskazując na drzwi wyjściowe. Zrozumiałem.
Znowu się naraziłeś? zapytał, gdy wyszliśmy przed szkołę.
Jak to w życiu odpowiedziałem niejasno. Co to za megaplan?
Ukucnęliśmy za drzewem, żeby nie wpaść komuś niepowołanemu w oczy. Na przykład
dyrektorowi, którego gabinet ma okna od tej strony. Albo robotnikowi smołującemu dach kotłowni.
Z dorosłymi nigdy nie wiadomo.
Mój kumpel podumał chwilę, po czym oznajmił:
151
Megaplan ogólnie jest taki, że zrywamy się z wycieczki i szukamy lunety
A szczegółowo?
Szczegółowo powiem, jak dopracuję pewne... drobiazgi. Zaraz koniec lekcji, możemy się
powoli zbierać.
Prawdę mówiąc, nie miałem ochoty wracać. Nie paliło mi się do tej bandy lizusów, a dzień był
rozkosznie ciepły i słoneczny. Odgłosy ulicy nie raniły uszu, za to z krzaków bzu dobiegały radosne
trele krzątających się ptaków.
Może by tak... dać sobie spokój na dzisiaj?
Wiem, co kombinujesz Kostek był bystry Ale nic z tego, koniec roku za pasem i w budzie
aż iskrzy Belfry dostają świra, byle dać im pretekst. Tylko samobójcy ryzykują przed wystawieniem
ocen.
I pomyśleć, że chciałem mu opowiedzieć o dzisiejszych przejściach z nauczycielami. Wziąłby mnie
za kompletnie nieodpowiedzialnego i odsunął od działań DERKI. Dla mojego dobra.
Jutro albo w sobotę umówimy się, co i jak. Dam ci znać o miejscu spotkania.
Ale szlaban... przypomniałem mu.
Pamiętam, coś się wymyśli mruknął uspokajająco. Już moja w tym głowa...
Lekcja się skończyła i nim przebrzmiał dzwonek, na dziedziniec wysypała się co najmniej setka
uczniów. Wbrew pozorom miało to swoje zalety Straciliśmy spokój i ptasie świergoty, za to
zyskaliśmy na anonimowości. Ruszyliśmy spacerkiem do wejścia, poważni jak starzy agenci.
152
Ktoś zakosił bagnet Mętlika przypomniało mi się.
Jaki bagnet... a, ten bagnet! Wpadł w krzaki, trzeba dobrze poszukać i się znajdzie doradził.
Zresztą był zardzewiały, więc czym się przejmujesz? Kup sobie nowy
Nie potrzebuję bagnetu, tak się tylko zastanawiałem. Macie biologię pod jedenastką?
zmieniłem temat.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]