
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Feehan, Christine Dark 05 Dark Challenge
- 0748621520.Edinburgh.University.Press.Christian.Philosophy.A Z.Jul.2006
- Cole Allan & Bunch Christopher Sten Tom 5 Zemsta Przeklętych
- Craig Sinnott Armstrong God A Debate between a Christian and an Atheist
- Christine Feehan Mroczna Seria 12 Dark Melody
- Mary Balogh Dark Angel 07 A Christmas Br
- Elizabeth Hand Chip Crockett's Christmas Carol
- Christie Agatha Pierwsze...drugie zapnij mi obuwie
- Quick Amanda Ogród kśÂ‚amstw
- Lindsey Johanna Dzikie serce
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- stirlic.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
być!" lub: "Niesłychana historia!", co dla majora Bletchleya stanowiło dostateczną
zachętę.
Tomasz był bardziej niż kiedykolwiek dotąd przeświadczony, że gdy Farquhar
wymienił w chwili śmierci Sans Souci, znajdował się na właściwym tropie. Tu, w
tym zapadłym kącie, już od dawna czyniono przygotowania. Przybycie Niemca
Hahna i jego zakrojone na szeroką skalę inwestycje wskazywały wyraznie, że ten,
a nie inny skrawek wybrzeża został upatrzony na punkt wypadowy, na ośrodek
działań nieprzyjacielskich.
Ta pierwsza runda została przegrana, a to dzięki nieoczekiwanej inicjatywie
podejrzliwego komandora Haydocka. Anglia wyszła z niej zwycięsko. Ale gdyby
założyć, że Jaskinia Przemytników to jedynie punkt wypadowy dla jakiegoś
bardziej skomplikowanego planu ataku? Jaskinia Przemytników to połączenie z
morzem. Plaża tej posiadłości, dostępna jedynie od strony idącej w dół ścieżki,
nadawałaby się doskonale do tego celu. Ale to tylko cząstka ogólnego planu...
Jaka była reakcja wroga, pobitego na jednym odcinku działania przez Haydocka?
Czy nie wycofał się on na najbliższą możliwą do przyjęcia pozycję, to znaczy do
Sans Souci? Hahn został zdemaskowany mniej więcej przed czterema laty.
Tomasz wnioskował z tego, co mu powiedziała Sheila, że pani Perenna wróciła do
Anglii i kupiła Sans Souci wkrótce po tym zdarzeniu. Czyżby następne posunięcie
w grze?
Należałoby więc przypuszczać, że Leahampton jest ośrodkiem działalności
nieprzyjacielskiej, że w sąsiedztwie znajdują się odpowiednie urządzenia, że
zorganizowano tu sieć kontaktów z członkami wywiadu w całym kraju.
Tomasz poczuł się razniej. Przygnębienie wywołane jałową i niewinną atmosferą
Sans Souci zniknęło bez śladu. Ta pozorna niewinność była tylko maską. A pod tą
maską kryły się różne rzeczy...
Zdaniem Tomasza, wszystkie nici tej działalności skupiały się w ręku pani
Perenna. Przede wszystkim więc należało zebrać więcej informacji o niej,
przeniknąć przez pozorną prostotę jej obowiązków, związanych z prowadzeniem
pensjonatu. Jej korespondencja, jej znajomości, jej praca społeczna i praca na
rzecz wojny - gdzieś tam musi się kryć istota prawdziwej działalności tej kobiety.
Jeżeli pani Perenna jest rzeczywiście osławionym agentem M - w takim razie ona
nadzoruje działalność Piątej Kolumny w Anglii. Jej osoba byłaby znana niewielkiej
tylko garstce ludzi, jedynie tym na samej górze.
Musi się jednak jakoś porozumiewać ze swoimi podwładnymi, pomyślał Tomasz,
na nim zaś i na Tuppence ciąży obowiązek wykrycia tych kontaktów.
Rozumiał doskonale, że w odpowiednim momencie Jaskinia Przemytników może
zostać opanowana i utrzymana przez kilku śmiałków działających z Sans Souci. Ta
chwila jeszcze nie nadeszła, ale kto wie, czy nie jest już bliska?
Gdyby armia niemiecka opanowała francuskie i belgijskie porty nad Kanałem,
mogłaby skierować wszystkie swoje siły na próbę inwazji i podboju Anglii. A
sytuacja we Francji wyglądała przecież bardzo zle...
Angielska flota wciąż panowała na morzu, atak musiałby więc przyjść z powietrza
i być wspomagany przez zdrajców wewnątrz kraju. Jeżeli zaś nici tej zdradzieckiej
działalności skupiały się w ręku pani Perenna, nie było ani chwili do stracenia.
Słowa majora Bletchleya zabrzmiały jak zgodny akompaniament do myśli
Tomasza.
- Zrozumiałem, widzi pan - mówił major - że nie ma ani chwili do stracenia.
Przywołałem Abdula, mojego ordynansa... porządny chłop był z tego Abdula...
Opowiadanie ciągnęło się monotonnie dalej.
Tomasz wrócił do swoich rozmyślań.
Dlaczego właśnie Leahampton? Dlaczego? Leży na uboczu - prawdę mówiąc,
trochę zakisła dziura. Staroitnodna i konserwatywna miejscowość. Wszystko to
przemawiało za takim wyborem. Czy znalazłby się jeszcze jakiś inny powód?
Za Leahampton w głąb lądu rozpościera się płaska rolnicza okolica. Ogromne łąki,
doskonale nadające się na lądowiska dla transportowców wojskowych lub na
wysadzenie lotniczego desantu. Ale to samo dotyczyło wielu innych miejscowości
w Anglii. Znajdowała się tu ponadto wielka fabryka chemiczna, w której - o czym
należało pamiętać - pracował Karol von Deinim.
Karol von Deinim. Czy pasował do tego ogólnego obrazu? Aż za dobrze. Jak to
podkreślił Grant, nie mógł być szefem wywiadu. Zwykłe kółko w maszynie. Nazbyt
łatwo ściągnąłby na siebie podejrzenia, bezustannie groziło mu internowanie. Ale
tymczasem mógł spokojnie wypełniać swoje zadania. Wspomniał Tuppence, że
pracuje nad sposobami neutralizowania niektórych, gazów i nad znalezieniem
środków odtruwających. Kryły się tu możliwości - możliwości, o jakich lepiej nie
myśleć.
Karol, rozmyślał Tomasz, pokonując pewien wewnętrzny opór, jest członkiem
[ Pobierz całość w formacie PDF ]