
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Smith Lisa Jane Wizje mroku 1 Tajemnicza moc.OpÄtany.Pasja
- Jane Lisa Smith PamiÄtniki wampirĂłw 04 Mrok
- Harris Lisa OdnajdÄ ciÄ
- Cross Caroline SpeĹniony sen
- Loius L'Amour K
- Daniel Defoe Robinson Crusoe
- ŁódÂź City guide
- 460_Sekret Rhonda Byrne
- Jacqueline Lichtenberg [Dushau Trilogy 02] Farfetch
- D094. Harlequin Desire McCarthy Susanne Po dlugiej rozlace
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- spholonki.keep.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Godzina 17.14
Janie wpada do bankowego pomieszczenia z sejfami. Na podłodze siedzi
związany czarnowłosy policjant. Szarpie więzy na nadgarstkach, próbuje wypluć
knebel z ust...
Godzina 17.15
Znów siedzi na krześle w gabinecie, tyle \e teraz słyszy za plecami kroki Cabela, który wraca
na swoje miejsce. Drzwi są zamknięte. Cabel siada.
- Dzięki - szepcze Janie i odchrząkuje. - Nie spodziewałam się tego.
Kapitan wpatruje się w nią, mru\ąc oczy. Spogląda na Cabela i znów na Janie.
Chrząka. Głośno. Wyczekująco.
Janie blednie.
Cabel szeroko otwiera oczy.
- Czy pani potrzebuje pomocy medycznej, pani Hannagan? - pyta w końcu Kapitan.
- Nie, proszę pani. Nic mi nie jest, dziękuję.
- Cabe?
- Nic jej nie jest, sir.
Kapitan stuka długopisem o biurko, zastanawiając się. Mówi powoli:
- Czy chcielibyście mi powiedzieć jeszcze coś o tym, co się tu przed chwilą stało?
Cabel patrzy na Janie.
- Ty tu decydujesz - mówi cicho.
Janie się waha.
Patrzy Kapitanowi w oczy.
- Nie, sir - mówi. - Tyle tylko... \e... jeden z pani funkcjonariuszy śpi przy biurku i ma
paskudny sen. Wygląda na to, \e był napad na bank i coś poszło nie tak. Siedzi związany w
sejfie, sir.
Kapitan ma nieruchomą twarz. Teraz stuka się długopisem w usta i trzyma za
niewłaściwy koniec. Niebieski tusz zostawia pod jej nosem cienki kropkowany wąsik.
- Który funkcjonariusz, Janie? - pyta Kapitan powoli.
- Ja... nie znam jego nazwiska. Krótkie czarne włosy. Tu\ po czterdziestce.
Przysadzisty. Miał związane nadgarstki i kostki, a w ustach knebel z białej szmaty.
Przynajmniej tyle widziałam. Mo\e coś się zmieniło.
- Rabinowitz - mówią chórem Kapitan i Cabel.
- Zechciałbyś sprawdzić dla mnie te fakty, Cabe?
- Sir, bez obrazy, ale nie muszę. Myślę, \e pani sama wolałaby go wypytać.
Kapitan, zamyślona, przechyla lekko głowę. Odsuwa krzesło.
- Nigdzie się nie wybierajcie - mówi. Przed wyjściem stanowczo, twardo patrzy
obojgu w oczy. Jej spojrzenie mówi: Lepiej ze mną nie pogrywajcie . Kiedy otwiera drzwi i
wychodzi, Janie przytrzymuje się poręczy krzesła, wiedząc, co się teraz stanie.
- Nie zamykaj, Cabe - sapie, tracąc wzrok.
I znów jest w banku.
Kończy im się powietrze. Gliniarz szamocze się, usiłuje wyswobodzić. Próbuje
wysunąć komórkę z kieszeni na pasie. Janie wie, \e chce zadzwonić do \ony.
Próbuje przyciągnąć jego uwagę. Gdy on spogląda jej w oczy, Janie koncentruje się
na jego zrenicach.
- Poproś mnie o pomoc. - Myśli tak intensywnie, jak tylko potrafi. Choć nie wie,
jak on zdoła to zrobić ze szmatą wepchniętą do ust.
Słyszy stłumioną prośbę i zdaje sobie sprawę, \e to wystarczy.
- Tak! Właśnie tak. - Wyjmuje mu knebel i orientuje się, \e ostatnie słowa
powiedziała na głos. Niezłe. - Słuchaj.
- Znów wbija wzrok w jego oczy. - To jest twój sen - mówi.
- Mo\esz go zmienić. Uwolnij się.
On patrzy na nią oczami oszalałymi ze strachu.
- Uwolnij się - zachęca go Janie.
Policjant szamocze się, głośno krzyczy.
Jego ręce i nogi rozrywają więzy.
Gliniarz łapie telefon i dzwoni pod 911. Zamyka oczy i jak za sprawą czarów
po wewnętrznej stronie drzwi pojawia się zamek. W powietrzu materializuje się
kawałek papieru z instrukcją, jak go otworzyć.
Policjant robi to natychmiast.
I wszystko tonie w czerni.
Godzina 17.19
Janie znów jest z Cabelem, który dotyka jej ramienia.
- Wszystko dobrze, Hannagan? - Wymyka się z gabinetu, wraca i podaje jej papierowy
kubek z wodą. Janie pije chciwie.
Trzęsie się tylko trochę, bardziej od adrenaliny ni\ ze zmęczenia.
- Udało mi się. Pomogłam mu - mówi. - Jezu, to było niezłe! Pierwszy raz udało mi się
w takim trudnym śnie. - Uśmiecha się radośnie.
Za to w uśmiechu Cabela widać znu\enie.
- Będziesz musiała mi to pózniej wytłumaczyć - mówi. - Jeśli jeszcze ze mną
rozmawiasz.
- Och, Cabelu. Ja...
Kapitan wraca do gabinetu i zamyka drzwi.
- Pani Hannagan, proszę mi, z łaski swojej, powiedzieć, co pani widziała. Rabinowitz
mówi, \e nie ma nic przeciwko.
Janie mruga. Nie mo\e uwierzyć, \e Kapitan traktuje ją powa\nie. Opowiada jej
dokładnie, co widziała w banku.
Następuje długa.
Długa.
Pauza.
- A niech mnie - mówi w końcu Kapitan.
Rzuca okulary na biurko.
- Jak to zrobiłaś? Jesteś... Jesteś...
Waha się.
Mówi dalej, właściwie bardziej do siebie, głosem, w którym Janie coś wyczuwa. Być
mo\e nawet podziw.
- Jesteś jak druga Martha Stubin.
Godzina 18.40
Cabel i Janie pochłaniają hamburgery i frytki w barze U Franka, po sąsiedzku z komisariatem
policji. Siedzą przy barze na czerwonych wysokich stołkach i obserwują, jak kucharze sma\ą
hamburgery dwa metry od nich. To jedna z tych tradycyjnych knajpek, gdzie mo\na wypić
koktajl z mleka w proszku. Jedzą jak nawiedzeni, a w ich głowach kłębią się myśli.
Godzina 20.04
Znów są w domu Cabela. Cabel pokazuje Janie dwa pokoje, których jeszcze nie widziała.
Swoją sypialnię i pokój komputerowy. Ma dwa komputery, trzy drukarki, CB i radio
policyjne.
- Nieprawdopodobne - mówi Janie, rozglądając się. - Zaraz... czekaj no... mieszkasz tu
sam?
- Teraz ju\ tak.
- Jak...
- Mam dziewiętnaście lat. Do ostatniej klasy gimnazjum byłem o rok wy\ej ni\ ty.
Mo\e pamiętasz.
Janie pamięta, jak spadł do ich klasy.
- To było, zanim cię poznałam - stwierdza.
- Mój brat wpada od czasu do czasu, \eby sprawdzić, czy nie pakuję się w kłopoty
Mieszka z \oną parę kilometrów stąd. Wyprowadzili się, na całe szczęście, kiedy skończyłem
dziewiętnaście lat.
- Na całe szczęście?
- To naprawdę mały dom. Cienkie ściany. Nowo\eńcy.
- Uhm. A twoi rodzice?
[ Pobierz całość w formacie PDF ]