
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Forgotten Realms Return Of The Archwizards 04 Realms of Shadow
- Camille Anthony [Bunny Tails 04] Bad Hare Day [Changeling] (pdf)
- Aubrey Ross [Undercover Embassy 04] Codename Summer [EC Aeon] (pdf)
- Desiree Holt & Allie Standifer [Turn Up the Heat 04] Steamed (pdf)
- Cecily von Ziegesar 04 Plotkara 4. Bo jestem tego warta
- Boge Anne Lise Grzech pierworodny 04 Dziecko miłości
- Dynastia Ashtonów 04 Jameson Bronwyn Smak dojrzałego wina
- Miłość pod choinkę 04 Barnett Jill Daniel i anioł
- Feasey Steve Wilkołak 04 Igrzyska demonów Całość
- Anne McCaffrey Ship 04 The City Who Fought
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- ilemaszlat.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
wtedy, jeśli ty i Will też przyjedziecie. Musi sobie znalezć
własnego chłopaka. Jest za bardzo przywiązana do ciebie.
Ivy zmarszczyła brwi, zastanawiając się, czy nie ma w tym
ziarna prawdy. Kelsey ponownie sprawdziła telefon.
- Jeszcze czego! - wykrzyknęła w odpowiedzi na czyjąś
wiadomość. - Kasuj. Kasuj. Kasuj... Gotowa, Dhanya?
Dhanya wstała i złapała za rączki przy fotelu Ivy.
- Mogę sama wrócić - powiedziała jej Ivy. - Mam zamiar
jeszcze chwilę zostać tutaj, w słońcu.
Dhanya poszperała w torebce, wyjęła z niej małą tubkę masła
kakaowego i podała ją Ivy.
- Nasmaruj tym twarz i udawaj, że jesteś na plaży -
powiedziała.
Ivy otworzyła tubkę i powąchała.
- Mmm. O niebo lepsze niż szpitalne zapachy. Dzięki. Kelsey
podniosła się.
- Muszę się przebrać w koszulkę i szorty, więc rzucę ci tę
boską suknię na łóżko - tanecznym krokiem wyszła na korytarz.
- Dzięki, że przyszłyście - zawołała za nią Ivy. Dhanya
uściskała ją delikatnie.
- Wracaj prędko do domu - powiedziała i wyszła za Kelsey z
solarium.
Ivy przetoczyła wózek do drugiego okna, ocienionego
skupiskiem roślin. Siedziała tam przez długą chwilę, spoglądając
na
drzewa i budynki otaczające szpital oraz rozmyślając o
odległości. Jak to możliwe, że czuła się tak, jakby pocałował ją
ktoś, kto przebywał w innym świecie, i jak gdyby traciła kontakt
z kimś, kto znajdował się dość blisko, by go pocałować?
Wspomnienia to przekleństwo, pomyślała Ivy. Gdyby nie
zachowała żadnego wspomnienia o Tristanie, byłaby w stanie
kochać Willa tak, jak na to zasługiwał.
Po jakimś czasie odjechała od okna, żeby wrócić do swojego
pokoju. I właśnie wtedy go zobaczyła: faceta bez żadnych
wspomnień. Wrócił do solarium i milczący siedział w kącie.
Odwrócił głowę i napotkał jej wzrok. Sposób, w jaki jego
spojrzenie umknęło przed nią, by potem powrócić, oraz pytający
wyraz jego oczu powiedziały Ivy, że on nie udawał.
Prześladowało go coś, czego nie potrafił sobie przypomnieć.
Ivy zatrzymała się, jej fotel znalazł się o jakieś dziesięć stóp od
niego.
- Pamiętanie może być równie bolesne jak niepamiętanie -
powiedziała.
Jego twarz spochmurniała.
- Doprawdy? Skąd możesz wiedzieć?
W pewien sposób miał rację, ona nie była w stanie poznać jego
bólu ani trochę bardziej niż on jej własnego. I nie było sensu się
zwierzać, wyraznie nie miał na to ochoty.
- Myśl, co chcesz - odpowiedziała i zostawiła go samego.
7
We wtorek rano Ivy została wypisana ze szpitala.
- Gdy tylko wrócę do domu, wyślę ci paczkę z resztą twoich
letnich ubrań - zapowiedziała jej matka, gdy czekały, aż Andy
przyniesie wypis.
- Sęk w tym, mamo, że w domku nie mamy za wiele miejsca w
szafach. Jedyne, czego naprawdÄ™ potrzebujÄ™, to nowa para
tenisówek.
Te, które nosiła, przesiąkły krwią, tak samo jak ubranie, w
którym przywieziono ją do szpitala. Personel z izby przyjęć
spakował je do torby, a przed wyrzuceniem obejrzała je ze
zdumieniem. Mocniej niż kiedykolwiek wcześniej uwierzyła, że
to Tristan jej pomógł. Jak inaczej zdołałaby przeżyć takie
obrażenia?
- Wszystko, co przywiozłaś na Cape Cod, wygląda tak samo,
kotku - spierała się matka. - Zabiorę trochę tych ubrań do domu,
żeby zwolnić miejsce na ładne rzeczy.
Następne dziesięć minut spędziły na dyskusji na temat ubrań,
kręcąc się w kółko wobec nieskończonego uwielbienia matki Ivy
do falbanek. W końcu brat przyszedł Ivy na ratunek.
- Philipie, gdzieś ty był? - spytała Maggie, kiedy wszedł do
szpitalnej sali.
- Powiedziałaś mi, żebym zaczekał za drzwiami, kiedy Ivy się
przebierała. Nie mówiłaś, że mam wrócić.
Ivy roześmiała się. Philip podniósł czapkę Jankesów, którą
podarował Ivy, i nałożył ją siostrze na głowę.
- Dałem komuś monetę z aniołem, którą przyniosłem dla
ciebie. Nie gniewasz siÄ™?
- Oczywiście, że nie - odpowiedziała. - Wielu ludziom w
szpitalu przyda się anioł.
- Powiedziałem mu, że może się modlić do Tristana.
Ivy przygryzła wargę. Philip nigdy nie przestał mówić o
Tristanie, wierząc, że jest aniołem na długo przed tym, jak Ivy w
to uwierzyła. Teraz jego wiara w Tristana poruszyła Ivy równie
mocno jak za pierwszym razem, gdy Philip o nim wspomniał.
Gdyby opowiedziała Philipowi, że znów spotkała się z
Tristanem, że czuła, jak Tristan ją obejmuje, czy Philip...
Ale nie, nie chciała mieszać braciszkowi w głowie. Andy
wrócił z wypisem.
- Cóż, młoda damo - powiedział z błyskiem w oku - skoro
nosisz taką czapkę, nie mam innego wyjścia jak tylko grzecznie
prosić, żebyś wyszła.
Ivy zaśmiała się i podziękowała mu za pomoc. Było już
południe, kiedy wróciła do zajazdu. Ponieważ gości było
niewielu, praca na ten dzień już się skończyła i Kelsey wraz z
Dhanyą miały na sobie bikini. Dhanya rzuciła ręcznik na
huśtawkę i smarowała sobie nogi balsamem przeciwsłonecznym.
Beth, w szortach i bluzeczce bez rękawów, siedziała na schodach
domku.
- Jedziemy do Chatham - oznajmiła Kelsey, potrząsając
kluczykami.
- Latarnia morska czy plaża? - spytała Ivy.
- Jeszcze lepiej - odparła Kelsey. - Prywatna plaża, zostałam
osobiście zaproszona i pozwalam Dhanyi żerować na owocach
mojej ciężkiej pracy podczas niedzielnej imprezy. Też możesz
iść, jeśli się pospieszysz.
- Może innym razem. Mam gorącą randkę z moją matką
za-kupoholiczkÄ….
- Cóż, jeżeli mama zapewnia kartę kredytową, to nie taka zła
randka - zauważyła Kelsey.
Kiedy razem z Dhanyą odjechały, Beth odwróciła się do Ivy.
- Nie idziesz z Willem?
- PÅ‚ywa kajakiem z Philipem.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]