
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Green_Crystal_ _Usmiech_Losu_02_ _Romans_z_nowym_szefem
- Arthur Conan Doyle Sherlock Holmes 03 Pies Baskerville'Ä‚Å‚w
- Green, Simon R Deathstalker Prelude 03 Hellworld
- Tim Green Exact Revenge (com v4.0)
- Jeffrey Archer Conan i prorok ciemnosci
- Conan Doyle Artur Dolina strachu
- King Stephen Mroczna wieĹźa 1 Roland
- Childe 03 śąośÂ‚nierzu nie pytaj
- Angielski Gramatyka
- Mackenzie_Myrna_ _Narzeczone_z_Red_Rose_01_ _Odnaleziona_muzyka_
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- acwpower.xlx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
obcej siniaki i zadrapania. Część z nich mogła powstać od otarć o skały, ale inne z pewnością nie.
Poza tymi drobnymi obra\eniami, kobieta wyglądała na całą i zdrową. Miała ciemniejszą skórę ni\ Piktowie
czy Shemici i okrągłą twarz. Scyra nie znała tej rasy. Do ciała obcej przylgnął kurz i suche liście, ale pod nimi
rysowały się pełne kształty młodej dziewczyny, która dopiero staje się dojrzałą kobietą.
Czy pochodziła z Czarnych Królestw daleko na południu? Bardzo mo\liwe. Scyra słyszała, jak wyglądają
mieszkańcy tamtych stron. Ale jeśli tak, to co robiła na Pustkowiu Piktów, dalej od domu ni\ Scyra zdolna
była sobie wyobrazić? W pobli\u nie było nawet wybrze\a, gdzie mógłby przybić statek.
Odpowiedz nasuwała się sama. Przejście między światami połączyło Czarne Królestwa z Pustkowiem
Piktów. Albo sprawił to Lysenius, albo czysty przypadek. Kobieta przeszła przez nie lub wciągnęła ją moc
czaru zniewalającego umysł, jak wielu innych przed nią. Czy przybyła tu sama?
Nie nosiła ani odzienia, ani broni. Trudno uwierzyć, by ktoś wyruszył tak w nieznane. Mo\e jest niespełna
rozumu? Scyra znów zajrzała obcej w oczy.
Wcią\ były wytrzeszczone i czaił się w nich strach, ale nie znalazła oznak szaleństwa. Wskazała na siebie i
powiedziała Scyra.
Obca jeszcze bardziej wytrzeszczyła oczy. Wycelowała palec w swoją pierś i odpowiedziała Vuona.
Vuona powtórzyła Scyra, wskazując kobietę. Ciemnoskóra istota energicznie przytaknęła.
Przez to wszystko Scyra prawie zapomniała o odgłosach bitwy. Teraz ocknęła się. Okrzyk śmierci przeszył
powietrze niczym strzała i odbił się echem między drzewami.
Wayo, wayo, wayo! usłyszała. Słowa dochodziły od strony pola walki. Brzmiały jak pieśń,
wydobywająca się z wielu męskich, silnych gardeł. Słyszała ju\ pieśni zwycięstwa Piktów, ale ta ich nie
przypominała. Była głębsza, pełniejsza, jakby bardziej przejmująca. Nigdy nie słyszała niczego podobnego.
Vuona podskoczyła, jakby ukąsił ją wą\.
Bamula! krzyknęła.
Scyra spróbowała ją powstrzymać. Trzy klany Piktów musiały ją usłyszeć, o ile ju\ nie ściągnęła ich tu
bitewna wrzawa. Wyrywanie się do przyjaciół mogło zakończyć się śmiercią w zasadzce Piktów. Często
zastawiali takie pułapki.
Kobieta szarpała się z zadziwiającą siłą i teraz Scyra \ałowała, \e nie ma piktyjskiego młota wojennego.
Celny cios w głowę i&
Ty Bamula? zapytała. Czy\by to była nazwa plemienia Vuony? Czy to mo\liwe, by cały zastęp
wojowników przeszedł przez wrota demonów i natknął się na Piktów?
Pieśń brzmiała dalej i niemal zagłuszała odgłosy walki. Nie słychać było \adnego Pikta, tylko Bamula. A
mo\e to Piktowie wpadli na przewa\ające siły Bamula?
Nagle na zboczu wzgórza zapadła cisza. Trwała nie dłu\ej ni\ jeden głęboki oddech i ozwała się nowa
pieśń.
Ohbe Bessu, ohbe Bessu, ohbe Bessu! Pieśń nie brzmiała ciszej ni\ poprzednia, ale była wolniejsza,
jakby \ałobna. Vuona słuchała z uwagą. Potem wydrapała w ziemi płytki rowek, wepchnęła do niego małą,
sosnową szyszkę i zasypała ją.
Bessu powiedziała, wskazując kopczyk.
Widać zwycięstwo wymagało ofiar. Wojownik, zwany Bessu, poniósł zaszczytną śmierć. Uhonorowano go
godniej ni\ to było w zwyczaju Piktów, \egnających poległych wyciem.
Vuona wskazała na wzgórze. Scyra westchnęła. Wyglądało na to, \e kobieta chce się tam dostać, nie
bacząc na strzały i Piktów. Ale przynajmniej nie będzie sama. Mo\e potem odwdzięczy się Scyrze i wróci z
nią do groty. Choćby tylko po to, by dostać jakieś okrycie i maść na siniaki. Bo po có\ by innego!
Ale potem& Kto wie, co się mo\e wydarzyć? Scyra nie znała zaklęcia, które nauczyłoby ją języka Vuony,
albo Vuonę mowy bossońskiej. Nie mówiąc ju\ o takim, które pozwoliłoby Scyrze poznać czyjeś myśli bez
słów. Takie zaklęcia skrywały niedostępne dla niej zwoje. Nie tylko nigdy ich nie czytała, ale nawet nie
dotykała. O ile ojciec nie przechowywał tych zaklęć w głowie. Mo\e tak dobrze je pamiętał, \e ju\ nie
potrzebował zwojów?
A jeśli tak& Vuona mogłaby przemówić, mogłaby uznać Scyrę i Lyseniusa za przyjaciół, mogłaby
przyprowadzić do nich innych Bamula& Tych Bamula, co przeszli przez wrota demonów w tak dobrym
stanie, \e potrafili pokonać Piktów!
[ Pobierz całość w formacie PDF ]