
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Daley Brian Gwiezdne Wojny Przygody Hana Solo 02 Zemsta Hana Solo
- Honor 02 Honor Bound Radclyffe
- Anthony, Piers Tarot 02 Vision of Tarot
- Jo Clayton Skeen 02 Skeen's Return (v1.2)
- Saga rodu Michorowskich 02 Córka Michorowskich Rohóczanka Anna
- Star Wars Black Fleet Crisis 02 Shield of Lies Michael P Kube McDowell
- Hawkins Rachel Dziewczyny z Hex Hall 02 Diable Szkło rozdz 1 18
- Chloe Cole [Naughty Godmother 02] Tempting Trent [EC Twilight] (pdf)
- Krentz Jayne Ann Damy i awanturnicy 02 Poszukiwacz skarbow
- Kendrick Sharon Córki Oscara Balfoura 02 Niezapomniany rejs
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- spholonki.keep.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
natury agresywne. Gdy tylko otwierano drzwi zagrody, zaczynały
skakać, dopóki nie zrzuciły jezdzca.
Charlie miał jechać jako jeden z ostatnich. Rollie wystartował
przed nim. Wreszcie dał o sobie znać alkohol wypity w ciągu dnia.
Mimo okrzyków zachęty Rollie utrzymał się na grzbiecie tylko przez
dwie sekundy. Wyleciał w górę i już nie podniósł się z ziemi. Klaun
Sam podbiegł natychmiast, żeby odwrócić uwagę byka od leżącego.
Zrobiło się cicho. Wszyscy zamarli. Nagle Charlie spostrzegł, że mały
chłopiec wbiega na arenę. Był to synek Rolliego, którego niedawno
trzymał na kolanach. Wyrwał się z ramion matki, przecisnął pod
ogrodzeniem i biegł na środek z wyciągniętymi rękami.
- Tata! Tata upadł! - wołał przerażony.
Bez zastanowienia Charlie przeskoczył przez ogrodzenie i ruszył
za malcem. Byk przestał się interesować Rolliem i klaunem. Jego
uwagę przykuła nowa postać robiąca dużo hałasu.
Charlie chwycił chłopca i czując, że serce podchodzi mu do
gardła, pędził do ogrodzenia, mając za plecami nacierającego byka.
Rzucił dziecko prosto w ręce kowboja po drugiej stronie ogrodzenia,
zdążył oprzeć jedną nogę na poprzecznej belce, gdy poczuł, że róg
zwierzęcia rani mu plecy. Miał rozdartą koszulę, czuł, że krwawi. Nim
bestia zaatakowała ponownie, podzwignął się na szczyt ogrodzenia i z
pomocą wielu rąk znalazł się na ziemi po drugiej stronie. Takiego bólu
pona
ous
l
a
d
an
sc
nie czuł nigdy przedtem. Powoli tracił przytomność. Jakby z oddali
słyszał łudzi pytających, czy z nim wszystko w porządku. Tłum
dopingował już następnego jezdzca, jakby nic się nie stało.
Przedstawienie musi trwać dalej, pomyślał. A potem przestały do niego
docierać jakiekolwiek odgłosy.
Oprzytomniał w namiocie medycznym. Leżał na boku na
polowym łóżku. Bolało go całe ciało, a szczególnie plecy. Przez chwilę
nie wiedział, co się z nim dzieje, ale szybko zorientował się w sytuacji.
Pomyślał, że przepadły pieniądze za wpisowe, no a skoro już nie
dosiądzie byka, to stracił szansę na wygraną. Na dodatek, jako że
hazard w Nevadzie był zalegalizowany, postawił trochę pieniędzy na
swoją wygraną. Ludzie go nie znali, toteż nikt nie upatrywał w nim
zwycięzcy. W przypadku wygranej zgarnąłby pokazną sumkę.
Oczywiście zamierzał przekazać pieniądze Cassie. Niestety, nie miał
teraz ani grosza, zupełnie jak w chwili, kiedy zjawił się na jej
werandzie.
Jęknął. Ból był trudny do zniesienia. Brodaty mężczyzna w
stetsonie stanął obok, spoglądając na niego z góry.
- Oczyściłem ranę - powiedział z poważną miną. - Teraz, zanim
zacznę szyć, dam ci jakieś środki przeciwbólowe.
Nim Charlie zdążył zaprotestować, poczuł bolesne ukłucie. Gdy
zjawiła się Cassie, był już senny, a ból zaczynał ustępować. Spojrzała
na niego z przerażoną miną. Była blada i ciągle zagryzała wargę.
- Charlie, jak siÄ™ czujesz?
- Przepraszam - powiedział lekarz - musi pani zaczekać na
pona
ous
l
a
d
an
sc
zewnątrz, dopóki nie skończę.
- Ale wszystko będzie z nim dobrze?
- Postaram siÄ™.
Zaczęła się wycofywać, lecz Charlie poprosił, żeby zaczekała.
- Minutkę, doktorze - powiedział nieswoim, chrapliwym głosem.
- Pół minuty, bo znów zaczniesz krwawić. Charlie kiwnął na
Cassie, żeby się pochyliła.
- Przepraszam - szepnÄ…Å‚.
- Za co?
- Chciałem tylko zdobyć pieniądze, pójść do banku i zapłacić raty
za cały rok. Cassie, miałem cię uratować.
Potrząsnęła głową.
- Zamiast tego uratowałeś dziecko. Co się z tobą dzieje?
Przepraszasz? Przecież postąpiłeś jak bohater.
Uśmiechnął się z trudem, słysząc te słowa.
- Ale miałem być twoim bohaterem. Cassie zaczęła tracić
cierpliwość.
- Nie potrzebuję bohatera. Masz być cały i zdrowy. - Wzięła go
za rękę. - Ja i Trish damy sobie radę. Nic nam nie dolega, mam pracę, a
życie nie jest dla mnie pasmem bólu i udręki. Jeśli zabiorą mi dom,
dadzą jakieś mieszkanie zastępcze. Głodować też nie będziemy. Jak
patrzę na to, co się dzieje na świecie, to muszę przyznać, że nam
zupełnie niezle się powodzi. - Poczuła łzy napływające do oczu. - Teraz
proszę, Charlie, po prostu wyzdrowiej - dodała, tłumiąc szloch.
Spojrzała na lekarza.
pona
ous
l
a
d
an
sc
- Czas, żebym przestała panu przeszkadzać.
Wyszła z namiotu. Powitały ją rozbłyski fajerwerków. Trish była
teraz z rodziną jednej z koleżanek. Trzeba było ją znalezć i powiedzieć,
że Charlie wyzdrowieje. Nawet jeśli miałoby się to okazać nieprawdą.
W rozmowie z nim starała się być dzielna, jednak czuła, że wszystko
zaczyna się walić. Charlie powiedział, że zgodnie z zasadami będzie
musiał ją opuścić. Czy miało się to stać w ten sposób? Czy miał
umrzeć?
ROZDZIAA DZIEWITY
Cassie otworzyła frontowe drzwi. Starała się pomóc Charliemu
wejść do domu. Opierał się na niej całym ciężarem, jedną rękę
przerzucił jej przez ramię. Trish przeszkadzała ciągłymi pytaniami, czy
Charlie wyzdrowieje, i czy z jego koszuli uda się sprać plamy krwi.
Cassie myślała, że dziewczynka będzie przerażona na widok krwi,
jednak mała wydawała się raczej bardzo zafascynowana.
- Trish - poleciła, z trudem podtrzymując Charliego, który
potknął się na nierównym chodniku przy wejściu - idz na górę i
przygotuj siÄ™ do snu.
- Ale mamo - zaprotestowała, nasuwając na oczy kapelusz
Charliego, który zakrywał jej pół twarzy. - Chciałabym ci pomóc.
- Najlepiej pomożesz, jeśli pójdziesz do łóżka i będziesz jak
pona
ous
l
a
d
an
sc
najciszej.
- Tak, Trish - poparł ją Charlie. - Słuchaj mamy. Ja wyzdrowieję.
Nie ma się czym martwić.
- Czy mogę zabrać twój kapelusz do łóżka?
- Jasne. Trish ruszyła do sypialni. Zatrzymała się na chwilę i
obejrzała. Cassie zauważyła lęk w jej spojrzeniu. Czyżby przypomniała
sobie noc, kiedy zmarł jej ojciec? - pomyślała z nagłym niepokojem.
Sama nie mogła tego zapomnieć. Wtedy w środku nocy do jej drzwi
zapukała policjantka, żeby zawiadomić ją o wypadku. Cassie z
drżeniem serca wyczekiwała świtu. Czekała, aż Trish się obudzi.
Musiała powiedzieć córce, że tata nigdy nie wróci.
Jeśli Charlie ma wkrótce odejść, będzie to kolejny cios dla Trish.
Cassie zdawała sobie sprawę, że nie może uchronić córki przed
wszystkimi problemami. Jednak dziecko trzeba jakoś przygotować...
- Niedługo przyjdę na górę, żeby pocałować cię na dobranoc -
zawołała. Powoli prowadziła Charliego w głąb domu.
- Przepraszam, że sprawiam tyle kłopotu - powiedział, dysząc z
wysiłku. - Sporo ważę, a ty jesteś taka drobna.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]