
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- MiĹoĹÄ pod choinkÄ 04 Barnett Jill Daniel i anioĹ
- Cartland Barbara NajpiÄkniejsze miĹoĹci 160 Lucyfer i anioĹ
- Sandemo_Margit_34_W_ĹnieĹźnej_puĹapce
- Susan Squires Burning
- Ebook Buddhism Knowing and Seeing
- Asimov, Isaac Robot City 1 Odyssey
- Dragonlance Anthologies 01 The Dragons Of Krynn
- McClure Ken Spirala pandory
- Anonim Ekstaza 04 Odwieczny urok grzechu
- Indi Blue Cathy Cassidy
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- szarlotka.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
sobie.
W geście, który dokonał się całkowicie poza jej wo-
lą, położyła dłonie na jego ramionach. Dotknęła mięk-
kiej wełny marynarki. Jej ciało jednak zareagowało tak,
jakby dotknęła bezpośrednio skóry.
Zlękła się samej siebie. Panika rosła, aż osiągnęła
Generated by Foxit PDF Creator Foxit Software
http://www.foxitsoftware.com For evaluation only.
szczyt, gdy Logan nakrył ustami jej usta i wdarł się
w nią, niczym płonący oścień.
Nie broniła się przed pocałunkiem. Jak mogłaby
walczyć z czymś tak cudownym? Czuła się podzie-
lona, wewnętrznie pęknięta. Pragnęła cielesnego kon-
taktu, pieszczot i pocałunków, a równocześnie niena-
widziła siebie za to pragnienie. Nienawidziła też ma-
ga, który wyczarowywał w niej zródła rozkoszy.
Czując, że dłużej już nie wytrzyma tego rozdwo-
jenia, zmobilizowała wszystkie siły i wydała walkę
swemu ciału. Oderwała usta i wyswobodziła się z ob-
jęć męża.
Logan wyglądał niczym ptasznik, któremu gołąb
właśnie wyfrunął z rąk.
" Dlaczego, Katherine? Dlaczego usiłujesz zaprze-
czyć temu, co faktycznie czujesz? Obojętnie, czy je-
steśmy w tym samym pokoju, czy też dzieli nas roz-
legła przestrzeń, w naszych ciałach płonie identyczny
ogień i nie myśl, że uda ci się go zgasić.
" Mylisz się! - Katherine zacisnęła dłonie. - Co
mam robić, abyś zrozumiał? Jesteśmy małżeństwem.
Zdobyłeś, co chciałeś: kobietę do łóżka i prawo po-
siadania dziecka. Nie poniosłeś przy tym żadnych ko-
sztów. Ja zapłaciłam wszystkim: moją rodziną, złama-
nymi obietnicami, niespełnionymi marzeniami... -
w jej głosie zabrzmiała rozpacz. - Zboczyłam z pro-
stej ścieżki i będę pokutować za ten błąd do końca
mego życia. Oddałam ci się, niczym najtańsza z dzi-
wek. Lecz to się już nigdy więcej nie powtórzy. Nigdy!
W pokoju zapadła śmiertelna cisza, jak gdyby cały
świat wstrzymał oddech. Nie bzyknęła ani jedna mu-
cha, nie zaśpiewał ptak, nie zaszczekał pies.
Twarz dziewczyny płonęła gniewem. Pierś falowa-
ła. Dłonie same zaciskały się w pięści.
Logan długo przyglądał się tej kobiecie, swojej mał-
żonce, matce nie narodzonego jeszcze dziecka.
- Tak, Katherine - powiedział w końcu - teraz
wszystko rozumiem. Chcesz widzieć w tamtym zbli-
żeniu brudne, zwierzęce tarzanie się na trawie. Ale ono
było czymś więcej i ty dobrze o tym wiesz. Znam cię
lepiej, moja żono, aniżeli ty znasz samą siebie.
Gwałtownie potrząsnęła głową. Nadal niczego nie
rozumiał. Bo to była wyłącznie żądza, ruja, rozpasanie.
I nie wmówi jej, że wówczas dotykały się same ich
dusze.
Zamknęła oczy. Poczuła, że podłoga kołysze się, ni-
czym pokład statku. Wyciągnęła rękę, aby o coś się
wesprzeć. Nagle jednak zrezygnowała z oparcia. Mu-
siała być silna. Jej obowiązkiem było mocno stać na
nogach.
Spojrzała na Logana.
- Jestem twoją żoną. W związku z tym spoczywa-
ją na mnie pewne obowiązki. Gotowa jestem je wy-
Generated by Foxit PDF Creator Foxit Software
http://www.foxitsoftware.com For evaluation only.
pełniać. Wszystkie. - Każde słowo wypowiedziała
z jakąś szczególną starannością i naciskiem, jak czło-
wiek, który po długim milczeniu od nowa przyzwy-
czaja wargi do mówienia.
McCloud uśmiechnął się z politowaniem.
- Mówisz pięknie o obowiązkach, a nic o natural-
nej skłonności serca i zmysłów. Możesz jej zaprzeczać
choćby do końca świata, lecz to niczego nie zmieni.
Wniknęliśmy w siebie nawzajem, Katherine, i żadna
siła nas już nie rozdzieli.
Nagle jej strach wzrósł w dwójnasób. Słowa Loga-
na zawierały prawdę, a ta zdawała się czymś prze-
rażającym. Chwytała za gardło i dusiła, niczym nocna
zmora.
Katherine zabrakło powietrza. Cofnęła się o krok,
potem jeszcze o dwa. Odwróciła się i wybiegła na ko-
rytarz. Dopadła do drzwi sypialni. Kiedy zatrzaski-
wała je za sobą, miała poczucie, że barykaduje się nie
przed mężem, ale przed czymś o wiele potężniejszym.
Logan ziewnął i przeciągnął się. Miał zdrętwiałą
szyję i ścierpnięte ramię. Pózno w nocy zasnął w fo-
telu w salonie i teraz właśnie się obudził. Któraż to
mogła być godzina?
Spojrzał na ścienny zegar. Siódma! Zerwał się na
równe nogi. Szyja bolała go, jakby ściskano ją kato-
wskimi obcęgami. Podniósł z podłogi ślubną mary-
narkę, która nocą służyła mu za okrycie, i rzucił ją
na kanapę.
Dlaczego Mary Rosa nie obudziła go? Racja, cio-
teczka wyjechała. Pete zaś zapewne nie chciał pakować
się do domu nowożeńców, wychodząc z założenia, że
rankiem po nocy poślubnej człowiek potrzebuje trochę
spokoju. Logan zaczął rozcierać sobie kark.
Zaiste, takiej nocy poślubnej nikt nie mógłby mu
pozazdrościć. Najpierw spędził godzinę nad księgą ra-
[ Pobierz całość w formacie PDF ]