
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Forgotten Realms Return Of The Archwizards 04 Realms of Shadow
- Camille Anthony [Bunny Tails 04] Bad Hare Day [Changeling] (pdf)
- Aubrey Ross [Undercover Embassy 04] Codename Summer [EC Aeon] (pdf)
- Desiree Holt & Allie Standifer [Turn Up the Heat 04] Steamed (pdf)
- Cecily von Ziegesar 04 Plotkara 4. Bo jestem tego warta
- Dynastia Ashtonów 04 Jameson Bronwyn Smak dojrzałego wina
- Miłość pod choinkę 04 Barnett Jill Daniel i anioł
- Feasey Steve Wilkołak 04 Igrzyska demonów Całość
- Anne McCaffrey Ship 04 The City Who Fought
- William R. Forstchen Wing Commander 04 Heart of the Tiger
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- stirlic.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Mario, co się stało? yle się czujesz?
Nie odpowiedziała, leżała nieruchomo z zamkniętymi oczami. Podniosłem się,
przyklęknąłem nad nią i zobaczyłem dużą czerwoną plamę.
Brzuch i uda Marii, a także moje uda i zwiotczały członek były pokrwawione.
Moje majtki, spodnie i nawet koszula nosiły ślady walki. Białe figi Marii były do
wyrzucenia. Zielona
suknia nadawała się do natychmiastowego prania.
Spojrzałem z przerażeniem na jasnobeżowy dywan, w który wsiąkała spora plama krwi.
Mario, odezwij siÄ™!
Potrząsnąłem ją za ramię i poklepałem po policzkach.
Oprzytomniała; otworzyła oczy i uśmiechnęła się na widok sflaczałego fiuta we krwi.
Dziękuję, bardzo dziękuję powiedziała, głaszcząc go obiema dłońmi, które zaraz
poplamiły się krwią.
Wyobrażam sobie, ile miała potem sprzątania, zmywania i czyszczenia, ale to już nie
należy do tematu. Ostatnie słowa, jakie usłyszałem od niej na pożegnanie, to było:
Wrócisz do mnie jeszcze? Będę czekać co dzień!
VII
To był ciężki rok dla całej rodziny. Choroba rodziców wprowadziła dużo zamieszania w
normalny rytm życia domowego. Trzeba było opiekować się nimi, pilnować pory
podawania lekarstw i robienia zastrzyków. W ciągu dnia zajmowały się tym moje młodsze
siostry, a na noc jak zwykle w przypadku choroby kogoś z rodziny przychodziła
jedna z zakonnic z pobliskiego klasztoru Sióstr Miłosierdzia, bowiem mój ojciec od lat
płacił składki na rzecz zakonu trudniącego się posługami przy chorych.
Rodzicom najbardziej odpowiadała siostra Marianna, toteż zawsze o nią prosili. Była
wyjątkowo symaptyczna, dobroduszna, pełna życia i energii. Mogła mieć jakieś
trzydzieści pięć lat. Niepierwszy raz ratowała nas w potrzebie. Jeszcze z dzieciństwa
pamiętam wspólne zabawy i psoty, jakie pozwalała nam wyczyniać. Naszą ulubioną
rozrywką było skradanie się za plecami siostry Marianny, żeby zerwać jej z głowy czepek
i pośmiać się z ostrzyżonej na chłopca zakonnicy. To był jedyny szczegół jej
wyglądu, jaki zdołałem zapamiętać; resztę skrywały dokładnie grube fałdy habitu i trudno
było ocenić, czy jest zgrabna, czy nie.
Tego roku nie mieliśmy jednak ochoty do żartów. Stan zdrowia rodziców naprawdę
pozostawiał wiele do życzenia. Po kolacji każdy wracał czym prędzej do swego pokoju,
żeby odpocząć po całodziennej bieganinie. Ja też od razu przebierałem się w piżamę,
chociaż nie zamierzałem kłaść się spać o tak wczesnej porze. Bardzo byłem więc rad, jeśli
siostra Marianna mogła dotrzymać mi towarzystwa przez część wieczoru. Kiedy miała
czas, siadaliśmy przy małym stoliku i ucinaliśmy sobie miłą pogawędkę.
Zawsze mnie intrygowało, dlaczego młoda, ładna dziewczyna zostaje zakonnicą, ale nie
zdołałem namówić jej do głębszych zwierzeń.
Któregoś wieczoru zapytałem, czy mogę zwracać się do niej po imieniu. Była wtedy w
znakomitym nastroju. Zmiała się dzwięcznym głosem.
Tak mało o tobie wiem, Marysiu. Poza tym mam straszną ochotę zobaczyć, co
zakonnica nosi pod habitem.
Do czego ci potrzebna ta wiedza? żachnęła się.
Tak sobie. A co, tajemmnica państwowa?
Nie bądz śmieszny! Oczywiście, że to nie jest żaden sekret.
No to powiedz albo pokaż kawałeczek.
Jorge, jesteś niemożliwy!
Dlaczego? Przyrzekam, że nikt się nie dowie kontynuowałem rozmowę pozornie
żartobliwym tonem.
No wiesz! Tobie nie przystoją takie figle. Nie udało mi się zaspokoić ciekawości i znów
musiałem polegać tylko na własnej wyobrazni.
Co w tym złego, że chciałem obejrzeć ją nagą, dotknąć nieskalanego ciała, usłyszeć, jak
dyszy z pożądania... Przecież jest kobietą!
Wreszcie po dwóch tygodniach nalegań ustąpiła. Przyniosła pudełko, otworzyła i
powiedziała:
Bardzo proszę, Jorge, możesz sobie popatrzeć. Mam nadzieję, że przestaniesz zawracać
mi głowę.
W pudełku leżała laleczka w stroju zakonnym. Zapomniałem dodać, że scena ta rozegrała
się podczas kolacji, w obecności prawie całej rodziny, toteż poczułem się nieco
skrępowany. Uznałem, że najlepszym wyjściem będzie pokazać wszystkim lalkę i
wyjaśnić, dlaczego siostra Marianna przyniosła ją dla mnie. Rodzice zareagowali
oburzeniem. Skarcili mnie w ostrych słowach i więcej nie było o tym mowy.
Kiedy wszyscy poszli spać, powędrowałem w piżamie do pokoiku zajmowanego przez
siostrÄ™ MariannÄ™. WziÄ…Å‚em ze sobÄ… lalkÄ™.
Wybacz, Marysiu. Nie mogłem podziękować ci ładnie przy rodzicach. Pozwól, że teraz
to zrobiÄ™.
Położyłem lalkę na stole i zacząłem zdejmować z niej ubranko, zerkając ukradkiem na
Mariannę. Pogłaskałem lalczyne włosy, rozpiąłem haftki sukienki.
Zakonnica milczała. Zatrzymałem się przy koszuli z grubego, białego płótna.
Naprawdę musicie nosić taką sztywną bieliznę? Po co tyle krochmalić? Ja bym tego na
siebie nie włożył, chyba że za karę.
Zakonnica nie odpowiedziała.
Zdjąłem z lalki koszulę, bo pod spodem miała jeszcze coś w rodzaju gorsetu, ale bez
zaszewek ani miseczek na piersi.
Szkoda uciskać taki ładny biust!
Skąd wiesz, że jest ładny? nie wytrzymała.
Siostrzyczko droga! Przecież nieraz w zabawie dotykałem niechcący twoich piersi ...
Zaczerwieniła się. W oczach jej zabłysło jakieś dziwne światełko.
Mówiłaś kiedyś, że miałaś narzeczonego, zanim wstąpiłaś do klasztoru. I co, on nigdy
nie pieścił twoich piersi?
Położyłem palce na lalczynym tułowiu w miejscu, gdzie powinny znajdować się piersi.
Siostra Marianna skrzyżowała ręce na swoich piersiach. Nie wiem, czy to był gest obrony,
czy symptom podniecenia.
Dość tej zabawy, Jorge. Przestań mnie dręczyć! Nie zachowuj się jak Lucyfer, bo będę
musiała iść do spowiedzi.
Po co tak szybko? Czyżby nachodziły cię jakieś grzeszne myśli, siostrzyczko? A co ja
złego robię albo mówię?
Nie odpowiedziała. Chyba myślami przebywała gdzie indziej, bo patrzyła na mnie
nieobecnym wzrokiem.
Dalej więc rozbierałem lalkę, odsłaniając długie, barchanowe majtki do kolan. Spojrzałem
znaczÄ…co
na Mariannę; otrząsnęła się z zamyślenia i skrzywiła usta z niesmakiem.
Pierwszy raz widzÄ™ takie majteczki...
Milcz!
Podeszła do okna, rozsunęła zasłony i zapatrzyła się w ciemną noc przez mokre od deszczu
szyby.
Marysiu! Udała, że nie słyszy.
Marysiu, jeśli nie odwrócisz się, będę się gniewać!
Niechętnie przeniosła wzrok w moją stronę i stłumiła okrzyk gniewu, albo zaskoczenia, bo
zobaczyła, że całuję lalkę między nogami.
Co to, to nie! Za dużo sobie pozwalasz, Jorge. Idę poskarżyć się twoim rodzicom.
Skierowała się do wyjścia. Złapałem ją szybko za welon; szarpnęła się i pozostał w moich
rękach.
Zwariowałeś!
Przepraszam, nie chciałem. Już dobrze. Zostawmy tę lalkę w spokoju. Nie możesz
wyjść taka wzburzona.
Wziąłem ją za rękę i przyciągnąłem do siebie. Bez zakonnego czepka wyglądała bardzo
Å‚adnie.
Marysiu, mówię poważnie. Kocham cię. Podobasz mi się jako kobieta. Czy to takie
dziwne?
%7łyły na jej skroniach pulsowały niespokojnie. Piersi unosiły się w przyśpieszonym
oddechu. Przytuliłem twarz do jej policzka. Miała przerażone oczy i drżące wargi.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]