
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Arthur Conan Doyle Sherlock Holmes 03 Pies Baskerville'Ä‚Å‚w
- KrĂłlowie Kalifornii 06. Child Maureen W wirze emocji (2010) Jericho&Daisy
- Clarke Arthur Kowboje Oceanu
- Anderson, Poul Fleet of Stars
- Janina Wieczerska Regał podręczny
- Colley Jan Diamentowe imperium 04 Najcenniejszy klejnot
- Jayne Ann Krentz Jak woda na pustyni
- Courths Mahler Jadwiga Dzieci szcz晜›cia
- Bova, Ben Children of the Mind
- Herbert Frank Tom 5 Heretics of Dune
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- acwpower.xlx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Floyd nacisnął klawisz z napisem PAUZA i przerwał nagrywanie. Może nie
postępował uczciwie wyśmiewając się z Chandry, choć dawał on wszelkie powody do
takiego traktowania. Podczas ostatnich tygodni wyszły na jaw różne śmiesznostki
i dziwactwa, zdarzały się kłótnie - większość bez wyraznego powodu. A jeśli już
o tym mowa, to jak było z jego własnym zachowaniem? Czy zawsze postępował bez
zarzutu?
Wciąż nie był pewien, czy dobrze potraktował Cumowa. Zdawał sobie sprawę, że
nigdy nie polubi ani samego inżyniera, ani nawet brzmienia jego głosu, mimo to
jego stosunek do Cumowa zmienił się ostatnio ze zwykłej tolerancji w połączony z
szacunkiem podziw. Rosjanie go uwielbiali - na co niemały wpływ miało wykonanie
pieśni Poluszko, pole, które doprowadziło ich do łez. Lecz przynajmniej w jednym
wypadku podziw Rosjan posunÄ…Å‚ siÄ™ za daleko.
- Walter - powiedział kiedyś ostrożnie Floyd - nie sądzę, aby to był mój
interes, ale chciałbym porozmawiać z tobą prywatnie.
- Jeśli ktoś mówi, że nie jest to jego interes, zazwyczaj ma rację. O co chodzi?
- Mówiąc prosto z mostu, o twój stosunek do Maksa.
Zapadła martwa cisza, podczas której Floyd studiował złuszczo-ną farbę na
przeciwległej ścianie. Curnow odpowiedział głosem, w którym pobrzmiewał wyrzut.
- Odnoszę wrażenie, być może błędne, że Maks skończył już osiemnaście lat.
- Mylisz pewne sprawy. Poza tym nie chodzi mi o Maksa, chodzi mi o %7Å‚eniÄ™.
Curnow otworzył usta ze zdziwienia.
- %7Å‚eniÄ™? A co ona ma do tego?
- Jak na człowieka inteligentnego jesteś wyjątkowo mało spostrzegawczy, nawet
tępy. Czy nie zdajesz sobie sprawy, że ona kocha Maksa? Nie zauważyłeś, jak
patrzy na was, gdy obejmujesz go ramieniem?
Floyd nigdy nie przypuszczał, że Curnow może być kiedykolwiek zmieszany; strzał
więc okazał się celny.
- %7łenią? Myślałem, że wszyscy z niej żartują. To taka myszka. No i wszyscy
kochają Maksa na swój sposób, nawet Katarzyna Wielka. Mimo to... hmm, powinienem
chyba być bardziej ostrożny, przynajmniej w obecności %7łeni.
Zapadła długa cisza i temperatura rozmowy ochłodła o kilka stopni. A potem, jak
gdyby chcąc udowodnić swoje dobre intencje, Curnow odezwał się przyjacielskim
tonem:
- Wiesz, często myślałem o %7łeni. Ktoś niezle się przy niej namęczył, nad
chirurgią plastyczną, ale i tak widoczne są ślady. Jej skóra jest za mocno
naciągnięta i nie widziałem nigdy, żeby śmiała się normalnie. Może dlatego
unikam patrzenia na nią. Czy uwierzyłbyś, Heywoodzie, że mam tak bardzo
rozwinięty zmysł estetyczny?
Celowe użycie pełnej formy jego imienia sugerowało chęć delikatnego ukłucia.
Nie była to jednak wrogość i Floyd się odprężył.
- Mogę częściowo zaspokoić twoją ciekawość, Waszyngton w końcu dokopał się
informacji o niej. Jej rany, a raczej blizny po oparzeniach, pochodzÄ… z wypadku
61
lotniczego. Nie jest to żadna tajemnica, tyle że Aerofłot niechętnie przyznaje
się do wypadków.
- Biedna dziewczyna. Ale dziwię się, że pozwolili jej lecieć w kosmos, chociaż
po wyeliminowaniu Iriny mogli nie mieć nikogo odpowiedniego. Przykro mi z jej
powodu. Wyobrażam sobie, jaki szok musiała przeżyć.
- Z pewnością, ale teraz jest całkowicie zdrowa.
"Nie mówisz prawdy - powiedział do siebie Floyd - i nigdy jej nie zdradzisz. Po
tym dziwnym spotkaniu w czasie mijania Jowisza zawsze będzie istnieć między nami
tajemna nić, nie, nie miłości, lecz jakiejś niewypowiedzianej czułości, która
może okazać się trwalsza niż miłość".
Nagle poczuł nieoczekiwaną wdzięczność wobec Cumowa, który wydawał się
zaskoczony jego zainteresowaniem %7łenią, a jednak nie próbował tego wykorzystać
na swojÄ… obronÄ™.
Gdyby tak zrobił, przecież nie byłoby to nieuczciwe. Teraz, kilka dni po tej
rozmowie, Floyd zastanawiał się, czy jego własne motywy były całkowicie czyste.
Curnow dotrzymał obietnicy - można było nawet odnieść wrażenie, że celowo unika
Maksa, przynajmniej wtedy, gdy w pobliżu znajdowała się %7łenią. Samą %7łenię
traktował znacznie bardziej uprzejmie, udało mu się też rozśmieszyć ją parę
razy.
W sumie rozmowa z Curnowem przyniosła rezultaty, bez względu na motywy, jakimi
kierował się Floyd. Mimo to czynił sobie wyrzuty z powodu zawiści, jaką odczuwał
- zawiści właściwej wszystkim osobnikom homo- czy heteroseksualnym - w stosunku
do radosnego, pogodzonego ze światem i sobą biseksa.
Dłoń Floyda powędrowała do przycisku nagrywania i cofnęła się; tok jego myśli
został przerwany. Zamiast meldunku dla Dmitrija zobaczył przed sobą własny dom i
rodzinę. Zamknął oczy, by wspominać urodziny Christophera, od których minęła
doba. Obraz syna zdmuchującego trzy świeczki na urodzinowym torcie - odtwarzał
tę scenę już tyłe razy, że pamiętał niemal każdy jej szczegół.
Czy Caroline zadba o to, by chłopiec nie zapomniał ojca i nie traktował go jak
obcego, kiedy wróci po kolejnych urodzinach? Bał się zadawania takich pytań.
Nie winił jej za nic. Dla niego minęło jedynie kilka tygodni i upłynie
kilka dalszych, zanim siÄ™ spotkajÄ…. Ona zaÅ› postarzeje siÄ™ o dwa lata - to
bardzo dużo jak dla młodej wdowy, nawet jeśli mąż zmartwychwstaje po
hibernacyjnej śmierci.
"Zdaje się, że cierpię na jedną z przypadłości pokładowych" - pomyślał Floyd.
Nigdy przedtem nie czuł się tak bardzo zniechęcony, a nawet zrezygnowany. Może
stracić rodzinę i dom, a po co to wszystko, co dostaje w zamian? Na nic,
zupełnie na nic. Znalazł się u kresu podróży, by stwierdzić, że kończy ją martwa
ściana ciemności.
A przecież David Bowman krzyknął kiedyś: "Mój Boże! Tu jest pełno gwiazd!"
Rozdział dwudziesty dziewiąty
Zjawa
Ostatni edykt Saszy brzmiał:
BIULETYN ROSGIELSK1 Nr Temat: Towariszcz (tovarish)
Do naszych amerykańskich gości:
Ludzie, opamiętajcie się! Po raz ostatni słyszałem na Ziemi słowo towariszcz
dwadzieścia lat temu, wypowiadane przez mojego dziadka. Każdemu Rosjaninowi
żyjącemu w dwudziestym pierwszym wieku kojarzy się ono z pancernikiem
"Potiomkin", czapkami uszanka-mi, czerwonymi flagami i WÅ‚odzimierzem Iljiczem
przemawiającym do robotników ze stopni wagonu.
Odkąd przyszedłem na ten świat, zwracano się do mnie bratiets lub drużok. Wybór
należy do was. Dziękuję.
Towariszcz Kowalew
Floyd tłumił jeszcze napady śmiechu po zapoznaniu się z biuletynem Saszy, gdy
dołączył do niego Wasilij Orłów płynący korytarzem na mostek.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]