
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- William Shatner Tek War 5 Tek Secret
- William R. Forstchen Wing Commander 04 Heart of the Tiger
- Charles Williams The Diamond Bikini (1956) (pdf)
- William Shatner Tek War 06 TekPower
- Coughlin William Kara śmierci
- William Tenn The Deserter
- William Kotzwinkle E.T
- An Essay on Morals_ A Science of Philoso Philip Wylie
- Odwaznie_o_seksie
- Hunter Kelly Spotkanie w Singapurze
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- stirlic.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Na powierzchni wody przy trzech skałach rozchodziły się kręgi. Obserwował je z
uwagą. Potem przy skałach pojawiła się jedna brązowa głowa, a potem następna i następna.
Jedna z głów trzymała w pysku srebrny nóż. Nóż wygiął się, zatrzepotał i okazał się rybą.
Foka wdrapała się na skałę, podczas gdy pozostałe zanurkowały, zostawiając po sobie
wzburzoną powierzchnię wody. Foka, grzejąc się w słońcu, spokojnie zjadła, a potem
odrzuciła głowę i płetwy, leżąc bez ruchu.
- Ciekawe, czy one znają człowieka.
Wstał powoli, a foka odwróciła głowę w jego stronę. Nie mógł znieść jej nieugiętego
spojrzenia. Nagle uniósł ręce gestem człowieka, który celuje ze strzelby. Foka obróciła się na
skale i dała nurka. A więc znała człowieka.
- Gdybym podszedł bliżej, mógłbym ją zabić, zrobić sobie buty, a mięso zjeść...
Mężczyzna położył się na odsłoniętej plaży, owinięty w skóry. Przetrwały długie
oczekiwanie i smród. Ogromne bestie wyłaniały się o zmierzchu z morza, bawiły się wokół
nich, a potem układały do snu.
- Zwinięty sztormiak dostatecznie przypominałby fokę. Gdyby już do niego
przywykły, wszedłbym do środka.
Przyjrzał się myślom swoich ostatnich dni. Były biegnącym wstecz ciągiem, jak
pokoje powtarzające się w lustrach wiszących przodem do siebie. Naraz doświadczył
zmęczenia tak intensywnego, że aż graniczącego z bólem. Wszedł z trudem na Bocianie
Gniazdo, pokonując opór nieba i bezkresnej ciszy. Przymusił wzrok do dokładnego zbadania
pustego morza. Woda była dziś gładsza, jak gdyby spłaszczona przez nieruchome powietrze.
Były tam bandaże rozdartego jedwabiu, oleiste plamy, zaczynające połyskiwać, gdy się im
przyglądał, jak piana w rowie. Jednakże drżenie tej wody rozciągało się na całe mile, przez co
roztopione słońce nabierało podługowatego kształtu, raz znikając, a raz pojawiając się w
innym drżeniu z nagłym, oślepiającym blaskiem.
- Pogoda się zmieniła, gdy byłem w Czerwonym Lwie" z George'em i Pete'em.
Głowa foki pojawiła się na chwilę za trzema skałami, a on w nagłej wizji ujrzał siebie,
jak na jej grzbiecie pędzi w kierunku Hebrydów.
- Och, mój Boże. - Brzmienie jego głosu, płaskiego, choć wysokiego i pełnego bólu,
niespodziewanie go onieśmieliło. Opuścił ramiona i opadł bezwładnie przy Karle. Strumień
mamrotliwych słów popłynął przez otwór pod oknem: - Całkiem jak w te noce, kiedy byłem
mały. Leżałem z szeroko otwartymi oczami, myśląc, że te ciemności będą trwać wiecznie. I
nie mogłem już zasnąć, bo bałem się tego snu, w którym z kąta pokoju wychodzi to coś
mieszkające w piwnicy. Leżałem w gorącej, rozkopanej pościeli, rozpalony, próbując
odgrodzić się od tego wszystkiego, i wiedziałem, że od świtu dzieli mnie jeszcze cała
wieczność. Wszystko należało do nocnego świata, świata, w którym mogło się wydarzyć
wszystko oprócz dobra, świata duchów, bandytów i lęków, przedmiotów nieszkodliwych za
dnia, które niespodziewanie ożywały. Była tam szafa, obrazek z książki, trumny, trupy,
wampiry i zawsze ta dusząca, dręcząca ciemność, gęsta jak dym. I zaczynałem myśleć o
czymkolwiek, a gdy przestawałem choćby na moment, zaraz przypominało mi się to coś, co
mieszkało na dole w piwnicy, i wtedy mój umysł oddzielał się od ciała i wędrował trzy piętra
w dół, bezbronny, ciemnymi schodami obok wysokiego zegara, który straszył, przez
skrzypiące drzwi, po tych strasznych stopniach, aż do miejsca, gdzie w ściany piwnicy były
wbite kawałki trumny - i stałem tam bezradny na kamiennej posadzce, próbując się odwrócić,
uciec, wspiąć się...
Stał w rozkroku. Horyzont powrócił.
- Och, Boże!
Oczekiwanie na świt wraz z pierwszymi poćwierkiwaniami ptaka pod okapem lub w
wierzchołkach drzew. Oczekiwanie na policję przy roztrzaskanym samochodzie. Oczekiwanie
na kulę po błysku wystrzału.
Ciężkie niebo jeszcze wyrazniej osiadło na jego ramionach.
- Co się ze mną dzieje? Jestem dorosły. Wiem, co jest czym. Nic mnie nie łączy z tym
dzieciakiem w piwnicy, absolutnie nic. Dorosłem. Moje życie przybrało określony kształt.
Panuję nad nim. A poza tym nie ma tu niczego, czego mógłbym się bać. Oczekiwanie na
rezultat. Oczekiwanie na tę przemowę - nie tę następną po tej, wiem, kiedy przechodzę i
podnoszę papierośnicę. Tam, gdzie powinna być przemowa, zieje czarna dziura, a on
powiedział, że tamtej nocy za bardzo sfuszerowałeś rolę, stary. Oczekiwanie na opatrzenie
rany. TrochÄ™ zaboli. Oczekiwanie na fotel dentystyczny.
Nie podoba mi się, że mój głos pada jak ustrzelony ptak, nim jeszcze zdąży dotrzeć do
[ Pobierz całość w formacie PDF ]