
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Sanghani Radhika Dziewica
- Deveraux Jude Cykl Dama 03 Kłamca
- verne_histoires_jean_marie_cab
- Jack L. Chalker God inc 3 The Maze in the Mirror
- Agata Christie N czy M
- Rice Darcy Milosc na Hawajach
- Pratchett_Terry_Nomow_Ksiega_Wyjscia_scr
- Nicholas Carr The Big Switch, Rewiring the World, from Edison to Google (2009)
- Harry Turtledove The Case Of The Toxic Spell Dump
- Krawczuk Aleksander Kleopatra
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- acwpower.xlx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
jak głupiec. Wdawał się w kłótnie, w pojedynkę przeciwstawiał Zernom, a Xante i Daire musieli go
ochraniać. i mówiono o Rowanie, że to słabeusz, który lepiej zna się na aksamitach niż na mieczach.
Wieść ta szybko rozeszła się po Escalonie. Słychać już było glosy protestu, ludzie zaczynali się
burzyć przeciwko temu dziwacznemu Anglikowi, który w oczywisty sposób nie nadawał się do
rządzenia. Geralt, Daire i Cilean będą musieli użyć wszelkich wpływów, by powstrzymać tego
niedojdÄ™ od zniszczenia chwilowego pokoju w Lankonii.
Na ustronnej polance Jura rozebrała się i wskoczyła do wody. Może pływanie trochę ją 21
uspokoi.
Rowan galopował tak szybko, jak tylko koń go mógł unieść. Chciał być daleko, być sam, uciec od
krytycznych spojrzeń Lankonów. Dwa dni temu przejeżdżali obok płonącej wiejskiej chaty. Gdy
Rowan zatrzymał armię lankońską i rozkazał rycerzom stłumić pożar, popatrzyli tylko pogardliwie.
Siedzieli na koniach i patrzyli, jak Rowan i jego Anglicy pomagali wieśniakom zdławić ogień.
Gdy było już po wszystkim, wieśniacy opowiedzieli zawiłą historię o waśniach między rodzinami.
Rowan kazał im przyjechać do Escalonu, gdzie wysłucha skłóconych stron i sam, jako król, ich
rozsądzi. Wieśniacy wyśmiali ten pomysł. Król był od dowodzenia żołnierzami, tratującymi ich pola,
a nie od zajmowania siÄ™ prostym ludem.
Rowan wrócił do Lankonów, którzy patrzyli na niego z pogardą za to, że wdał się w chłopskie
kłótnie.
Ale Rowan wiedział, że jeśli miał być królem i zapewnić pokój między plemionami, musi być
królem wszystkich Lankonów - Zernów, Ultenów, Vatellów, wszystkich plemion, nawet najmniej
licznych, a także takich, jak plemię Brocaina, które rządziło setkami ludzi.
Dziś jednak Rowan miał dość milczącej, a czasem i nie milczącej wrogości Lankonów i odłączył się,
nakazując swym rycerzom, by trzymali Lanko- nów z dala od niego. W ich oczach widział strach, taki
sam, jaki odkrywał w sobie. Ich powątpiewanie i brak zaufania do niego sprawiły, że poczuł się
niepewny. Potrzebował samotności, czasu, by pomyśleć i się pomodlić.
Wiedział, że znajduje się zaledwie kilka mil od Escalonu, gdy dojechał do dopływu rzeki, pięknego
spokojnego strumienia, tak innego niż wszystko, co widział i przeżył w Lankonii.
Zszedł z konia, złożywszy ręce do modlitwy.
0, Panie modlił się zdławionym szeptem, oddającym cały ból. Próbowałem znieść ciężar,
jaki ty i mój ziemski ojciec złożyliście na moje barki, ale jestem tylko człowiekiem. Jeśli mam
uczynić to, co uważam za słuszne, potrzebuję twojej pomocy.
Ludzie są mi przeciwni i nie wiem, jak ich zdobyć. Błagam cię, dobry Boże, wskaż mi drogę.
Prowadz mnie. Kieruj mną. Oddaję się w twoje ręce. Jeśli się mylę, powiedz. Daj mi znak. Jeśli
mam rację, błagam o twoją pomoc.
Zwiesił na chwilę głowę, czując zmęczenie i wyczerpanie. Przyjechał do Lankonii przekonany, że
wie, co ma robić, lecz z każdym dniem to przekonanie malało.
Codziennie, o każdej porze musiał się sprawdzać przed tymi Lankonami. Wyrobili sobie własne
zdanie na jego temat i nic nie mogło go zmienić. Gdy był odważny, mruczeli, że to często cecha
głupców. Kiedy dbał o lud, uznawali jego działania za dziwaczne. Co musi zrobić, żeby ich do siebie
przekonać? Poddać torturom i zabić niewinnego chłopca Zernów, którego, zdaje się, uważali za
wcielonego diabła?
Osłabiony modlitewnym wzruszeniem wstał i zajął się koniem. Potem zdjął spocone ubrania i wszedł
do czystej, chłodnej wody, skakał, pływał, zanurzał się cały, by zmyć z siebie złość i uczucie
bezsilności. Gdy po godzinie wrócił na brzeg, poczuł się lepiej.
Zawiązał przepaskę na biodrach i nagle coś zwróciło jego uwagę. Z prawej strony 22
usłyszał hałas. Brzmiało to jak poruszający się
człowiek. Wyciągnął miecz z pochwy przy siodle i cicho poczołgał się wzdłuż brzegu w stronę,
z której dobiegał odgłos.
Nie był przygotowany na to uderzenie. Ktoś ześlizgnął się z gałęzi nad jego głową, wskakując mu
stopami na ramiona. Rowan stracił równowagę i upadł na ziemię. Nagle poczuł ostrze noża przy
gardle.
Nie ruszaj usłyszał kobiecy głos. Rowan sięgał już po miecz, który mu upadł, lecz spojrzał w
górę i zapomniał o mieczu. Nad nim stała okrakiem, z odsłoniętymi do pół uda nogami, najpiękniejsza
żeńska istota, jaką w życiu widział. Ludzie wuja Wilhelma często żartowali z Rowana, że żyje jak
mnich. Zmiali się, gdy nie miał ochoty pokotłować się z wiejską dziewuchą w sianie. Miał kilka
doświadczeń z kobietami, ale nigdy żadna nie rozpaliła go do tego stopnia, by jej pożądał ponad
wszystko w świecie. Gdy dziewczyna mu się sama ofiarowywała i była czysta, brał ją, gdy nie miał
nic innego do roboty. Aż do tej chwili...
Kiedy patrzył w górę na tę kobietę, przesuwając wzrok od stromych piersi aż do twarzy o gorejących
[ Pobierz całość w formacie PDF ]