
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Jean Paul Sartre Nausea
- Healer F. Paul Wilson
- James P. Hogan Giants 5 Mission to Minerva
- Heinlein, Robert A La Bestia Estelar
- Morey Trish Bal maskowy
- Ethel Watts Mumford Out of the Ashes
- Edgar Rice Burroughs Ksiezniczka Marsa
- Andrew Grey Spot Me (pdf)
- MiśÂ‚ośÂ›ć‡ pod choinkć™ 04 Barnett Jill Daniel i aniośÂ‚
- Kurtz, Katherine Knights Templar 02 Temple and the Crown
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- acwpower.xlx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
x ³ k óiÅ›: poÅ›rodku.
pau heyse Sabinki 42
pinarius
Romulu! spraw, aby te szały
Winę na winę gromaóić przestały!
Zemsty wołacie: azażx t wam niejasno,
%7łeście ją winą wywołali własną?
Onaćx u się przecie spełniła tej nocy.
Błagać wam raczej bogów z całej mocy,
By poprzestali na jednej obiaciex v ,
Choć w zbrodni wszyscy równy uóiał macie.
1-szy rzymianin
Broni zbójczyniex w !&
2-gi rzymianin
A nas tu o zbrodniÄ™
Oskarża!
3-ci rzymianin
Sprawiedliwość
Anka krew na jego głowę!
pinarius
Na tych, co wczoraj złamali niegodnie
Prawo gościnne, prawo pokojowe!&
1-szy rzymianin
Zlepcze zgrzybiały! za to wyzywanie
Niech ci na zawsze kołem język stanie!
pinarius
Lżyszx x mą ślepotę! A czyż wy nie wiecie
%7łe sprawiedliwość ślepą jest też przecie?
Bądz trupia bladość lica Ankowego,
Bądz kwiat młodości na óiewiczej twarzy
Zlepego ciemniex y od stronnościy p strzegą;
On tylko winę i pokutę waży.
Wszak tu król stoi i słów moich słucha
I nie zaprzecza mojej słusznej mowie;
Bo zbyt widocznie tknęli go bogowie,
Których wyroki wydarły mu druha.
Ja milknÄ™; teraz niech on sÄ…d wypowie.
Jego jest właóa, wykonać ją może;
MojÄ… bezwÅ‚adnośćy ¹ i przestrogi boże.
ta ass usz
O, dwujÄ™zycznyy ²! Ty grozisz bogami,
Błogosławieństwa których sam nad nami
Wzywałeś wczoraj.
x t a a (daw.) czy.
x u na tu: właśnie ona.
x v bia a (daw.) ofiara.
x w b ni óiś: zabójczyni.
x x (daw.) obrażać, przeklinać.
x y i nia (tu daw.) ciemność.
y p nn (daw.) stronniczość.
y ¹b a n tu: niemoc, bezsilność.
y ² n tu: dwulicowy, faÅ‚szywy.
pau heyse Sabinki 43
pinarius
BoÅ›cie mnie zgwaÅ‚ciliy ³,
Bo jestem słaby, więzień wasz. Lecz czyli
Wy też i niebian tak gwałcić myślicie,
Których jest silne a swobodne życie?
Jam błogosławił próżno wam, Rzymianie,
Duch mój przeczuwał, że tak się nie stanie;
Duch mnie nie zawiódł. To daremne rzeczy,
Aby bóg n k miał na pieczy,
A n bóg tylko u was ma uznanie.
r mu us
Dosyć, mądrości bezróennay t ! Te zwady,
Te twoje wróżby mroczne a zawiłe,
Tumanią umysł, wątlą ludu siłę.
Kto cię powołał do sądu i rady?
Jest ty jej nie znasz najwyższa bogini,
ni n !& która błogim nam uczyni
To, co poczęła. Przed nią, gdy zawoła,
Luóie i bogi uchylają czoła.
Ta utrzymuje budowę wspaniałą
Nieba i ziemi i utrzyma cało
Ten Rzym w przyszłości. Ja król jej kapłanem!
To wieó i odejdz!
a an i i
Teraz ty, drużyno:
Stoisz tu z czołem jak chmura wezbranem
Zarzewiem zemsty. Mówcież, kto przyczyną&
Niech o niewinną głowę się nie otrze
Grom kazni. Kogóż oskarżacie?
1-szy rzymianin
Młodszęy u !
Ten miecz trzymała, gdy ją pochwycono,
I z rąk jej ledwie wydarła go siła.
r mu us
Ty, Tullio?
tu ia
Ja mu rozszarpałam łono.
hersy ia
k ni
Nie wierzcie! Zgroza umysł jej przyćmiła.
Nie óiw! Tak cicho życie jej płynęło&
Z gorączki bierze na siebie to óieło!
Bo gdyśmy nocą szły, za nami krwawy
Cień zabitego kroczył Rzymianina,
%7łe aż w szał jakiś popadła óiewczyna
I miecz ten w rękę chwyciła z obawy.
A jak się gwoli chorym óieciom czyni,
Tak i ja broń tę zostawiłam przy niej.
y ³ a i (tu daw.) zmusić przemocÄ… lub grozbÄ….
y t b nn tu: bezsensowny, bezproduktywny, bezużyteczny.
y u óiś popr. forma B. lp r.ż.: młodszą; tu zachowano daw. formę ze względu na rym.
pau heyse Sabinki 44
Moim czyn, moim; wasz gniew mnie nie straszy;
Z chlubą go głoszę w obecności waszej.
tu ia
Dlaczego, siostro, szczęóąc moje życie,
Ukrywasz prawdę, która na mym czole
Wyryta stoi?
hersy ia
Na czole! SÅ‚yszycie?
Czyż to nie szał? Niewinność i niedolę,
Nie mord na czole masz, o biedne óiecię!
Przy domu waszym stanęłam toż przecie
Przypomn3 sobie wołam cię, podchoóę,
Ty z objęć jego wydarłaś się wraz,
Zawisłaś na mnie i jęknąwszy sroóe,
Ratuj mnie! rzekłaś. On wpadł mięóy nas
I w ślepym gniewie szarpnąwszy się, razem
Przebity na wskróś tym właśnie żelazem,
Które dobyte jam w ręku trzymała,
I na posłanie zawlókł się zaledwie.
A myśmy w progu czekały obiedwie,
Póki duch z jego nie ustąpił ciała.
Przypomn3, nie przecz! Tyś wprawóie pragnęła
Zemsty, ale ja dokonałam óieła.
tu ia
na a
Powieó mi, siostro, góie trafiła broń,
Którą, jak mówisz, wymierzyłaś doń?
W piersi, czy w szyjÄ™? Co? Milczeniem swem
Nie stwieróasz prawdy: ja jedna ją wiem.
Zaledwie wprawóie jam na jego ciało
Podniosła oczy, kiedy to się stało,
Ale wiem dobrze, i palec ten sam
Krwawego widma, co wciąż z nami kroczy,
Wskazuje ranę; a choć zamknę oczy,
Wióę ją ciągle, oto tam& o! tam&
ud
To ona. Zmierć jej, śmierć!
hersy ia
Sprawiedliwości,
Królu! Niech innych pozór czynu złości,
Lecz prawy sęóia, ty, w obliczu gminu
Nie dasz się uwieść pozorami czynu.
Gdyby choć bajką, co mówi zbłąkana
Z jej nawet ręki ten cios padł w młoóiana,
To ze słusznością czyliż zgodnym bęóie,
Za czyn istotny ukarać narzęóie,
[ Pobierz całość w formacie PDF ]