
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Jackson Braun Lilian Kot, ktĂłry 12 Kot, ktĂłry znaĹ kardynaĹa
- Rice Darcy Milosc na Hawajach
- Burroughs Edgar Rice 3. Prawo dśźungli
- 096 Ewa wzywa 07... Pętla bieszczadzka Łohutko Marian
- Mary Balogh Dark Angel 07 A Christmas Br
- Alan Dean Foster Alien Nation
- Saga o Ludziach Lodu 41 Góra demonów
- Brenda Huber Cravings (pdf)
- 166. Martyn Leah PamićÂtne walentynki
- Krentz Jayne Ann Damy i awanturnicy 02 Poszukiwacz skarbow
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- alpsbierun.opx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
- Czujesz to pióro, John? Co ono robi?
- Drapie mnie w środek stopy.
- A teraz? -Wpięte...
- A teraz?
- W mały palec.
- Wszystko w porządku - poinformowała Randalla. Trzymał
elektroniczny glukometr Johna w lewej ręce, a prawą wpisywał dane do
historii choroby. Gdy usłyszał głos Summer, spojrzał na nią i kiwnął głową,
po czym jego oczy nagle się zwęziły. Zauważyła, że przeniósł spojrzenie na
jej lewą rękę, która nadal leżała na wyciągniętej nodze Johna. Nie był to
RS
92
żaden erotyczny gest, a poza tym John właśnie sięgał po skarpetki i buty,
niemniej spojrzenie Randalla było tak intensywne i wiele mówiące, że
Summer poczuła irytację.
- Wszystko jest w porządku - powtórzyła. - Tętno w normie, obie stopy
wrażliwe i ciepłe. Czy jeszcze coś mam teraz zrobić?
- Nie, dziękuję. Właśnie uświadomiłem sobie, że jeszcze nie widziałem
takiego wspaniałego glukometru - odparł lekkim tonem. - To prawie
komputer. Czy kupił pan ten gadżecik w Stanach?
- Tak, dziesięć dni temu byłem w Nowym Jorku. Nie było to tanie,
oczywiście.
- Takie rzeczy nigdy nie są tanie, kiedy są nowe na rynku.
John wzruszył ramionami.
- No cóż, płaci się w końcu za nowość. Mam nadzieję, że będą to
udoskonalać. A wy nie śledzicie takich wynalazków?
Summer widziała w tych pytaniach raczej przejaw wrodzonej
zarozumiałości Johna niż chęć upokorzenia Randalla, spostrzegła jednak, że
Randall zesztywniał, choć ukrył to tak doskonale, że John niczego nie
zauważył.
- Czytam o wszystkim, co się ukazuje na rynku - odparł obojętnym
tonem - ale gdybym to wszystko zamawiał, szybko bym zbankrutował.
Ponieważ są to rzeczy kosztowne, nie znalazłbym wielu pacjentów, którzy
byliby skłonni kupować każdy wynalazek. Pana ciotka Maja, na przykład,
woli metody tradycyjne.
- To prawda - zgodził się John. - Ale ja chętnie pokażę panu moją każdą
nową zabawkę.
- Dzięki, będę o tym pamiętał. A teraz, czy chciałby pan porozmawiać ze
mną prywatnie?
Summer z ulgą opuściła gabinet. Nie widziała już Johna po jego wizycie
u Randalla, ponieważ była zajęta w gabinecie zabiegowym pacjentem
Steve'a. Samego Randalla natomiast ujrzała dopiero pod koniec dnia pracy.
W ośrodku powoli zaczęła zapadać cisza. Ruth, która po południu
przyszła na wizytę w sprawie diety, przed chwilą opuściła przychodnię.
Imelda robiła porządek na biurku, Lesley toczyła przez telefon ostatnie boje
o krzesła, a Steve udał się do szpitala do swego pacjenta.
Summer weszła do kuchni, i zobaczywszy bałagan, wzięła się do
zmywania naczyń.
- Daj sobie spokój, za chwilę to zrobię! - zawołała Imelda, lecz Summer
odparła, że bardzo lubi zmywać, po czym natychmiast zmieniła zdanie, gdy
w progu pojawił się Randall.
RS
93
- Nie miałem okazji cię przeprosić - oznajmił bez żadnych wstępów.
- Za co? - Boże, jaka ta kuchnia jest mała! To... niesprawiedliwe, że musi
stać blisko niego, czuć jego zapach i ciepło.
- Podaj mi tę filiżankę - zażądała, mając nadzieję, że owo okropne
uczucie słabości minie.
- Nie, sam ją umyję.
Zmierzyli się wzrokiem. Summer stała przy zlewie, więc Randall nie
mógł dosięgnąć kranu. Odstąpiła krok na bok, on odchrząknął i zajął jej
miejsce, po czym przełożył filiżankę z ręki do ręki i powiedział:
- Za to, że trzy tygodnie temu skrytykowałem radę, jakiej udzieliłaś
Penny. Ty miałaś rację, a nie ja.
- Jeśli mówisz to takim tonem, brzmi to jak oskarżenie - odparła
zdenerwowana.
- Naprawdę?
- Tak!
- Wobec tego przepraszam i za to.
- Przestań już - rzekła pospiesznie, nie mając zamiaru przedłużać tej
sceny. - A co do Penny i Larry'ego, to wiem, że się cieszysz. Wszyscy się z
tego cieszymy, ale to nie moja zasługa. Jeśli między ludzmi istnieje
naprawdę silna więz, zawsze w końcu zwycięża, bez względu na to, czy
ktoś udziela im dobrych rad, czy nie.
- Naprawdę tak myślisz?
- Owszem, a ty nie?
- Hm, nie jestem pewien. I w tym tkwi drugi problem.
Urwał i znowu odchrząknął, co sprawiło, że Summer przestała studiować
swoje paznokcie i przeniosła na niego wzrok, zaciskając dłonie w pięści.
Boże, co za okropny nawyk! Znowu miała ochotę obgryzać paznokcie,
postanowiła jednak, że Randall jej do tego nie skłoni!
A więc przepraszał za Penny tylko na przystawkę, a główne danie
właśnie nadchodzi...
- Słucham, Randall - ponagliła go.
- Jak wiesz, John przyszedł dzisiaj do mnie porozmawiać.
- Tak...?
Ta niepewność była u niego czymś niezwykłym, bo Randall zazwyczaj
wyrażał się płynnie. Ciszę przerwało lekkie trzaśniecie drzwiami - to Imelda
skończyła pracę.
- Do cholery! - wybuchnął i teraz słowa potoczyły się wartkim
strumieniem. - On chce spróbować z pompą! Powiedziałem mu, że nie jest
do tego przygotowany i spytałem, dlaczego mu tak na tym zależy.
RS
94
Oczywiście, pompa stwarza najlepszą możliwość samokontroli, ale wymaga
wielkiego zaangażowania, wiedzy i dyscypliny. Ty wiesz o tym, ja o tym
wiem, ale czy masz pojęcie, co on na to?
- Co?
- Cytuję, Summer. - Zabrzmiało to jak grozba. - Tylko w ten sposób
mogę odzyskać kobietę, którą kocham". Czego ty, do diabła, chcesz od tego
faceta?
W jego oczach zamigotał niespokojny płomień, Summer zaś
zaniemówiła z przerażenia.
- Ty, właśnie ty! - ciągnął. - Kobieta, która ma wszelkie kwalifikacje,
żeby być znakomitą żoną dla cukrzyka. Jako jego lekarz muszę cię prosić o
to, żebyś spróbowała pokonać strach. Jako twój kolega przyznaję, że twoja
wiedza może ci utrudnić zaangażowanie, ale jeśli naprawdę ci zależy... -
Roześmiał się gorzko. - Ale jako mężczyzna, który kiedyś chciał zostać
twoim kochankiem i który z tego powodu cierpi, zadaję sobie pytanie,
dlaczego usiłuję cię do czegokolwiek namówić? Jego strata będzie moim
zyskiem. Powinienem cię po prostu zanieść do łóżka i zapomnieć o Johnie,
ale nie mogę tego zrobić, bo nie potrafię kochać kobiety, która odrzuciła
mężczyznę tylko z powodu cukrzycy!
- Ja odrzuciłam Johna z powodu cukrzycy? - wyjąkała zdumiona, gdy
wreszcie dotarł do niej sens jego słów.
- A co? - spytał, patrząc jej prosto w oczy.
Jego twarz wyrażała pogardę, ale czy tylko? Summer odniosła wrażenie,
że dostrzega w niej ból i rozdzierającą tęsknotę... Przytłoczona biegiem
wydarzeń i jego oskarżeniem, poczuła złość.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]