
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- John DeChancie Castle 05 Castle Murders
- Feehan, Christine Dark 05 Dark Challenge
- Harry Harrison Bill 05 On the Planet of Zombie Vampires (Jack C. Haldeman)
- Dan Gutman [Baseball Card Adventure 05] Mickey & Me (v5.0) (pdf)
- York Rebecca Intryga i milosc 05 Moje dziecko moj skarb
- Cindi Myers Idylla rodzinna Specjal 05 09 3
- 05. Roberts Nora Jedyna taka noc
- Anthony, Piers Tyrant 05 Statesman
- Jordan_Penny_Juz_nigdy_sie_nie_zakocham_05
- Laurell K. Hamilton Meredith Gentry 01 A Kiss Of Shadows
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- stirlic.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
który ściskała w ręku, nie dawał ani trochę poczucia bezpieczeństwa. Ale nie miała wyboru, Gerard
już ruszył korytarzem. Drugi ochroniarz podążył za nim, a Hannah kiwnięciem głowy nakazała jej
zrobić to samo.
Zimne palce Amelie musnęły jej ramię.
- Bądz ostrożna.
Claire kiwnęła głową i poszła ratować jednego, szalonego wampira przed innym, złym wampirem.
Gerard kopnięciem rozwalił drzwi w drzazgi. Rozpadły się na kawałki większe od dłoni. Ochroniarz był
już w środku pomieszczenia. Pobiegł wzdłuż lewej ściany, podczas gdy jego towarzysz zajął pozycję po
prawej stronie. Hannah weszła za nimi i rozejrzała się uważnie na wszystkie strony, trzymając pistolet
gotowy do strzału. Skinęła na Claire.
Myrnin wyglądał jak na obrazie. Klęczał na środku pokoju, związany srebrnymi łańcuchami, których
końce przyczepiono do uchwytów w podłodze.
Drżał, a jego skórę w miejscach, gdzie stykała się ze srebrem, pokrywały bąble i poparzenia.
Gerard zaklął pod nosem i z całą siłą kopnął w jeden z uchwytów. Metal wygiął się, ale uchwyt wciąż
przytrzymywał łańcuch.
Myrnin uniósł głowę. Pod mokrymi od potu włosami Claire ujrzała dzikie oczy i uśmiech, który
sprawił, że żołądek podszedł jej do gardła.
- Wiedziałem, że przyjdziecie - syknął. - Głupcy. Gdzie ona jest? Amelie?
- Za nami - odpowiedziała Claire.
- GÅ‚upcy.
- Zwietny sposób, aby okazać wdzięczność swoim wybawcom - parsknęła Hannah. Claire wiedziała, że
z trudem ukrywa zdenerwowanie. - Gerard? Nie podoba mi siÄ™ to. Za Å‚atwo nam idzie.
- Wiem. - Kucnął i przyjrzał się łańcuchom - Są pokryte srebrem. Nie zerwę ich.
- A uchwyty w podłodze? - zapytała Claire.
Gerard pociągnął za uchwyt. Stal wygięła się jak aluminiowa folia. Jeszcze jedno szarpnięcie i Myrnin
odzyskał częściowo swobodę ruchów. Gerard kazał swojemu partnerowi zająć się dwoma uchwytami
z tyłu, a sam zabrał się do ostatniego.
- Za łatwo, za łatwo - powtarzała cicho Hannah. - Po co to wszystko, jeżeli Bishop zamierza tak po
prostu go wypuścić?
Gdy wszystkie uchwyty zostały wyrwane, Gerard pomógł Myrninowi się podnieść.
W jego oczach błysnęły czerwone płomienie. Odepchnął Gerarda i podszedł do Hannah.
Uniosła pistolet, ale zanim zdążyła wystrzelić, drugi ochroniarz ją odepchnął. Przewracając się,
nacisnęła spust, trafiając w ścianę. Srebrna chmura uniosła się w powietrzu, syczące płomyki pojawiły
się na skórze wampirów. Gerard i jego partner się cofnęli.
Myrnin złapał Hannah za kark.
- Nie! - zawołała Claire i podbiegła do nich, dając nura pod ramieniem próbującego ją zatrzymać
Gerarda. Uniosła kołek.
Myrnin odwrócił się do niej i wyszczerzył kły.
- Sądziłem, że jesteś tu, by mnie ratować, a nie zabić - warknął i zwrócił się znów ku swej ofierze.
Hannah miotała się w jego uścisku, próbując wycelować w niego z pistoletu. Z pogardliwym
uśmiechem wyrwał go jej.
- Jestem tu, żeby cię uratować - powiedziała naciskiem Claire i zanim zdążyła się zastanowić nad tym,
co robi, wbiła kołek w plecy Myrnina, po lewej stronie, tam, gdzie spodziewała się trafić w serce.
Wampir, zaskoczony, zakasłał i się zachwiał. Puścił gardło Hannah, próbował jeszcze przytrzymać się
dziewczyny, ale w końcu osunął się na podłogę.
Wyglądało na to, że nie żyje.
Gerard i jego partner spojrzeli na Claire, jakby widzieli jÄ… pierwszy raz. Gerard warknÄ…Å‚.
- Co ty...
- Podnieście go - przerwała mu Claire. - Wyciągniemy kołek pózniej. Jest stary. Przeżyje.
Brzmiało to strasznie, ale miała nadzieję, że Myrnin nie umrze. Amelie przecież przeżyła, a Myrnin był
także bardzo stary. Sądząc po spojrzeniu, jakim Gerard obrzucił Claire, właśnie zmieniał swoje zdanie
o tej słodkiej, delikatnej dziewczynie, którą się opiekował. Niedobrze. Atutem Claire było to, że nikt
nie wiedział, na co ją stać.
Nie dawała po sobie niczego poznać, ale trzęsła się ze zdenerwowania. Wprawdzie wbicie kołka było
jedynym sposobem na powstrzymanie Myrnina przed rozerwaniem Hannah gardła. ale jakkolwiek by
na to patrzeć, właśnie zabiła swojego szefa.
W ten sposób chyba nie robi się kariery.
Amelie pomoże, pomyślała nieco rozpaczliwie, gdy Gerard przerzucał sobie ciało Myrnina przez
ramię. Po chwili wszyscy już biegli do czekającej na nich Założycielki.
Gerard zatrzymał się nagle. Hannah i Claire prawie na niego wpadły.
- Co? - szepnęła Hannah, wyglądając ponad ramieniem drugiego ochroniarza.
Amelie była przed nimi. Kilka metrów dalej stał Bishop.
Wpatrywali się w siebie. Założycielka wydała się krucha i słaba w porównaniu z jej ojcem ubranym w
biskupie szaty. Ogień w jego oczach przywodził na myśl opowieści o Joannie D'Arc.
Przez dłuższą chwilę żadne z nich się nie poruszyło. Toczyła się między nimi walka, ale Claire nie
potrafiła odgadnąć, co się dzieje, ani co to znaczy.
Gerard złapał dziewczyny za ramiona.
- Nie - rzucił ostro. - Nie podchodzcie.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]