
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- 414. Grenne Jennifer Pokochaj swojego szeryfa
- Macomber Debbie Mężczyzna którego poślubisz
- Golding_William_ _Chytrus
- Conrad Joseph Freja z Siedmiu Wysp
- Andrew Grey Spot Me (pdf)
- Modesitt, LE Forever Hero 1 Dawn For A Distant Earth
- Green_Crystal_ _Usmiech_Losu_02_ _Romans_z_nowym_szefem
- Colin Evans Great Feuds in History, Ten of the Liveliest Disputes Ever (2001)
- Fritz Leiber Gather, Darkness!
- 1070. James Melissa Sekrety pana mśÂ‚odego
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- soffa.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
zdała sobie sprawę, że on wie o niej wszystko, ale ona o nim absolutnie nic. Ogarnęła ją wściekłość.
Posiedziała jeszcze chwilę w samochodzie, by się uspokoić. Chwilę pózniej weszła do mieszkania.
Jak tylko Andrea usłyszał odgłos otwieranych drzwi, natychmiast ją zawołał. - Kochanie?
- Tak?
- Chodz do mnie... Chcę ci coś pokazać.
- Już idę.
Uśmiechnięty Andrea czekał na nią z komputerem leżącym na stoliku przy łóżku.
- Zobacz... - Sofia najpierw go pocałowała, potem spojrzała na ekran. Dom w 3D. Andrea
uruchomił nagranie. Kamera ruszyła szybko do drzwi, które się otworzyły. - To dom naszych
marzeń - powiedział Andrea. Film ukazywał kolejne pomieszczenia. - To jest duża kuchnia, salon,
nasza
sypialnia, pokoje dziecięce... A to twoja łazienka, prysznic i wanna z hydromasażem... Podoba ci
siÄ™? Jest dla nas...
Andrea zrobił projekt w technologii 3D. Była to specjalnie zaprojektowana willa, przestronna i
bardzo ładnie umeblowana, dopracowana w najdrobniejszych szczegółach: obrazy, kanapy,
dywany, kolory ręczników, szlafroków, ściany kuchni, sypialni. Sofia była pełna entuzjazmu.
- Kochanie, wszystko mi się tu podoba... Dziękuję, wybrałeś to, co najlepsze.
Pocałowali się. Zjedli kolację i spędzili miły wieczór. Kolejne dni również upłynęły im
spokojnie. Pewnego ranka Sofia zaskoczyła Andreę.
- A to co nowego?
- Wiedziałam. Nie podobam ci się.
- Wręcz przeciwnie, ale kiedy mogliśmy robić to wspólnie, nigdy nie chciałaś.
Milczeli przez chwilę. Sofia stała przed nim w dresie.
- Skarbie, od tamtej pory wydarzyło się mnóstwo rzeczy. Nie miej mi za złe, że chcę pobiegać.
Niebawem kończę trzydzieści lat, czuję się nie w formie, mam za mało ruchu... - Dotarło do niej
znaczenie tych słów i szybko spróbowała je naprawić. - Będę biegać tylko trzy razy w tygodniu i
tylko rano.
- Nie wybierasz się na siłownię, prawda? Sofia wybuchnęła śmiechem.
- Nie, nie wybieram się. Nawet gdybym miała taki zamiar, nie zachowałabym się jak Lavinia.
- Okay, ale wiesz, że niektóre miejsca są po prostu pełne pokus. Sofia zobaczyła siebie z
Tancredim na pokładzie samolotu, w hotelu,
ich sąsiadujące pokoje, powrót, kolację przy świecach...
- Uważam, że jeśli ktoś chce zdradzić, to żadne miejsce tego nie usprawiedliwia, można to zrobić
jakkolwiek... I gdziekolwiek.
- Również biegając? - Andrea usiłował być dowcipny.
- Też. Ale ja nie zamierzam cię zdradzić. Patrzyli na siebie przez chwilę.
- Powiedziałabyś mi? - Tak. Myślę, że tak. Chyba musiałabym znalezć się w takiej sytuacji, by
móc być absolutnie szczera. A ty chciałbyś to wiedzieć?
- Nie wiem. Musiałbym się zastanowić. Może nie.
- No to pomyśl. A ja idę pobiegać. - Sofia stanęła w drzwiach. - Ludzie czasami się zmieniają.
Wierzę i mam nadzieję, że ja zmieniłam się na lepsze.
Najtrudniejsze było uniknięcie spotkania z Lavinią. Sofia nie odpowiadała na jej telefony. W
końcu dostała wiadomość. Hej, wiedz, że nie miałam wyjścia! A poza tym, sorry, ale mogłaś
odmówić, co nie? A może odmówiłaś?"
Sofia nie odpowiedziała również na ten SMS-a i w końcu, któregoś ranka, natknęła się na
przyjaciółkę przed domem.
- Mogę cię podwiezć?
- Mam samochód.
- DokÄ…d idziesz w dresie?
- A jak myślisz? - W końcu stwierdziła, że wystarczy tych zgadywanek. - Pobiegać.
- Hej, przecież chodzę na siłownię, mogłaś zapisać się ze mną!
- Razem z Fabiem i jego kolegami. Poza tym Andrea tego nie chce, powiedział, że to miejsce
wodzi ludzi na pokuszenie.
- A powiedziałaś mu, że to świat jest miejscem, które wodzi nas na pokuszenie? Zdrada może
czaić się za rogiem albo na koncercie... albo w samolocie.
O tym też wiedziała.
Sofia nie wierzyła własnym uszom. Pochwalił się nawet przed jej przyjaciółką!
- Kiedy z nim rozmawiałaś? Co ci opowiedział?
- Więcej z nim nie rozmawiałam. Tamtego dnia powiedział mi, że zabierze cię do Werony i że
wrócisz na czas, więc wydedukowałam, że...
- Ty, która dedukujesz, przestań!
- Jeśli chcesz wiedzieć więcej, to wydedukowałam, że niezły z niego towar i że jakimś cudem się
w tobie zakochał! Więc chciałabym wiedzieć, jak to się zaczęło, jak się rozwinęło, co się wydarzyło
i przede wszystkim co będzie dalej.
- Tylko tyle?
- No, jak zaczniesz opowiadać, pewnie będę miała jakieś pytania. Uważam, że my, współczesne
kobiety, jesteśmy takie same jak mężczyzni. Dlaczego nie miałybyśmy dzielić się zdradami?
Zdobyczami i zwycięstwami? Oni robią to od wieków. Sorry! Czyż nie walczyłyśmy o
równouprawnienie?
- Nie wydaje mi się, aby to miały na celu pierwsze feministki.
- Moim zdaniem, niektórym z nich na pewno przyszło to na myśl. Powiedz mi, co może być
fajniejszego? Nudziłaś się tamtego wieczora?
- Sofia pokręciła głową. Lavinia się uśmiechnęła. - Widzisz? Przyznajesz mi rację.
Sofia zrozumiała, że nic nie wskóra.
- Okay, jeżeli masz ochotę pójść ze mną do parku, opowiem ci po drodze. - Ruszyły w stronę via
Appia. Lavinia patrzyła na Sofię w milczeniu, z oczami wlepionymi w jej wargi, ciekawa do granic
możliwości.
- Jak długo jeszcze mam czekać?
- Chciałam zobaczyć, jak długo wytrzymasz.
- Ja! Przecież wiesz! Mam zerową wytrzymałość.
To przyznanie się do słabości ujęło Sofię. Zaczęła swoją opowieść, jak dotarła do kościoła,
spotkała swoją dawną koleżankę Ekaterinę Zacha-rovą, która miała ją zastąpić, jak się założyli.
- Widzisz? Postawiłam na ciebie i przegrałam zakład!
- Niezły jest. To dlatego powiedział mi, żebym wysłała do ciebie wiadomość o konkretnej
godzinie. Wszystko obmyślił. Sofi, to geniusz!
- Jaki geniusz? Chciał tylko zaciągnąć mnie do łóżka!
- Dobra, ale przynajmniej zabrał się do tego genialnie!
Sofia kontynuowała swoją opowieść. O samolocie, samochodzie w Weronie, hotelowym
apartamencie.
- Kupił go, żeby wywrzeć na tobie wrażenie... Daj spokój, Sofi, to jest jak sen...
- Zależy od punktu widzenia, mnie to niepokoi.
- Też chciałabym mieć faceta, który wzbudzałby we mnie taki niepokój... Abstrahując oczywiście
od tego, co przeżywam z Fabiem!
- Tak, oczywiście. - Opowiedziała o koncercie i kolacji w samolocie.
- Pomyśl, że na pokładzie była nawet sypialnia z małżeńskim łóżkiem. - Ma kabinę z małżeńskim
łóżkiem?
- Tak. - Na serio? Czyli... bzykaliście się. - Lavi! To już nie jest rozmowa o feminizmie,
zachowujesz się jak kierowca ciężarówki.
- Właśnie! Nie rozumiem, dlaczego kierowców ciężarówek uważa się zawsze za wulgarnych.
Poznałam kiedyś jednego, był bardzo uprzejmy i w pewnym sensie nawet elegancki.
Sofia stanęła zaskoczona.
- Gdzie go poznałaś?
- Na siłowni! Sofia rozłożyła ręce.
- To jakiś nałóg!
- Daj spokój, żartowałam. No to jak, poszłaś z nim do łóżka czy nie?
- Absolutnie nie.
- Czyli nic nie było, nie bzykałaś się... Okay, nie kochałaś się z nim?
- Nieee!
- Całowałaś się?
- Też nie.
- Nic?
- Nic.
- Nie wierzÄ™ ci.
- To nie wierz. Masz prawo.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]