
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- William Shatner Tek War 5 Tek Secret
- William R. Forstchen Wing Commander 04 Heart of the Tiger
- Charles Williams The Diamond Bikini (1956) (pdf)
- William Shatner Tek War 06 TekPower
- William Tenn The Deserter
- Golding_William_ _Chytrus
- William Kotzwinkle E.T
- Martin,George R R Im Haus Des Wurms
- 01 Restart Tintera Amy
- 17 Zbigniew Nienacki Pan Samochodzik i Testament Rycerza Jć™drzeja
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- acwpower.xlx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
prawo do śmierci i Bóg wie co jeszcze. - Spojrzał na mnie. - Mam rację, Charley?
Przytaknąłem. Hathaway znowu zaciągnął się cygarem i po chwili wypuścił kłąb dymu.
Najwyrazniej sprawy przybrały korzystny dla mnie obrót, więc zdecydowałem, że lepiej będzie
siedzieć cicho.
Zadzwonił telefon. Rudy zmarszczył brwi.
- A niech to, mówiłem, żeby z nikim mnie nie łączyć. Podniósł słuchawkę.
- Co jest? - warknął. - Jeśli nikt jeszcze tego nie zauważył, jestem tu dość zajęty. - Potem jego
twarz się rozpogodziła. - A, on. Jasne, że z nim porozmawiam. Dla niego zawsze znajdę czas.
Zanim odezwał się znowu, uśmiechał się już szeroko.
- Witam, panie sędzio, co słychać?
Nastąpiła seria chrząknięć, przytakiwań, kilka mruknięć, ale nic konkretnego. Wreszcie
Hathaway rzekł:
- Tak, właściwie już kończymy. Zamierzałem zaraz wyjść i ogłosić mój salomonowy wyrok.
Znów przysłuchiwał się rozmówcy.
-Jasne - potwierdził. - Jest tutaj. Chce pan z nim pogadać? Spojrzał na mnie, uśmiechnął się od
ucha do ucha i wręczył mi słuchawkę.
- Halo - bÄ…knÄ…Å‚em zdziwiony.
- Charles, tu sędzia Bishop. Słuchawka o mało nie wypadła mi z rąk.
- Rudy mówi, że właściwie skończyliście rozprawę.
- Owszem.
- To bardzo dobrze się składa. Charles. Czy mógłbyś tak zaplanować sobie rozkład dnia, żeby
pojawić się w moim gabinecie jutro rano? Na przykład o ósmej?
- O co chodzi, panie sędzio?
- Porozmawiamy na miejscu. Chyba mogę na ciebie liczyć?
- Czy mam przyprowadzić ze sobą adwokata? Odpowiedział po krótkiej przerwie:
314
KARA ZMIERCI
- Nie sądzę, żeby na razie było to konieczne, Charley. Chciałbym się z tobą spotkać sam na
sam.
- W obecności Harry'ego Sabina? Jak poprzednim razem?
- Proszę, bądz o ósmej, Charley. Wtedy pogadamy.
- Boże, ależ to fantastyczny facet, nie uważasz? - Hathaway jaśniał jak księżyc w pełni. -
Biskup. Kiedy jesteś w kłopotach, nigdy cię nie zawiedzie. Nie opuści przyjaciela w potrzebie.
Dobrze mówię, Charley?
- Zależy od przyjaciela - rzuciłem. Serce waliło mi jak młotem. Rudy spojrzał na mnie nieco
zmieszany.
- No cóż, u mnie ma wysokie notowania. I ostatni raz zaciągnął się cygarem.
Rand i ja wyszliśmy za sędzią, a następnie zajęliśmy nasze miejsca. Tłum wypełniający salę
uciszył się. Stewart wpatrywał się we mnie płonącym wzrokiem, ale nie odezwał się słowem.
- Sąd wysłuchał uważnie zeznań świadków - zaczął Rudy Hathaway swoim zawodowo
sędziowskim tonem, z powagą i namaszczeniem - jak również starannie przeczytał raport z sekcji
i wysłuchał argumentów obu stron.
Spojrzał prosto w oko kamery.
- Pierwszym zadaniem rozprawy wstępnej jest udowodnienie, że popełniono przestępstwo.
Oskarżenie musi to wykazać. Nie chodzi o podejrzenie, że najprawdopodobniej ono nastąpiło,
lecz o bezsporne wykazanie, iż zdarzyło się naprawdę. A w sprawie, którą rozpatrujemy, nie jest
to oczywiste.
Słyszałem, jak narasta szmer głosów.
- Wysłuchałem doktora Andersena. W sprawie o morderstwo trzeba jasno wykazać przyczynę
śmierci. W tym wypadku, bardzo stary człowiek, bardzo schorowany stary człowiek umarł. Umarł
w podejrzanych okolicznościach. Jednakże w jego ciele nie znaleziono nic, co świadczyłoby, że
zgon nastąpił z nienaturalnej przyczyny. Sean Cronin mógł zostać otruty chlorkiem potasu, lecz
prawo nie opiera się na faktach, które mogły zaistnieć. Morderstwo mogło być popełnione, ale
znowu samo prawdopodobieństwo nie wystarcza do wniesienia oskarżenia. Czyn musi być
udowodniony.
Zamilkł.
- A w tym wypadku tak się nie stało. Na tej podstawie oddalam oskarżenie.
Sędzia wstał. Sala za moimi plecami eksplodowała. Wozny usiłował, zupełnie bezskutecznie,
nad nią zapanować. Policjanci silą utrzymywali dziennikarzy w tej części pomieszczenia, którą
wyznaczono dla prasy.
KARA ZMIERCI
3/5
Obejrzałem się i spojrzałem na doktora Milesa Stewarta. Moim zdaniem był w kompletnym
szoku.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]