
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Green Roland Conan i wrota demona
- Jeffrey Archer Conan i prorok ciemnosci
- Gordon Barbara (Zajączkowska Mitzner Larysa) Ewa wzywa 07... 114 Dolina nocy
- Arthur Conan Doyle Sherlock Holmes 03 Pies Baskerville'Ä‚Å‚w
- 260. Landon Juliet Gra w miśÂ‚ośÂ›ć‡
- Przemilczane zbrodnie Jerzy Robert Nowak
- 03 Mary Burton Rosyjska ksi晜źniczka
- Playing the Part Robin Covington
- Mary Balogh Dark Angel 07 A Christmas Br
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- szarlotka.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
znalazło wyraz w pytaniu:
Czy panowie już coś wykryli?
Może mi się tylko zdawało, ale w tych słowach wyczułem nie nadzieję, lecz utajony lęk.
Nie zaniedbaliśmy niczego odparł inspektor. Może pani być pewna, że zrobimy
wszystko, co w naszej mocy.
Proszę nie żałować pieniędzy odparła martwym, równym głosem.
Pragnęłabym, aby panowie nie szczędzili wysiłków.
Czy mogłaby nam pani coś powiedzieć, co rzuciłoby trochę światła na tę tragiczną sprawę?
Nie sÄ…dzÄ™, ale powiem panom wszystko, co wiem.
Pan Barker mówił nam, że pani nie widziała& to znaczy, że pani nie wchodziła do pokoju, w
którym wydarzyła się ta tragedia&
Nie, nie wchodziłam. Pan Barker zatrzymał mnie na schodach. Błagał, abym wróciła do
sypialni.
Tak jest. Usłyszała pani wystrzał i zaraz zeszła pani na dół.
Narzuciłam szlafrok i zeszłam.
W jaki czas po usłyszeniu wystrzału zatrzymał panią na schodach pan Barker?
Najwyżej w parę minut. W takich chwilach człowiek nie zdaje sobie sprawy z upływu czasu.
Błagał, żebym nie wchodziła. Zapewniał, że na nic się tam nie przydam. A potem pani Allen
zaprowadziła mnie na górę.
Wszystko to było jak jakiś koszmarny sen.
Czy mogłaby nam pani powiedzieć, jak długo mąż bawił na dole, nim pani usłyszała strzał?
Nie, nie potrafię. Nawet nie wiem, kiedy wyszedł z ubieralni. Co wieczór obchodził dom z
obawy przed zaprószeniem ognia. To była jedyna rzecz, której się obawiał.
O to mi właśnie chodzi. Pani poznała swojego męża dopiero w Anglii, prawda?
Tak, pobraliśmy się pięć lat temu.
Czy mówił pani kiedyś o czymś, co wydarzyło się w Ameryce i co grozi mu poważnymi
konsekwencjami?
Pani Douglas zastanowiła się chwilę, nim odpowiedziała.
Tak rzekła w końcu. Stale czułam, że wisi nad nim jakieś niebezpieczeństwo. Ale nie
chciał ze mną o tym mówić. Nie z braku zaufania; kochaliśmy się bardzo i ufaliśmy sobie
nawzajem, lecz dlatego, by mi oszczędzić niepokoju. Bał się, że będę ciągle nad tym
rozmyślała, i wolał
milczeć.
Więc skąd pani wiedziała?
Przelotny uśmiech rozjaśnił oblicze pani Douglas.
Czyż mężczyzna może długo zachować tajemnicę przed domyślnością kochającej go
kobiety? Dowiadywałam się różnymi drogami. Stąd, że nie chciał mówić o pewnych
wydarzeniach ze swojego pobytu w Ameryce; z wielu przedsiębranych ostrożności; ze słów,
które mu się nieopatrznie wymykały; z nieufnego spojrzenia, jakim obrzucał obcych ludzi.
Byłam pewna, że ma potężnych wrogów, że sądzi, iż go wytropili, i że stąd ta jego wieczna
czujność. Tak byłam pewna, że zawsze strach mnie ogarniał, gdy się spózniał do domu.
Czy mogę zapytać odezwał się Holmes jakie to słowa zwróciły pani uwagę?
Dolina Trwogi odparła. Tak odpowiadał na moje pytania.
Byłem w Dolinie Trwogi. I jeszcze się z niej nie wyrwałem . Czy nigdy się nie wyrwiesz z
Doliny Trwogi? pytałam, gdy był bardziej zasępiony niż zwykle. Czasami zdaje mi się, że
nigdy mówił.
Z pewnością pytała pani, co to jest ta Dolina Trwogi?
Tak. Ale wtedy marszczył brwi i potrząsał głową. Dość, że już jedno z nas żyje w jej
cieniu odpowiadał. Niech Bóg broni, by ów cień padł i na ciebie . To była prawdziwa dolina,
w której kiedyś żył i gdzie spotkało go coś strasznego. Tego jestem pewna, ale nic więcej nie
umiem powiedzieć.
Czy nigdy nie wymieniał żadnych nazwisk?
Owszem. Trzy lata temu bredził po wypadku na polowaniu.
Pamiętam, że wtedy jedno nazwisko nie schodziło mu z ust. Wymawiał je z gniewem i nawet z
pewnego rodzaju przerażeniem. McGinty, brat McGinty powtarzał. Gdy ozdrowiał,
zapytałam, kto to jest ten McGinty i czyim był bratem. Dzięki Bogu, nie moim odrzekł ze
śmiechem i już nic więcej nie powiedział. Między Doliną Trwogi a tym człowiekiem jest jakaś
łączność.
I jeszcze coś rzekł inspektor MacDonald. Pana Douglasa poznała pani w londyńskim
pensjonacie i w jakiś czas potem zaręczyła się pani z nim, prawda? Czy to była miłość
romantyczna, tajemnicza?
Tak, to była romantyczna miłość. Miłość i romantyzm zawsze idą w parze. Ale nie było w
niej nic tajemniczego.
Pan Douglas nie miał rywala?
Nie, nie byłam z nikim związana.
Pani pewnie słyszała, że z ręki pani nieboszczyka męża zniknęła obrączka. Czy to pani nic
nie mówi? Przypuśćmy, że jakiś dawny wróg wyśledził pani męża i zamordował go, po co
jednak zabrał mu obrączkę?
Przysiągłbym, że dostrzegłem lekki, ledwie uchwytny uśmiech na jej ustach.
Nie wiem, naprawdę nie umiem tego wyjaśnić. To ogromnie dziwne.
Nie będziemy już dłużej pani zatrzymywać. Bardzo nam przykro, że musieliśmy panią
niepokoić w takiej chwili rzekł inspektor. Z
pewnością wyłonią się jeszcze jakieś kwestie, ale zwrócimy się z nimi do pani pózniej.
Pani Douglas wstała i zauważyłem, że znów obrzuciła nas tym dziwnym pytającym spojrzeniem.
Jakie wrażenie wywarły na was moje zeznania?
[ Pobierz całość w formacie PDF ]