
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Antonio J Mendez The Master of Disguise (pdf)
- Norton Andre Lot ku planecie
- Az ajanlat Katie Ashley
- William Shatner Tek War 06 TekPower
- GR1013.Lindsay_Yvonne_Krete_drogi_namietnosci
- Cindi Myers Idylla rodzinna Specjal 05 09 3
- Forb
- basnieilegendy
- Dobieranie rodzaju masaśźu do jednostki chorobowej
- 01 Niezgodna Roth Veronica
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- stirlic.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Pierwszy mówił gruby %7łyd, znany krytyk muzyczny. Było to fachowe i dość nudne
rozważanie techniki fortepianowej młodego i wielce utalentowanego pianisty, który przez
cały czas dyskusji siedział na scenie, śledząc z pewnym niepokojem niebieskimi, lirycznymi
oczami twarze publiczności. Nie bez lekkiego przestrachu patrzył na młodego
krasnoarmiejca, który wyszedł na estradę, aby zaprotestować przeciw nadmiarowi liryzmu w
muzyce. Chopin nas rozrzewnia, a my nie chcemy, aby proletariat rozrzewniano
powiedział na zakończenie i dostał huczne brawa.
W Domu Pisarza, gdzie grał Oborin, była w tym czasie wystawa trzech popularnych
karykaturzystów, którzy wspólnie opracowują swe rysunki. Są to przeważnie satyry niełatwe
do zrozumienia dla cudzoziemca, ilustrujące dość intymne spory między organizacjami
artystycznymi, jak na przykład walkę RAPP a ze Związkiem Pisarzy. Nie wiem, co oznacza
skrót RAPP, ale słowo rab dość dobrze zdaje się oznaczać stosunek tej organizacji do rządu.
Wyrwałem się z tą uwagą przed młodym człowiekiem, który mnie po wystawie oprowadzał,
żart ten nie spotkał się jednak z aprobatą. Skrótów jest w Rosji tyle, że przydałby się
specjalny słownik. Jest jakaś instytucja, która się nazywa Sowmordal i oznacza to coś
morskawo i dalniawo, a brzmi dosyć blisko i lądowo.
LOTERIA
Zarówno na koncertach, jak i w teatrze spotkać się można z pomysłową loterią. Aktorzy w
kostiumach schodzą do publiczności i sprzedają bilety loteryjne. Kupiłem taki bilet od jednej
z niewolnic królewny Turandot. Sceptyk, który nie chodzi ze mną do teatru, nie chciał słuchać
moich opowiadań o sztuce, bo powiada, że to zawsze było w Rosji, ale rzucił się na bilet i
oświadczył, że ma on dla niego specjalny smaczek. Zmusił mnie nawet, żebym sobie
przepisał tekst biletu. Los kosztował rubla, a wygrane były następujące:
Pierwsza wygrana i wielkie premium: Sześciotygodniowy wyjazd za granicę .
Dalej: Motocykl z koszykiem.
Maszyna do szycia.
Dwa marynarkowe garnitury męskie do zamiany na suknie kobiece.
Rower .
Było tam jeszcze dużo różnych fantów. Bilet, obiecujący jako wielki los wyjazd za
granicę, jest istotnie ogromnie wymownym obrazem tęsknot i nastrojów rosyjskich. Nigdy nie
mogłem się dowiedzieć, czemu tak trudno jest się wydostać z Rosji, czemu paszport
zagraniczny jest niedostępnym marzeniem. W każdym razie efekt takiego losu loteryjnego
musi być propagandowo fatalny. Prawdę powiedziawszy i w Polsce mamy w ostatnich
czasach podobne stosunki, bo cena czterystu złotych większości śmiertelnikom uniemożliwia
wyjazd, ale Polska nie wydaje milionów dolarów na propagandę zagraniczną i nie chce
przekonać całego świata, że tylko rządy piłsudczyków mogą zbawić ludzkość. Polska nie
reklamuje się jako jedyny kraj sprawiedliwości i nie namawia wszystkich państw świata, aby
siłą i krwawym przewrotem wprowadziły rządy Prystora na całej kuli ziemskiej. Cóż ma
pomyśleć robotnik zagraniczny, któremu mówi się, że w Rosji jest tak świetnie i który
dowiaduje się, że z Rosji nie można wyjechać, że Rosjan nie wypuszcza się za granicę?
Trudno jest wyjechać do Europy, ale podróżować po Rosji jest czasem bardzo łatwo. W
czasie mego pobytu w Moskwie oddziały GPU okrążyły pewnego dnia jeden z dworców
kolejowych i wszystkich śpiących tam bezdomnych zwagonowano i wysłano w tiepłuszkach
na Ural. Prawdopodobnie dostaną tam pracę i będzie się im może lepiej spało niż na
kamiennej podłodze dworca. Może państwo ma rację, tak postępując, ale również ma rację
człowiek porwany nocą i wywożony na drugi koniec Rosji. Ma rację taki człowiek, gdy
przeklina państwo i władzę. Ta racja jednostki coraz mniej ma na świecie posłuchu i
znaczenia. Ale nie jest to błaha racja.
GÅ‚osy pojedynczych ludzi, przeklinajÄ…cych swoje rzÄ…dy, rosnÄ… w sile. SÅ‚uchajmy tych
głosów, kto wie, czy nie są one ważniejsze od najpiękniejszych haseł, kto wie, czy nie mają
one ostatecznej słuszności, gdy wołają o prawo życia, o szansę dla wszystkich bez względu na
to, do jakiej kto należy klasy, narodu czy pokolenia.
BIAAE NOCE
Został tu zapach starych czasów.
Tu w krześle, wsparty o poduszki,
Bezsenną spędzał noc Niekrasow,
Tam pod oknami chodził Puszkin.
Miedziany Jezdziec zamarł w skoku.
Cicho jest bardzo. Szumi Newa,
I w letnim parku, o letnim zmroku,
Owiewa wiatr kwitnÄ…ce drzewa.
Stoi tu jeszcze dom Trubeckich,
Gdzie Puszkin śpiewne składał słowa,
Gdzie przy kominku staroświeckim
Czytał Borysa Godunowa.
Ta sama rzeka, noc ta sama,
%7Å‚ale, nadzieje i pragnienia.
Gdzieś po Mieszczańskiej, po kamieniach,
Dzwoni samotny krok Adama.
Noc spływa jasna, dzień w pomroce.
Co dniem, a co jest nocą złudną
Odróżnić nawet, poznać trudno,
Gdy przyjdą pierwsze białe noce.
Miasto nie kryje się w ciemności,
W mgle białej drzemie, w mlecznej dali,
Jak ktoś, kto nocą świecę pali,
Bojąc się duchów i przeszłości.
PETERSBURG
Turysta, który w piękny dzień wiosenny jedzie przez miasto, uderzony jest dziś jeszcze
jego pięknością. Mimo zniszczenia, mimo nie odnawianych domów i wytłuczonych szyb,
mimo szarego, ubogiego tłumu został w Leningradzie rozmach epoki Piotra Wielkiego i jego
paru piatiletek. Jadąc Newskim Prospektem, który się dziś nazywa Prospiekt 25 Oktiabria,
szeroką europejską ulica, mijamy stare empirowe pałace oklejone czerwonymi sowieckimi
transparentami. Skręcamy w Nadbiereżną. Po drugiej stronie niskiego brzegu Newy, jak na
starych sztychach, rysują się delikatne sylwetki pałacu Akademii Nauk, Akademii Sztuk
Pięknych i Muzeum Nauk Przyrodniczych. Mieszkam przy starej uliczce, w dawnym
osobniaku jakiegoś radcy carskiego. Mieści się tu od strony ulicy Krasnoj lokal delegacji
polskiej do rewindykacji zabytków i dzieł sztuki. Jestem gościem kierownika tej delegacji
prof. Bańkowskiego. Wysokie ogromne pokoje, widok na rzekę, staroświeckie umeblowanie
domu, atmosfera przeszłości i zainteresowań historycznych, którą wprowadza w rozmowach
mój miły gospodarz, wszystko to działa kojąco i tchnie spokojem, tak mi potrzebnym po paru
tygodniach pobytu w Moskwie. Gdy wyglądam na małe podwóreczko, pachnące kotami czy
myszami, gdy wychodzę na brukowaną uliczkę, poddaję się temu uczuciu dawności i
przypomina mi się dzieciństwo, spędzone u dziadka przy ulicy Królewskiej. Siadam nad
rzeką na małym bulwarze i uśmiecham się na wspomnienie nocy, którą spędziłem w slipingu
pociągu Krasnaja Strieła . Wspomnienie tej nocy nie licuje z nastrojem staroświecczyzny,
jakim owiał mnie ranek w Leningradzie. Była to noc w rodzaju nocy Moranda.
W Rosji sowieckiej istnieje zwyczaj, że w przedziale slipingu umieszcza się podróżnych
bez względu na płeć. Spałem tej nocy w jednym przedziale z kobietą i to z cudzoziemką,
która była przejęta tą sytuacją nie pozbawioną dramatyczności. Ponieważ jestem człowiekiem
dyskretnym i dżentelmenem, więc nie podam ani nazwiska, ani narodowości tej niegdyś
[ Pobierz całość w formacie PDF ]