
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Gordon Barbara (ZajÄ czkowska Mitzner Larysa) Ewa wzywa 07... 114 Dolina nocy
- 096 Ewa wzywa 07... Pętla bieszczadzka Łohutko Marian
- LE Modesitt Recluce 06 Fall of Angels (v1.5)
- Christie Agatha Tajemnica Sittaford
- His Guardian Angels 01 Angel Bound
- Jacquemard Serge Requiem dla króla zbrodni
- Human Capital Investment
- 33. Dyvonne Romantyczne maśÂśźeśÂstwo
- Elizabeth Hand Chip Crockett's Christmas Carol
- 83. Darcy Lilian PrzyjedśĹź na wyspy koralowe
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- alpsbierun.opx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
zadzwonić do Xaviera, kolegi z dawnej pracy, z
którego siostrą bardzo się zaprzyjazniła. Mimo to
wolała zatelefonować do niego, a nie do koleżanki,
bo chłopak był dużo bardziej zorganizowany. Xavier
wysłuchał chaotycznie opowiedzianej historii i bez
chwili zastanowienia zaproponował:
Przyjeżdżaj natychmiast. Przez kilka dni
pomieszkasz z dziećmi u mnie, a potem znajdziemy
jakieś lokum.
Nie będziemy przeszkadzać? Wiesz, dzieci
wywracają dom do góry nogami.
Moja żona jest w siódmym miesiącu ciąży,
czas przywyknąć do tupotu małych nóżek. Nie ma o
czym mówić, czekam na was, daj tylko znać, kiedy
przylecicie, przyjadę na lotnisko.
Xavi! Ty masz żonę? Gratulacje! Dlaczego nic
o tym nie wiedziałam?
W każdym razie już wiesz Hiszpan zaśmiał
się do słuchawki. To do szybkiego zobaczenia.
Ciao!
Nic więcej nie miało dla Anny w tym momencie
znaczenia. Miała gdzie się zatrzymać, miała
pieniądze, reszta musiała się ułożyć. Zadzwoniła na
lotnisko, by zapytać, jak najszybciej dostać się do
Barcelony i udało jej się zarezerwować lot dwa dni
pózniej niestety nie bezpośredni, tylko z przesiadką
we Frankfurcie. Trochę obawiała się tego lotu, była
zima, a dzieci ledwo wyleczyły się z infekcji
bakteryjnej, lecz strach przed Michałem był
silniejszy. Czuła, że musi uciekać, bo tego
oczekiwałby od niej Robert. Nie chciała go więcej
zawieść, wiedziała, że gdzieś tam we wszechświecie
czuwa nad nią i dziećmi.
Spakowała dwie duże walizki, choć zmieściły się
w nich tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Resztę
zamierzała kupić na miejscu. Zabrała zapas lekarstw i
dokumenty. Było jej bardzo przykro, że musi opuścić
Foreta, bo bała się, że pies znów ciężko przeżyje
kolejną rozłąkę. Jedyną osobą, która znała plany
Anny, była Teresa i to ona wzięła do siebie
zwierzaka, przyzwyczajonego już jako tako do jej
obecności. Do mecenas Bulewicz Anna wysłała
jedynie wiadomość, że znika i nie chce mieć ze
sprawą nic więcej wspólnego. Nie zadzwoniła, bo
bała się, że adwokatka będzie chciała wiedzieć więcej
na temat tej ucieczki.
Gdy nadszedł dzień wylotu, wezwała taksówkę,
która zabrała ją i dzieci wprost na lotnisko. Pierwszy
etap lotu odbyli spokojnie, natomiast potem czekał
ich sześciogodzinny postój we Frankfurcie. Chłopcy
byli zmęczeni, marudzili, żądali powrotu do domu.
Jechali w nieznane, nie chcieli więcej zmian. Zbyt
wiele spotkało ich już w niespełna pięcioletnim
życiu. Kiedy wreszcie usiedli w samolocie do
Barcelony, wszyscy byli bardzo zmęczeni. Chłopcy
zasnęli, zanim samolot zdążył wzbić się w górę, a
Anna mogła trochę odpocząć. Gdy maszyna
wyrównała lot i na pokładzie wybrzmiał sygnał, że
można rozpiąć pasy, wyciągnęła z torebki odtwarzacz
mp3, który znalazła w domu Roberta. Nie wiedziała,
że słuchał muzyki na takim urządzeniu. Kiedy byli
razem, często odtwarzali płyty analogowe lub
słuchali nagrań na CD. Chwilę pobawiła się
odtwarzaczem, zanim natrafiła na jakieś nagrania.
Była to muzyka rockowa, pobudzająca, ale zarazem
odprężająca. Założyła słuchawki, zamknęła oczy i
zasłuchała się w słowa płynące do jej uszu.
Runaway! I am on the road again
Runaway! Can I run away from pain?
Runaway! Please don t ask me where I am
Runaway! My body has no name& 6
To było o niej. Uciekała od bólu, od strachu, od
wspomnień. Chciała zacząć życie na nowo, bez
obciążeń, z wiarą w lepsze jutro. Miała ze sobą
wszystko, czego potrzebowała do szczęścia.
Odrobinę żal jej było opuszczać kraj, ale kochała
Barcelonę i wierzyła, że i tam odnajdzie swoje
miejsce. Znała język, miała tam przyjaciół, być może
nawet uda jej się znalezć pracę w firmie, w której
kiedyś pracowała. Xavi mówił, że mają wolny etat,
może to właśnie szczęście uśmiecha się do niej?
Postanowiła, że zaraz po przyjezdzie umówi się na
spotkanie z szefem Ortega Espaa Miguelem
Ortega Martezem. Kiedy po raz pierwszy przyjechała
na staż do Barcelony, w firmie tej przyjęto ją z
otwartymi rękami. Po kilku miesiącach wszyscy
bardzo się zżyli, pracodawcy cenili Annę za jej
rzetelność i obowiązkowość. Niestety, kiedy dostała
wiadomość, że jej matka jest umierająca, rzuciła
wszystko i wróciła do kraju. Gdyby to się nie
wydarzyło, prawdopodobnie nigdy nie zeszłaby się z
Robertem i nie urodziliby się ich synowie. Tak,
niewątpliwie ktoś tam na górze wszystko zaplanował.
Przykre doświadczenia, które nas spotykają, są
jedynie środkiem do osiągnięcia celu. Nawet to, co
spotkało Annę niedawno, musi być jedynie
preludium do szczęścia. Zmuszała się, żeby tak
myśleć, tylko w ten sposób była w stanie egzystować
i nie załamać się. Postanowiła myśleć jedynie
pozytywnie dość ściągania na siebie nieszczęść
ciągłym umartwianiem się. %7łycie jest zbyt kruche, by
bać się własnego cienia i stale zastanawiać się, jakie
nieszczęście może nas jeszcze spotkać. Zmieniała
swoje życie, zmieniała siebie.
ROZDZIAA IV
Pozytywne myślenie szybko poskutkowało.
Anna otrzymała pracę w Ortega Espaa, wynajęła
komfortowe mieszkanie niedaleko plaży, zapisała
dzieci do przedszkola. Xavier i jego żona okazali jej
wielką pomoc zarówno na początku, zaraz po
przyjezdzie, kiedy to gościli Annę z dziećmi we
własnym domu, jak i potem, w codziennych
sprawach. Zaprzyjaznili się, często odwiedzali i
wspierali Annę na każdym kroku. Pojawili się
również inni dawni znajomi, a któregoś dnia spotkała
na ulicy Carlosa LaCalla, człowieka, który
wynajmował jej parę lat wcześniej mieszkanie.
Co za spotkanie! Anno, ty wróciłaś do
Barcelony? mężczyzna pamiętał, jak Anna przed
laty nagle opuściła Hiszpanię. Był wtedy w Stanach
Zjednoczonych ze swoją żoną i córką, gdzie pracował
u teściów. Mieszkanie w Barcelonie wynajął Annie
jedynie za opiekę nad nim i nad roślinami, bo
zachwyciła go jej reakcja, gdy zobaczyła balkonowy
ogród. Oboje kochali rośliny. Potrafili sprawić, że
rosły i zachwycały swoim pięknem. Któregoś dnia
zadzwoniła do niego, że wraca do Polski, a jego
domem będzie się opiekować jej koleżanka. Niestety,
Laurze nie udało się utrzymać roślinności w tak
doskonałym stanie, jak robiła to Anna i część
kwiatów obumarła lub zgniła z powodu zbyt dużej
ilości wody. Ale o tym nie zamierzał teraz
wspominać. Ucieszył się, że spotkał tę kobietę, choć
w rzeczywistości widział ją zaledwie drugi raz w
[ Pobierz całość w formacie PDF ]