
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Saga rodu Michorowskich 02 Córka Michorowskich Rohóczanka Anna
- Eden Cole The Shifter's Mate (pdf)
- Anita Birt A Very Difficult Man [EC Blush] (pdf)
- Jeff Inlo Delver Magic 1 Sanctum's Breach
- Ekologia skrypt2a
- Rain J.R 01 Luna
- Samoleczenie wzroku Bob Fingerbild(1)
- Tadeusz Boy śąeleśÂ„ski SśÂ‚ówka
- Harrison Harry Planeta Smierci, tom 1
- The Eight Doctors Terrance Dicks
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- stirlic.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
142
Jak gdy w nocy napadną dwa srogie zwierzęta
145
W nieprzytomności stróża na woły lub owce,
Drżąca trzoda się w różne rozbiegnie manowce:
Tak uciekają Grecy; Feb ich mdłymi zrobił,
A Trojan i Hektora chwałą przy ozdobił...
Gdy się zwycięzcy bawią nad krwawymi łupy,
150
Uciekają w nieładzie drżące Greków kupy;
Hektor swoich zachęca, wielkim głosem krzyczy,
By prosto szli na flotÄ™, niechciwi zdobyczy:
»A kto mi kolwiek od naw na stronÄ™ odbiegnie,
W tymże zaraz momencie z mojej ręki legnie!
155
Ni go bracia, ni siostry nie uczczÄ… pogrzebem,
Ale go psy w kawaÅ‚y rozszarpiÄ… pod niebem!«
Rzekł i ogniste biczem rumaki zacina,
Do śmiałego natarcia roty upomina.
ZwracajÄ… wszyscy konie z groznymi okrzyki,
160
Przodkiem Apollo mężne wiedzie wojowniki.
Zarzuca rów, okopy zwala jego noga:
Wnet się dla nich zrobiła tak szeroka droga,
Ile zasięgnie dzida od męża rzucona,
Gdy doświadcza, jak silne są jego ramiona.
165
Tą drogą tłumem idą Trojanie zuchwali,
Pod stopą Feba gruby mur Greków się wali.
A jako drobne dziecię, bawiąc swe tęsknoty,
Rozmaite na piasku buduje roboty,
Wnet je ręką i nogą igrając zagrzebie:
170
Tak siÄ™ mur grecki kruszy pod twÄ… stopÄ…, Febie.
Tyś ich zmieszał, tyś zrobił, że pierzchli nikczemnie;
Dopiero siÄ™ przy nawach wstrzymujÄ… wzajemnie...
Jak gdy zhukane wiatry na morzu srożeją,
Wzdęte na boki w okręt bałwany się leją
175
I nic go nie zachowa od gwałtownej fali:
Tak się wojsko trojańskie na mur grecki wali.
Pędzą ku nawom konie śmiałe wojowniki,
Trojanie z wozów długie wyciągnęli piki,
Grecy z okrętów drągi wzięli na odparcie
180
Kute miedziÄ…, w ogniowym ustalone harcie.
Gdy się bój z dala od naw przy murze wysila,
Patrokl siedział w namiocie cnego Eurypila;
Miłymi w nim tęsknotę rozmowami słodził,
A plastrem bole rany głębokiej łagodził.
185
Lecz widząc, że Trojany przez mur się waliły,
%7łe Grecy uciekają bez ładu, bez siły,
Jęczy, bije się w uda, łza mu gęsta ciecze,
I tak do przyjaciela z ciężkim łkaniem rzecze:
»Mimo twej rany dÅ‚użej nie mogÄ™ być z tobÄ…,
190
Wkrótce się Grek ostatnią okryje żałobą.
Nich ci pomoc potrzebną wierny sługa niesie,
Ja biegnę chęć do boju wzbudzić w Achillesie.
Któż wie, czy go nie skłonię za pomocą boga?
Mocna jest z ust przyjazni idÄ…ca przestroga«.
143
195
Rzekł i opuścił namiot Patrokl rozpłakany.
Tymczasem Grecy dzielnie wstrzymujÄ… Trojany,
Lecz ni ci zdolni, lubo mniejsze, odbić roty,
Ni ci Greków przełamać i wpaść im w namioty.
A jak ostrym toporem cieśla zręcznie włada,
200
Którego sztuki sama uczyła Pallada,
I za sznura kres ostrej nie zapuści stali:
Tak ci w równi zupełnej bój utrzymywali.
Po wszystkich stronach walka uparta siÄ™ szerzy.
Hektor z okrytym chwałą Ajasem się mierzy,
205
Przy jednej walczą nawie; ni Hektor jej spalić,
Ni Ajas od niej może Hektora oddalić.
Już Kaletor niósł ogień, ów śmiały syn Klity,
Lecz w piersi został dzidą Ajasa przeszyty:
Leci na ziemię, głownia z ręki mu wypada.
210
Patrząc na śmierć krewnego Hektor się rozjada
I wielkim głosem woła na trojańskie szyki:
»Trojanie i Dardany, i waleczne Liki!
Nie ustępujcie z miejsca, walczcie w tej ciaśninie
I nie dajcie wziąć zbroi po Klitiosa synie!«
215
Skończył i długą dzidę w Ajasa wymierzył;
Chybił go, Likofrona mężnego uderzył.
Przymuszony z Kitery uciec dla zaboju,
Ajasowi w rycerskim towarzyszył znoju;
Przy boku przyjaciela stał bohater dzielny,
220
Przy nim walczył, gdy w głowę dostał raz śmiertelny;
Bez duszy z wyniesionej nawy na Å‚eb zlata.
Ajas przejęty żalem tak mówi do brata:
»Teukrze! Jakie nas teraz czekajÄ… tÄ™sknice?
Syn Mastora, kochany od nas jak rodzice,
225
Którego w domu naszym żaden wzgląd nie minął,
Zajadłego Hektora srogim ciosem zginął.
Gdzie twe strzały niosące śmierć, bóle i jęki?
Gdzie jest Å‚uk otrzymany z Apollina rÄ™ki?«
Na głos brata przybiega Teucer, strzelec główny,
230
Auk ma w ręku i kołczan strzałami ładowny.
Grot wylata po grocie, warczy żyła tęga,
Wraz Pejzenora syna strzałą swą dosięga:
Ranny Klejtos, powoznik Polidama śmiały.
W Hektora oczach pięknej szukający chwały,
235
Gardził niebezpieczeństwem, tam pędził rumaki,
Gdzie się najbardziej mężne zgęszczały orszaki.
Nie mogła go od zguby żadna zbawić siła,
Puszczona strzała w szyję z tyłu utrafiła;
Padł na ziemię, śmiertelnym dosięgniony grotem,
240
Konie wóz próżny z wielkim wstrząsnęły łoskotem.
Postrzegłszy to Polidam, zaraz je uchwycił
I Astynoja rękę strażą ich zaszczycił,
A gdy mu blisko siebie trzymać je zaleci,
Sam znowu między pierwsze wojowniki leci.
245
Teucer zaś na Hektora nowy grot nakładał,
144
I pewnie ostateczny byłby mu cios zadał,
Gdyby Zeus srogiego nie wstrzymał wyroku.
On majÄ…c bohatera dnia na bacznym oku,
Nadto wyniosłym Teukra zamiarom urąga,
250
Rwie mu w ręku cięciwę, kiedy ją naciąga:
Prysła strzała i łuku dotrzymać nie umiał;
Nadzwyczajnym przypadkiem strwożył się i zdumiał.
»Bracie rzekÅ‚ boga rÄ™ka, nam nie sprzyjajÄ…ca,
Miesza układy nasze i łuk mi wytrąca;
255
Z tęgich żył dziś ode mnie skręcona cięciwa,
Zdolna nieść strzaÅ‚ tysiÄ…ce, nagle mi siÄ™ zrywa«.
»Porzuć twój Å‚uk i strzaÅ‚y rzekÅ‚ Ajas żaÅ‚osny
Gdy ci je z rąk wydziera jakiś bóg zazdrosny;
Wez raczej długą dzidę, piersi okryj tarczą,
260
Walcz, zachęcaj bijmy się, póki siły starczą,
Jeśli mają wziąć flotę, niech ją wezmą z pracą
I niech drogo zwyciÄ™stwo Trojanie opÅ‚acÄ…«.
Tak radził; Teucer zaraz namiotu dopada,
Auk zostawia, na ramię tęgi puklerz wkłada,
265
Głowę kształtnie zrobionym szyszakiem przykrywa,
Nasrożona piórami grozna kita pływa.
Ogromną bierze dzidę, a nie szczędząc kroku,
Bieży spieszno i staje przy Ajasa boku.
Widząc łuk Teukra, boskim osłabiony cudem,
270
Hektor między trojańskim głośno woła ludem:
»Walczcie! Gdzie z takÄ… chwaÅ‚Ä… bitwa rozpoczÄ™ta.
Niech każdy z was o dawnej sławie swej pamięta!
Widziałem na me oczy, jak bezsilne strzały
W ręku najbieglejszego rycerza zostały.
275
Zeus to sam dokazał i znak jest niemylny,
Dla kogo on niechętny, a komu przychylny:
Dziś od niego Achąjów zmniejszona odwaga,
DziÅ› przeciwko nim bije, a nam dopomaga.
Walczcie więc, bo zwycięstwem pewnym się zaszczyciem.
280
Kto ma paść, niech bez żalu rozstanie się z życiem!
Ach! Jak tu dla rycerza chwały plac jest żyzny!
Pięknie mu z bronią w ręku umrzeć dla ojczyzny,
A dom swój, żonę, dzieci, majątek ocali,
Gdy mÄ™stwem swym AchÄ…jów z tych brzegów oddali«.
285
[ Pobierz całość w formacie PDF ]