
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Annabel Joseph Owning Wednesday (revised) [Loose Id] (pdf)
- Frankowski, Leo Stargard 6 Conrad's Quest for Rubber
- Morgan Raye Kawaler
- DeNosky Kathie Skradzione serce
- Reformed Dru
- A_Mindell Praca_nad_samym_soba_PL
- Heyer_Georgette_ _Niezwykly_dzentelmen
- Collins Eileen Pod wiatr
- Swami Krishnananda Lessons_on_the_Upanishads
- Lucio_Anneo_Seneca Tratados_morales
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- soffa.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
nego) porucznika, kłopocąc się jak stara kwoka.
Boże drogi, Boże drogi! Tak strasznie pana boli? Wiem dobrze, co to jest. Zdarzało się
nieraz, że wy straszyłem tak moją biedną żonę. Czy pana to często chwyta, panie po-
ruczniku?
Heemskirk zepchnął go z drogi z wściekłością i wybuchnął krótkim, warjackim śmiechem.
Gospodarz zachwiał się, ale niczego nie brał za złe gościowi; człowiek, nie posiadający się
ze straszliwego bólu zębów, nie odpowiada za swoje postępki.
Niech pan przejdzie do mojego pokoju, panie poruczniku poddawał nagląco.
Niech się pan położy na mojem łóżku. W tej chwili dam panu coś, co panu ulgę przynie-
sie.
Chwycił za ramię biedną ofiarę i podprowadził aż do samego łóżka, na które Heemskirk
rzucił się z taką siłą w nowym napadzie furji, że odbił się od materaca na wysokość całej
stopy.
Boże mój! wykrzyknął przerażony Nelson i pobiegł natychmiast po wódkę i lauda-
num, oburzony, że nikt nie śpieszy z pomocą, aby ulżyć torturom cennego gościa. Wresz-
cie sam przyniósł lekarstwa.
W pół godziny pózniej stał w korytarzu, zaskoczony jakiemiś słabemi, spazmatycznemi
dzwiękami tajemniczej natury pośredniemi między śmiechem a łkaniem. Zmarszczył
się, poszedł wprost do pokoju córki i zastukał.
Freja uchyliła drzwi, ukazując bladą twarzyczkę okoloną wspaniałemi włosami, które
spływały falą po granatowym szalafroku.
Zwiatło w pokoju było przyćmione. Antonja, przycupnięta w kącie, kiwała się wtył i na-
przód, wydając słabe jęki. Stary Nelson nie znał się na różnych rodzajach kobiecego
śmiechu, ale był pewien, że śmiano się w tym pokoju.
Bez serca jesteś, bez serca! rzekł ze srogiem niezadowoleniem. Co widzisz za-
bawnego w cierpiącym człowieku? Zdawałoby się, że kobieta że młoda dziewczyna
Taki był śmieszny szepnęła Freja, której oczy połyskiwały dziwnie w półcieniu kory-
tarza. A przytem widzisz, tatusiu, ja go nie lubię dodała niepewnym głosem.
Zmieszny! powtórzy! stary Nelson, zdumiony tym objawem zatwardziałości w tak
młodem stworzeniu. Nie lubisz go! Chcesz przez to powiedzieć, że ponieważ go nie lu-
33
bisz, więc Przecież to wprost okrutne! Czy nie wiesz, że to prawie najgorszy ból ze
wszystkich jakie istnieją? Stwierdzono, że psy wściekają się od tego.
Wyglądał doprawdy, jak gdyby się wściekł rzekła Freja z wysiłkiem, niby walcząc z
jakaś ukrytą myślą.
Ale ojciec już się rozpędził.
Wiesz, jaki on jest. Wszystko zauważy. Gotów obrazić się za najmniejszą drobnostkę
prawdziwy Holender a ja chcę utrzymać z nim dobre stosunki. Trzeba zdać sobie z
tego sprawę, moje dziecko; jeżeli ten nasz radża palnie jakieś głupstwo a wjesz jaki on
grymaśny i nieukrócony i jeśli władze wbiją sobie w głowę, że miałem zły wpływ na
niego znajdziesz się bez dachu nad głową
Co za brednie, tatusiu! zawołała Freja niebardzo pewnym tonem i zrobiła odkrycie, że
ojciec jest rozgniewany rozgniewany do tego stopnia, iż gotów się imać ironji; tak! sta-
ry Nelson (czy Nielsen) i ironja! a właściwie słabe jej przebłyski.
To jest... naturalnie, jeśli posiadasz własne środki jakiś dom czy plantację, o któ-
rych ja nic nie
wiem Ale niezdolny był do ironji na dłuższą metę. Mówię ci, że chcą mnie stąd
wyrzucić wyszeptał gwałtownie naturalnie bez odszkodowania. Znam dobrze tych
Holendrów. A porucznik to właśnie człowiek, który potrafi piwa nawarzyć. Jest zaufanym
wpływowych urzędników! Nie chciałbym go zanic obrazić zanic za żadne skarby
świata... Co mówisz?
Usłyszał tylko nieokreślony wykrzyk. Jeśli Freja miała kiedykolwiek niewyrazny projekt
prowiedzenia o wszystkiem ojcu, zrezygnowała z niego tej chwili. Wydało jej się to niepo-
dobieństwem zarówno ze względu na godność osobistą Nelsona, jak i na spokój jego
biednego umysłu.
Ja sam też niebardzo go lubię wyznał półgłosem stary Nelsen z tłumionem wes-
tchnieniem. Ulżyło mu teraz dodał po chwili milczenia. Zostawiłem go na noc w
mojem łóżku. Będę spał w hamaku na werandzie. Nie! nie mogę powiedzieć abym go lu-
bił; ale od tego daleko jeszcze do wyśmiewania się z człowieka, który szaleje z bólu.
Zdumiała mnie twoja nieczułość, Frejo. Ta strona jego twarzy zupełnie jest spuchnięta.
Barki Frei drgnęły konwulsyjnie pod rękami Nelsona, obejmującemi ją po ojcowsku. Ster-
czące, sztywne jak drut wąsy musnęły jej czoło na dobranoc. Zamknęła drzwi i, znalazł-
szy się na środku pokoju, pozwoliła sobie wreszcie na śmiech śmiech ciężki i pełen
znużenia.
Spuchnięty! Trochę spuchnięty! powtarzała. Spodziewam się, że jest spuchnięty.
TrochÄ™.
Rzęsy jej były mokre. Antonja pojękiwała i chichotała w swoim kącie i niepodobna było
rozeznać, gdzie kończy się chichot i rozpoczynają jęki.
34
I pani i służąca uległy napadowi histerycznej wesołości, gdyż Freja, uciekłszy do swego
pokoju, znalazła tam Antonię i wszystko jej opowiedziała.
Zemściłam się za ciebie! wykrzyknęła.
A potem śmiały się, płacząc, i płakały, śmiejąc się, wśród ciągłych przestróg Frei: Szszsz!
nie tak głośno! uspokój się!" Antonja znów powtarzała: "Tak się boję! to zły człowiek!"
Antonja bała się bardzo Heemskirka. Bała się go z powodu jego wyglądu : z powodu jego
oczów, i brwi, i ust, i nosa, i rąk, i nóg. Trudno o bardziej uzasadnione przyczyny. A uwa-
żała go za złego człowieka, ponieważ w jej oczach wyglądał na złego. Decydujący powód
do ustalenia opinji. W ciemnościach pokoju, oświetlonego tylko nocną lampką u wezgło-
wia Frei, służąca przyczołgała się ze swego kąta do nóg pani, szepcąc błagalne :
Tam jest bryg. Kapitan Allen. Uciekajmy natychmiast ach, uciekajmy! Tak siÄ™ bojÄ™!
Uciekajmy, uciekajmy!
Ja! uciekać! pomyślała Freja, nie patrząc na strwożoną dziewczynę. nigdy!
i nieugięta pani, leżąca pod siatką od moskitów, i strwożona pokojówka, zwinięta w kłę-
bek na macie u stóp łóżka, nie spały dobrze tej nocy. Tym, który oka nie zmrużył,
by}porucznik Heemskirk. Leżał nawznak, patrząc mściwie w ciemność. Jątrzące wizje i
upokarzające rozmyślania zmieniały się kolejno w jego umyśle, utrzymując i podsycając
jego gniew. Aadna anegdotka do rozpowiadania! Ale nie można dopuścić, aby się rozpo-
wszechniła. Zniewagę trzeba połknąć w milczeniu. Rozkoszna historja! Oszukany, wodzo-
ny za nos i spoliczkowany przez tę dziewczynę a prowdopodobnie okpiony także przez
jej ojca. Ale chyba nie. Nelson był tylko drugą ofiarą tej bezwstydnej dziewki, tej bez-
czelnej kokietki, tej przebiegłej, śmiejącej się, całującej, kłamiącej...
Nie; ten nie oszukiwał mnie rozmyślnie rozpamiętywał udręczony porucznik. Ale
mimo to chętniebym mu odpłacił za to, że jest takim głupcem.
Może kiedyś, pózniej. Jedno było bezwzględnie pewne : postanowił wymknąć się niepo-
strzeżenie z domu wczesnym rankiem. Zdawało mu się, że gdyby był zmuszony spojrzeć
w twarz tej dziewczynie, oszalałby z wściekłości.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]