
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Chmielewska Joanna 19 Trudny trup
- Joanna Russ Female Man
- Chmielewska Joanna Ladowanie_w_Garwolinie
- Chmielewska, Joanna Skradziona kolekcja
- Chmielewska_Joanna_ _Nawiedzony_Dom
- Lynn Hagen Brac Pack 4 Remi's Pup
- Jean Paul Sartre Nausea
- Christie Agatha Rosemary znaczy pamiec
- Kowalski Wierusz Jan Poczet papieśźy
- kosslyn_psychologia
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- alpsbierun.opx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
? nie powstrzymało od wniknięcia w ich zawory.
Odpowiedział jej znowu słowami Demona:
~~ "PanujÄ™ tu - bo kocham".
~~~ Zaimponowałeś mi swą siłą ogromnie. Musiałam cię podziwiać.
PrzygarnÄ…Å‚ jÄ… do siebie.
~- Takiej, jak ty, dziecino, trzeba imponować, chcąc ją mieć.
62
63
Obraz III
Jasny, okrągły buduar zalewały ogniste promienie słoneczne. Przez wiei
gotyckie okna wpadały tu kaskady światła, kąpiąc w swych pyłach złoty
śliczny narożny pokój, urządzony z wytwornym gustem, w stylu renesanso.
wym. Przeważał tu kolor biały i delikatny w tonie fraise. Wyglądał, jak m^
ogród, tak był bogato udekorowany kwiatami. Mnóstwo białych tuberoz
gałęzie kwitnących migdałów, przepyszne paprocie w różnych odmianach i ról
że, istna kolekcja róż. Spoza okien, pootwieranych szeroko na pełnię morza
a zasłoniętych koronkowymi, jak haftowana mgła, firankami, dochodził jedl
nostajny rytm gwaru morza, bełkot fal rzezwy jakiś prawdziwie porankowy
Słychać było w tym szumie tworzenie się pienistych grzbietów, pęd ich i roi-
bijanie się o skałę, na której stała willa. To samo w kółko, to samo, a zawsze
śpiewne, zawsze nowe. Przy szklanych drzwiach, otwartych na balkon, przy
stoliku zarzuconym dziennikami, w głębokim fotelu siedział on, z roztarg-
nieniem trochę przeglądając gazetę. W pewnej chwili spojrzał na zegarek
i uśmiechnął się.
- Spóznia się moja pani.
Wtem szmer koło drzwi, szelest, kobieta w białym powłóczystym negliżu
podbiegła do siedzącego. Zarzuciła mu ręce na szyję.
- Dzień dobry, dzień dobry! jaki śliczny ranek, jakie morze dziś rozkosz-
ne. Czemu tak na mnie patrzysz? zaspałam - prawda?
- Trochę; wyglądasz za to wybornie i świeżo.
- To dobrze, chcę ci się podobać. Każę podać śniadanie tu, tu tak ładnie.
- Jak chcesz. Czy nie otrzymam pocałunku?
- Ach ty!
Przylgnęła twarzą do jego twarzy na krótką chwilę. Oderwała się z okrzy-
kiem: - Dosyć! dosyć!
- PragnÄ…Å‚bym tak, jak wczoraj na galerii.
- A, ba! Nie można! To spowoduje...
- Co spowoduje? no powiedz, zawsze jesteÅ› szczerÄ….
- Spowoduje niepokojÄ…ce sny.
- U mnie również. Piekielne sny!
-- A widzisz! No, do porządku. Będziemy teraz spożywać, co nam dadzą.
Zadzwoniła. Wchodzącemu lokajowi wydała polecenie.
Za chwilę stolik był nakryty wykwintnie. W pokoju rozeszła się aromaty-
czna woń wybornej kawy. Po odejściu służącego sama ponalewała filiżanki
i osłodziła. Patrzył na nią radośnie.
- Jakże ja lubię, gdy mi tak usługujesz, gdy mi podajesz kawę ranną lub
poobiedniÄ…. Ogromnie lubiÄ™, gdy siÄ™ tak dla mnie krzÄ…tasz.
Uśmiechnęła się do niego i podając mu srebrny kosz z ciastem, rzekła
figlarnie:
- Jak niewolnica przed panem - co?...
64
- Albo przeciwnie.
Tak nie bywa nigdy. Zresztą ja prędzej wyglądam na niewolnicę, niż ty
'"ewolnika, mój kapryśny panie. Jesteś zbyt wytworny, zbyt rasowy.
113 *L Oskarżasz siebie.
__ Nie, lecz niewolnice bywały różne. Takim, jak ty, panom służyć mogły
]ko wybrane. Widzisz, teraz pochlebiam sobie; a służyły z rozkoszą
^ wdziękiem, gdy swego pana kochały. Takiego zaś niewolnika, jak ty, o ile
h lbv w niewolę wzięty, zakuto by w ciężkie kajdany, bo by się go obawiano
k samego szatana. Taki niewolnik byłby niebezpieczny. Jesteś zbyt potężny.
_- Mój drogi dzieciak mówi, jak prawdziwie zakochana kobieta.
- Mylisz siÄ™, ja siÄ™ w tobie nie kocham.
- A to coÅ› nowego! Zatem...?
- Ja cię kocham, rozumiesz, ukochałam cię. Czy ty tego nie różnicujesz?
Zamienili z sobÄ… spojrzenia, wypowiadajÄ…c nimi wszystko, co serce sercu
wypowiedzieć zdolne. On ucałował ze czcią jej rękę.
- Pamiętasz mój wiersz dla ciebie pisany:
Chciałbym przed tobą otworzyć zaświaty,
Do duszy wesele i szczęście wlać.
Zasiać ci drogę cudnymi kwiaty
Sam niewolnikiem się twoim stać.
Stworzyć dla ciebie raj tu, na ziemi,
Czarownych krain wskazujÄ…c dal,
Otoczyć ciebie myślami swymi
Usunąć smutek, rozterkę, żal...
Chciałbym być z tobą w krainie czaru,
I całą unieść w piękniejszy świat,
Chcialbym wlać w piersi twe ogrom żaru
I to na wieki, na setki lat.
Uśmiechnęła się rzewnie.
- Przypomina mi to pierwsze początki naszego sojuszu. Bałam się wtedy
swej miłości dla ciebie, lękałam się ją okazywać.
- Powiedz szczerze: nie ufałam ci.
- A tak, nie mogłam uwierzyć w tyle szczęścia, w takie bogactwo, że ono
m°je, że to dar losu dla mnie, i że go mogÄ™ przyjąć Å›miaÅ‚o, z peÅ‚niÄ… szczęścia
i ufności.
- Ja mogłem się obawiać tego samego, a jednak po ciebie sięgnąłem
1 zdobyłem.
- Tyś mężczyzna, inna psychologia, inne role. Zresztą i ty nie od razu
byłeś pewny mych uczuć i ty wątpiłeś w ich siłę i stałość. Wszakże pisałeś do
swego przyjaciela-sarkazmu? Nazywałeś się szaloną głową, myśląc, że jesteś
dla mnie rozrywką chwilową. To był zjadliwy wiersz. Oj, ty...!
65
[ Pobierz całość w formacie PDF ]