
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Mackenzie_Myrna_ _Narzeczone_z_Red_Rose_01_ _Odnaleziona_muzyka_
- Diana Palmer Kowboje 03 Narzeczona z miasta
- 098. Carlisle Donna Narzeczona na jeden sezon
- H164. Landon Juliet Kupiona narzeczona
- 247. Mortimer Carole Angielska narzeczona
- LE Modesitt Recluce 14 Natural Ordermage v1.2
- Angelia Sparrow & Naomi Brooks Alive on the Ins
- Januszewska Krystyna Przytulać‡ kamienie
- Jack London Michael, Brother of Jerry
- D. Virtue Dzieci Indygo. Opieka i Wsparcie
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- acwpower.xlx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
siÄ™ sukcesami zawodowymi.
Oczywiście bez trudu mógł zapewnić sobie damskie
towarzystwo, jednak nie wyobrażał sobie związku na resztę życia z
którąkolwiek ze znanych mu wcześniej kobiet, nawet z tą, której się
oświadczył, jeszcze zanim poznał Chloe. Urodziwa modelka
wydawała się zakochana po uszy, dopóki nie pokazał jej umowy
przedmałżeńskiej, sporządzonej przez jego adwokata. Wtedy ujawniła
swoje prawdziwe oblicze, dając jasno do zrozumienia, że jest
zainteresowana przede wszystkim pieniędzmi.
Kiedy poznał Grace, zaliczył ją do grona kobiet, z którymi nie
chciałby spędzić reszty życia. Tymczasem.
Tak, musiał dobrze się zastanowić, czego naprawdę chce od
Grace Pennington.
W środę Grace przyjechała do pracy swoim samochodem.
Kabriolet Bryana zaczynał jej się niebezpiecznie kojarzyć z
właścicielem. Po kilkudniowej jezdzie kabrioletem niełatwo było jej
powrócić do własnego auta. Te odczucia można było odnieść do
znajomości z Bryanem.
130
RS
Zaczynała przyzwyczajać się do jego obecności, częstych
spotkań, rozmów telefonicznych. A także do pocałunków. Nie będzie
jej łatwo powrócić do codziennego życia, które rzadko dawało jej
satysfakcję. Wolała sobie nie wyobrażać dni bez Bryana.
Tego dnia zatelefonowała matka. Chloe poszła do banku, a
Grace przystąpiła do pracy w biurze, powierzywszy pieczę nad
sklepem Justinowi,
- Cześć, mamo.
- Witaj, słoneczko - odparła, charakterystycznie przeciągając
samogłoski, Evelyn Pennington, pochodząca z Birmingham w stanie
Alabama. - Jak idÄ… interesy?
- Zwietnie. W przyszłym tygodniu Bob zaczyna pracę.
- To dobrze. Może dzięki temu będziecie miały więcej czasu.
- Liczę na to. Oczywiście Chloe chce jak najwięcej przebywać z
Donovanem. Będzie mu towarzyszyć w podróżach służbowych. Pod
jej nieobecność będę tu z Justinem i Bobem, dojdzie też pracownica
na niepełny etat. Na pewno sobie poradzę. Wczoraj rozmawiałyśmy z
kobietą, która chciałaby pracować od dziesięciu do dwudziestu godzin
tygodniowo wtedy, gdy dzieci są w szkole. Spodobała nam się z
Chloe, więc chyba jeszcze dziś do niej zadzwonimy.
- Pamiętaj o sobie - ostrzegła matka. - Chloe nie chciałaby, żebyś
się zaharowywała tylko dlatego, że bierze ślub. Masz własne życie.
- Nie będę przesadzać z pracą, obiecuję.
- Pamiętaj.
Grace szybko zmieniła temat.
131
RS
- Co u was słychać?
Rodzice Grace mieszkali w Searcy, miasteczku oddalonym o
godzinę jazdy na północ od Little Rock.
- Twój ojciec trochę narzeka na artretyzm, ale poza tym
wszystko dobrze. Przygotowujemy się do przyjęcia.
Jako że Chloe i Donovan zdecydowali się wziąć ślub w kościele,
do którego Chloe uczęszczała w Little Rock, przyjaciele rodziców
postanowili w ten weekend zorganizować przedślubne przyjęcie w
Searcy. Zapowiadała się huczna impreza w lokalnym klubie
golfowym, którego członkiem był ojciec Chloe i Grace, zapalony
miłośnik golfa.
Grace uprzytomniła sobie, że spotka wielu znajomych. Ludzi,
którzy znali ją od niemowlęctwa, interesowali się jej życiem
osobistym. Spodziewała się wścibskich pytań o Bryana, który,
oczywiście, będzie jej towarzyszył.
Wiele osób zwróci uwagę na to, że lada chwila Grace skończy
trzydzieści lat i że stanowczo zbyt długo zwleka z założeniem rodziny.
Będą radzili, aby wzięła przykład z siostry.
Nie czuła wyrzutów sumienia, oszukując przedstawicieli prasy,
wścibskich reporterów i namolnych pracowników tabloidów. Nie
chciała jednak okłamywać ludzi, wśród których się wychowała, choć
nie była pewna, czy umiejętności aktorskie pozwolą jej kogokolwiek
przekonać, że z Bryanem istotnie tworzą prawdziwą parę.
Oczywiście rodzice znali prawdę. Donovan nalegał, by o
wszystkim im powiedzieć. Wprawdzie Chloe niewiele mówiła w
132
RS
domu o znajomości z Bryanem, jednak rodzice byli zbulwersowani
tym, że córka rozważa możliwość zawarcia małżeństwa z rozsądku.
Przypomnieli Chloe, że wychowali ją tak, żeby rozumiała cel i
świętość związku małżeńskiego. To, że mężczyzna i kobieta lubią się i
pragną mieć dzieci, nie oznacza jeszcze, że muszą się pobrać. Matka
dodała, że tykający zegar biologiczny nie zastąpi mocno bijącego
serca. W końcu Chloe przekazała rodzicom radosną wiadomość, że
zamierza poślubić Donovana z jak najbardziej właściwych powodów.
Podobnie jak Grace, rodzice nie byli zachwyceni planem
Bryana, mającym na celu odwrócenie uwagi mediów od jego
wcześniejszego związku z Chloe, widzieli jednak, jak Donovan cierpi,
słysząc, że odebrał narzeczoną swemu najlepszemu przyjacielowi.
Evelyn i Hank Penningtonowie zgodzili się więc na plan Bryana. Byli
pewni, że Grace da sobie radę i że gotowa jest wiele znieść dla dobra
siostry.
- Grace? - zaniepokoiła się matka. - Jesteś tam?
- Tak. Przepraszam, mamo. Zamyśliłam się. Mówiłaś coś na
temat przyjęcia.
- Tak. Przygotowania idą pełną parą. Oczywiście nie będzie to
tak eleganckie przyjęcie jak te, na których bywasz z Bryanem.
Przypuszczam, że nie zaszczyci nas żaden dziennikarz.
- Tym lepiej - powiedziała z przekonaniem Grace.
- Mam nadzieję, że Bryan nie będzie się nudził. Nie zna tu
nikogo i pewnie nie odpowiada mu małomiasteczkowa atmosfera. No
cóż, nie mieszkamy w Nowym Jorku, a nawet nie w Little Rock.
133
RS
- Nie martw się, mamo. Bryan wszędzie dobrze się bawi. A poza
tym może sobie być bogaty, ale przecież wychował się w Arkansas.
- Co z jego ręką? Tak się o niego martwiłam.
- Goi się doskonale - zapewniła Grace, tak jak w czasie
poprzednich dwóch rozmów telefonicznych, które odbyła z matką po
pamiętnym wypadku.
- Czytałaś ostatni artykuł o Bryanie? Mam na myśli wywiad z tą
kobietą, której uratował dzieci. Uważa go niemal za świętego. Mówi,
że jest prawdziwym bohaterem i że ryzykował życie dla jej dzieci.
Poza tym pytał o nie w szpitalu i wysłał im prezenty. Jestem
przekonana, że inne gazety podchwycą ten temat.
- Już to zrobiły z właściwą sobie przesadą - zauważyła z
przekąsem Grace. - Wkrótce się pewnie dowiemy, że Bryan uratował
dwanaścioro dzieci i zostanie kaleką na całe życie.
- Ach, ci dziennikarze!
- Bryan naprawdę zachował się po bohatersku - dodała
Grace, aby oddać mu sprawiedliwość. Wiedziała też, że te słowa
sprawią matce przyjemność.
- Czy dzwonili do ciebie reporterzy?
- Kilku, ale mówiłam tylko o tym, że cieszę się, iż dzieciom nic
się nie stało i że Bryan nie doznał poważnych obrażeń.
Doprowadziłam ich tym do szału.
- Muszę powiedzieć, że radzisz sobie z mediami i z całym tym
zamieszaniem wokół twojej osoby lepiej, niż się spodziewałam.
Bałam się, że stracisz cierpliwość i publicznie to okażesz.
134
RS
- Niejeden raz byłam tego bliska - wyznała Grace. -
[ Pobierz całość w formacie PDF ]