
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Ancient Greek Metaphysics Aristotle
- Cole Allan & Bunch Christopher Sten Tom 5 Zemsta Przeklć™tych
- Leslie Charteris The Saint 22 The Saint in Miami
- Laurell K. Hamilton Meredith Gentry 01 A Kiss Of Shadows
- SUPPLY CHAIN and LOGISTICS TERMS and GLOSSARY
- Saga o Ludziach Lodu 41 Góra demonów
- 166. Martyn Leah Pamić™tne walentynki
- Awakened The Guardian Legacy_Book 1 Ednah Walters
- Dragonlance Elven Nations Trilogy 02 The Kinslayer Wars
- Biggle, Jr Lloyd Pomnik
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- acwpower.xlx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
zaproponowałam, że ją podwiozę. Wsiadła. Po drodze spotkaliśmy Edwarda. Jechał swoją
Skodą". Joanna przesiadła się do niego i pojechali. Ja wróciłam do Leśnej Podkowy. Nic
więcej nie wiem.
- Czy pani nie domyśliła się, że Rosicki ma zamiar zamordować swoją żonę?
- Skądże. Nie miałam pojęcia, że może zrobić coś takiego.
- A jak sobie wobec tego wyobrażała pani to wszystko? Przecież musiał panią zdziwić
ten cały skomplikowany plan.
- Nic nie myślałam. Nic sobie nie wyobrażałam. Robiłam co mi kazał. Byłam
całkowicie pod wpływem tego człowieka.
- A kiedy Rosicki powiedział pani to hasło? Czy wtedy w Aazienkach ?
- Tak.
- Wolał oczywiście, żeby pani podjęła te pieniądze, wolał, żeby jego nikt nie widział w
PKO. Miał dużo znajomych. Mógł ktoś zobaczyć, że podejmuje taką ogromną sumę.
Gwałtownie potrząsnęła głową.
- Nie, nie... To nie było tak... Przecież on... on miał zamiar popełnić samobójstwo.
Myślę, że dręczyły go wyrzuty sumienia. Nie chciał, żeby taka forsa zmarnowała się i dlatego
dał mi to hasło. Ja nie zrobiłam nic złego, panie kapitanie.
- Nad tą sprawą będą się zastanawiali sędziowie. Ja chciałbym jeszcze dowiedzieć się
skąd pani zdobyła ten cyjanek potasu, którym pani otruła Rosickiego?
- Ależ ja go nie otrułam! On popełnił samobójstwo!
Suchecki postanowił zabluffować. Pochylił się nad biurkiem, spojrzał dziewczynie
prosto w oczy i powiedział, wolno rozciągając zgłoski:
- A czy pani wie, że podczas rewizji w pani mieszkaniu znaleziono czekoladkę
nadzianÄ… cyjankiem potasu.
- To niemożliwe! Przecież ja wszystkie... - urwała nagle przerażona. Porcelanowa
twarz poszarzała.
- Przecież pani wszystkie zatrute czekoladki wyrzuciła - dokończył Suchecki.
*
Skończyli pisać raport. Grabik wykręcił ostatnią stronę z maszyny, przeciągnął się i
ziewnÄ…Å‚.
- No, odwaliliśmy kawał solidnej roboty - powiedział. - Warto by pomyśleć o
maleńkim odpoczynku.
- Może wybierzemy się w niedzielę na grzyby? - zaproponował Suchecki.
- O nie, nie. %7ładnych muchomorów, żadnych czekoladek nadziewanych cyjankiem
potasu... Nic z tych rzeczy. Na jakiś czas mam dosyć trucizn. Ale wracając jeszcze na chwilę
do naszej sprawy, wiesz o czym ciągle myślę?
- O czym?
- Zastanawiam się nad tym, dlaczego Rosicką nie zdziwiło to, że Kalinowska
zatelefonowała do Kruszewskich? Skąd niby miała Kalinowska wiedzieć, że Rosicka jest na
tych urodzinach?
- To proste. Rosicka była u matki tego dnia rano i Rosicki o tym wiedział. Matka
Rosickiej dała jakiś prezent dla Kruszewskiej. Wiedziała, że Joanna będzie na urodzinach. Dla
tego też Rosicka nie była wcale zdziwiona, że domniemana Kalinowska zadzwoniła do
Kruszewskich.
Grabik pokiwał głową.
- Tak, masz rację. Teraz to dla mnie jest jasne. A swoją drogą nie przypuszczałem, że
tak prędko poradzisz sobie z tą blond Wenus. Robiła na mnie wrażenie o wiele twardszej.
- Po prostu załamała się. Nie wytrzymała nerwowo. Jeżeli między pierwszym
przesłuchaniem a drugim upłynie trochę czasu, to albo przestępca obmyśla sobie linię obrony i
twardnieje albo załamuje się.
- Wyobrażam sobie jak ciebie znienawidziła ta dziewczyna.
- Veritas odium parit. Prawda rodzi nienawiść - uśmiechnął się Suchecki.
KONIEC
Warszawa, wrzesień 1970.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]