
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Daley Brian Gwiezdne Wojny Przygody Hana Solo 02 Zemsta Hana Solo
- Honor 02 Honor Bound Radclyffe
- Anthony, Piers Tarot 02 Vision of Tarot
- Jo Clayton Skeen 02 Skeen's Return (v1.2)
- Saga rodu Michorowskich 02 Córka Michorowskich Rohóczanka Anna
- Star Wars Black Fleet Crisis 02 Shield of Lies Michael P Kube McDowell
- Hawkins Rachel Dziewczyny z Hex Hall 02 Diable Szkło rozdz 1 18
- Chloe Cole [Naughty Godmother 02] Tempting Trent [EC Twilight] (pdf)
- Krentz Jayne Ann Damy i awanturnicy 02 Poszukiwacz skarbow
- 11 Cięć Antologia
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- stirlic.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
mnie tak, jak twierdzisz... jeśli w ogóle kochałeś moją mamę... zrób
coś, co pomoże mi się wyleczyć. Jesteś mi to winien. Chcę tylko, żebyś
był ze mną szczery. Dzięki temu wyjdę stąd choćby z pozorami
spokoju. To właśnie dlatego tu się zjawiłam. Chcę w końcu zaznać
spokoju.
Jej ojciec zaczyna płakać. Sky wraca do mnie. Muszę przyznać,
że jestem pod wrażeniem. Jestem pod wrażeniem jej determinacji. Jej
siły. I jej odwagi. Przesuwam dłonią po jej ręce, aż wreszcie docieram
do jej małego palca i dotykam go swoim małym palcem.
Ojciec Sky wzdycha ciężko, po czym patrzy na nią.
To się stało, kiedy po raz pierwszy zacząłem pić... Tylko raz.
Zrobiłem coś mojej młodszej siostrze... Ale tylko raz. To było kilka lat
przed poznaniem twojej matki.
Sky wypuszcza powietrze.
A po mnie? Zrobiłeś to komuś po moim zniknięciu? Sądząc
po jego minie, wyraznie ma jeszcze coÅ› na sumieniu. Komu? Ile ich
było?
Kręci głową.
Tylko jedna. Kilka lat pózniej przestałem pić i od tej pory
nikogo już nie tknąłem. Przysięgam. Były tylko trzy, wszystkie w
najgorszych chwilach mojego życia. Kiedy jestem trzezwy, potrafię nad
sobą zapanować. To dlatego już nie piję.
Kim ona była? pyta Sky.
Kiwa głową na prawo, w kierunku sąsiedniego domu.
W kierunku domu, w którym mieszkałem.
Domu, w którym mieszkałem z Les.
I nie słyszę już jego następnych słów.
ROZDZIAA CZTERDZIESTY CZWARTY
Ktoś mógłby pomyśleć, że znalezienie ciała siostry było
najgorszą rzeczą, jaka mi się kiedykolwiek przytrafiła.
Otóż nie. Najgorszą rzeczą, jaka mi się kiedykolwiek przytrafiła,
było powiadomienie o tym mamy.
Pamiętam, że położyłem głowę Les na kolanach, próbując
zrozumieć, co właściwie się wydarzyło. Próbowałem zrozumieć,
dlaczego nie odpowiada. Dlaczego nie oddycha, nic nie mówi ani się
nie śmieje. Nie mieściło mi się w głowie, że ktoś w jednej chwili może
żyć, a w następnej już nie. Po prostu... nie.
Nie wiem, ile czasu tak ją trzymałem. Może sekundy? Może
minuty? Do diabła, równie dobrze mogło to trwać godzinami. Wiem
tylko, że wciąż ją trzymałem w ramionach, kiedy na dole trzasnęły
drzwi wejściowe.
Pamiętam, że wpadłem w panikę, przeczuwając, co się zaraz
stanie. Musiałem zejść na dół, spojrzeć mamie w oczy i powiedzieć, że
jej córka nie żyje.
Nie wiem, jakim cudem udało mi się tego dokonać. Nie wiem,
jakim cudem udało mi się puścić Les. Nie wiem, jak mi się udało
znalezć siły, by wstać. Kiedy doszedłem do schodów, mama i Brian
właśnie ściągali kurtki. Wziął jej okrycie i się odwrócił, by powiesić je
na wieszaku. Mama zadarła głowę i uśmiechnęła się do mnie. Ale
uśmiech zamarł jej na twarzy.
Zacząłem schodzić. Byłem tak słaby, że robiłem to strasznie
wolno. Jeden stopień na raz. I cały czas na nią patrzyłem.
Nie wiem, czy to matczyna intuicja, czy po prostu wyczytała z
mojej twarzy, co się stało, ale zaczęła kręcić głową i się cofać.
Zacząłem płakać, a ona wpadła w panikę, cały czas wycofując się, aż
wreszcie dotknęła plecami drzwi. Brian patrzył to na mnie, to na nią,
nie rozumiejÄ…c, co siÄ™ dzieje.
Mama odwróciła się i chwyciła framugi, przyciskając policzek do
drzwi i zaciskając powieki. Zupełnie jakby nie chciała mnie do siebie
dopuścić. Gdyby jej się to udało, nie musiałaby stawić czoła prawdzie.
Była tak zrozpaczona, że szloch ugrzązł jej w gardle i nie mogła
wydobyć z siebie głosu. Pamiętam, że stanąłem u stóp schodów, nie
mogąc oderwać od niej wzroku. Zrozumiałem, że właśnie nadała słowu
zdruzgotana całkiem nowe znaczenie. Od tej chwili uważałem, że to
słowo powinno być zarezerwowane dla matek.
Już tak nie uważam.
W tej chwili wiem, że to słowo powinno być zarezerwowane
również dla braci.
*
Les szepczÄ™, odwracajÄ…c siÄ™ plecami do Sky i jej ojca.
Boże, nie...
Przyciskam czoło do futryny i ściskam dłońmi kark. A potem
zaczynam łkać. Tak rozpaczliwie, że żaden dzwięk nie wydobywa się z
moich ust. Boli mnie gardło i kłuje w piersi, ale czuję się tak, jakbym
właśnie stracił serce.
Sky staje za mną. Otacza mnie ramionami i próbuje mi dodać
otuchy, lecz nic nie czuję. Nie czuję się już nawet zdruzgotany, bo
wszystkie uczucia zostały wyparte przez przemożną nienawiść i gniew.
Usiłuję się powstrzymać przed rzuceniem się na niego, ale chyba nie
mam aż tyle samokontroli. Odwracam się, obejmuję Sky ramieniem i
przyciągam ją do siebie, mając nadzieję, że jej bliskość mnie uspokoi,
jednak tak się nie dzieje. Jedyne, co mnie może uspokoić, to zabicie
tego gnoja.
To przez niego. Przez niego to wszystko.
To przez niego Les nie żyje. Przez niego Hope miała zniszczone
dzieciństwo. Przez niego moja matka poznała znaczenie słowa
zdruzgotana . To ten bydlak pozbawił moją siostrę siły. Pragnę jego
śmierci. I to z mojej ręki.
Puszczam Sky i odsuwam jÄ… od siebie. Odwracam siÄ™ twarzÄ… do
jej ojca, ale dziewczyna zagradza mi drogę, patrzy na mnie błagalnym
wzrokiem, po czym lekko mnie popycha. Zdaje sobie sprawÄ™ z tego, co
chcę mu zrobić, dlatego usiłuje wypchnąć mnie za drzwi. Odpycham ją,
bo nie wiem, do czego mogę się posunąć, a nie chcę zrobić jej
krzywdy.
Ruszam do niego, on sięga za kanapę i wyciąga pistolet. Szczerze
mówiąc, nic mnie to nie obchodzi, ale nagle myślę o Sky i włącza się
mój instynkt opiekuńczy. Dlatego się zatrzymuję. Tymczasem jej
ojciec, nie przestając celować we mnie z pistoletu, przybliża do ust
krótkofalówkę.
Martwy policjant przy Oak Street 3522 mówi.
Domyślam się, co chce zrobić.
Nie.
Nie, nie, nie.
Nie w obecności Sky.
Mężczyzna odwraca pistolet i celuje w siebie.
Przykro mi, księżniczko szepcze.
Gdy do siebie strzela, zamykam oczy i wyciągam ręce do Sky.
Zasłaniam jej oczy, a ona zaczyna histerycznie krzyczeć. Odrywa moją
dłoń od oczu dokładnie w chwili, gdy ojciec pada na podłogę. Jej krzyk
tylko przybiera na sile.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]