
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Macomber Debbie Mężczyzna którego poślubisz
- Benford, Gregory The Sunborn
- Weber Katharine Lekcja muzyki
- BiaśÂ‚owć…s Jan Krwawa podolska wigilia w Ihrowicy w 1944 roku
- Lynsay Sands Perfect Wife
- Catalogue Dockyard 2009 (po angielsku)
- Gordon Lucy WÅ‚oskie wesele
- 1047. Roe Paula Grzeszne zauroczenie
- 2 New Moon
- Arabian Nights Anonymous Vol3
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- stirlic.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
łem najbliższej rodziny.
- Proszę cię, Evan, nie poganiaj mnie. To przecież
najważniejsza decyzja w całym naszym życiu. Oboje
musimy bardzo dokładnie wszystko przemyśleć.
O czym tu jeszcze myśleć? Ja kocham ciebie, ty
kochasz mnie i tylko to siÄ™ liczy.
Dziewczyna bardzo pragnęła, żeby to była pra
wda.
Mary Jo nie spała całą noc. Rozważała wszystkie
aspekty propozycji Evana. W niedzielÄ™ rano obudzi
ła się absolutnie pewna, że bez rozmowy z jego
matką nie zdoła podjąć właściwej decyzji.
Tuż przed jedenastą stanęła przed drzwiami ro
dowej rezydencji Drydenów - Szepczące Wierzby.
Drżącą dłonią nacisnęła przycisk dzwonka. Spodzie
wała się, że otworzy jej ktoś ze służby, tymczasem
stanęła oko w oko z samą Lois Dryden.
- Bardzo przepraszam, że przeszkadzam - ode
zwała się Mary Jo, otrząsnąwszy się z wrażenia - ale
chciałabym prosić panią o krótką rozmowę.
- Ależ oczywiście. - Pani Dryden wpuściła dziew
czynę do przestronnego holu wyłożonego polerowa
nym marmurem. - Myślę, że najwygodniej nam
będzie w gabinecie męża.
Lois Dryden poprowadziła dziewczynę do mrocz
nego pokoju w głębi domu.
- Czy napije się pani czegoś zimnego? A może
kawy? - zapytała gościa.
- Nie, dziękuję. - Mary Jo usiadła w ustawionym
przed kominkiem fotelu z ciemnozielonej skóry.
90 PORA NA SLAB
Gospodyni zajęła miejsce naprzeciw niej. - Bardzo
się pani zdziwiła, widząc mnie wczoraj w towarzyst
wie Evana.
- Tak - przyznała pani Dryden - ale ja nie
wtrącam się w osobiste życie mego syna.
- Bardzo dyplomatyczna postawa. Mimo to po
dejrzewam, że wolałaby pani, żeby spotykał się
z kimÅ› innym.
- Bardzo proszÄ™, nie zaczynajmy wszystkiego od
początku. Wydaje mi się, że wtedy, przed laty,
niepotrzebnie tyle mówiłam. Wyłącznie ja odpo
wiadam za wszystkie kłopoty, które spowodowała
tamta rozmowa. Do dziś nie mogę sobie wybaczyć,
że byłam taka nieostrożna. Mam wrażenie, że ba
rdzo panią wtedy obraziłam, chociaż wcale tego
nie chciałam.
- Wolałabym nie mówić teraz o przeszłości.- Ma
ry Jo uśmiechnęła się z wysiłkiem. - Kocham Evana.
Co więcej, jestem pewna, że on mnie także kocha.
- Bardzo siÄ™ cieszÄ™. - GÅ‚os pani Dryden nie
ujawniał żadnych emocji, jakby rozmawiała z przy
godnÄ… znajomÄ… o pogodzie.
- Evan poprosił mnie o rękę - powiedziała Mary
Jo. Bacznie obserwowała siedzącą naprzeciwko niej
kobietÄ™, szukajÄ…c w jej twarzy, w jej postawie,
jakichkolwiek oznak niezadowolenia.
- To bardzo miłe - pani Dryden poparła tę uwagę
grzecznym, zupełnie obojętnym uśmiechem. - Czy
ustaliliście już datę ślubu? Chyba zdajecie sobie
sprawę z tego, że musimy mieć co najmniej rok na
właściwe przygotowanie tak ważnego wydarzenia.
- Oboje z Evanem postanowiliśmy poprzestać na
cichej, rodzinnej uroczystości.
PORA NA ZLUB
91
- O, nie! - sprzeciwiła się kategorycznie Lois Dry
den. - To zupełnie niemożliwe.
- Dlaczego?
- Mój mąż jest senatorem. Syn człowieka z taką
pozycją nie może, jak byle kto, wymykać się z domu
i potajemnie brać ślub.
- PochodzÄ™ z wielodzietnej rodziny... - Mary Jo
nie zamierzała się kłócić z przyszłą teściową, nie
skomentowała więc uwagi o wymykaniu się z domu
jak byle kto, ale stara dama i tak nie pozwoliła jej
dokończyć zdania.
- O ile pamiętam, jest was dziesięcioro? - Pani
Dryden machnęła ręką, jakby uważała, że państwo
Summerhill są stadem królików, a nie dużą, szczęś
liwÄ… rodzinÄ….
- Chodzi mi o to - Mary Jo z coraz większym
trudem utrzymywała nerwy na wodzy - że ani ja, ani
moi rodzice nie możemy sobie pozwolić na urządzenie
kosztownego przyjęcia weselnego.
- Ależ to oczywiste. - Tym razem w głosie pani
Dryden słychać było wyrazną ulgę. - Nie oczekujemy
od pani krewnych pokrycia kosztów wystawnego
przyjęcia. Walter i ja będziemy szczęśliwi, jeśli po
zwolicie nam się tym zająć.
- Doceniam pani hojność, ale, niestety, nie może
my przyjąć tej propozycji. Zgodnie z tradycją, wszys
tkie koszta przyjęcia pokrywa rodzina panny młodej,
a mój ojciec bardzo szanuje tradycje.
- Rozumiem. Wobec tego musimy wymyślić jakiś
sposób, dzięki któremu jego duma nie ucierpi- Mężczy
zni bywajÄ… czasem tacy drobiazgowi. ProszÄ™ to pozo
stawić mnie - po raz pierwszy od początku rozmowy
w głosie pani Dryden zabrzmiały przyjazne nutki.
92 PORA NA ZLUB
- Widzę, że pani zle mnie zrozumiała. Ja także nie
życzę sobie hucznego wesela.
- Musi się pani na to zgodzić. Tłumaczyłam
już przecież, dlaczego jest to nieodzowne. Nie mo
żemy narażać się na żadne plotki, które dopro
wadziłyby do wybuchu skandalu. Coś takiego mo
głoby zrujnować karierę mego męża i zagrozić po
litycznej przyszłości Evana.
- Nie rozumiem, jaki skandal ma pani na myśli?
- Moje drogie dziecko, naprawdę nie chciałam
być wobec pani niegrzeczna. Proszę mi wybaczyć,
jeśli tak to pani odebrała. Jednak są na tym świecie
ludzie, którzy z radością uchwycą się każdej okazji,
żeby tylko zaszkodzić Walterowi.
- Ale ja wychodzę za mąż za Evana, a nie za
Waltera!
- ZdajÄ™ sobie z tego sprawÄ™. Jednak pani chyba
nie rozumie, że te sprawy należy... załatwiać bardzo
delikatnie. Musimy natychmiast rozpocząć przygo
towania. Kiedy tylko podamy do publicznej wia
domości fakt waszych zaręczyn, pani i pani cała
.rodzina staniecie siÄ™ natychmiast obiektem zain
teresowania prasy.
- Jestem pewna, że się pani myli. Dlaczego
ktokolwiek miałby się interesować mną czy moją
rodzinÄ…?
- Sądzę, że mogę już o tym powiedzieć, chociaż
muszę prosić, aby zechciała pani zachować tę infor
macjÄ™ dla siebie. Stary przyjaciel Waltera zamierza
kandydować w przyszłorocznych wyborach prezy
denckich. Prosił mego męża, żeby wystartował wspó
lnie z nim jako kandydat na urzÄ…d wiceprezydenta.
Po otrzymaniu partyjnej nominacji, oczywiście.
PORA NA SLLB
93
W tej sytuacji zarówno ja, jak i mój mąż, musimy
unikać wszystkiego, co mogłoby nas przedstawić
w niekorzystnym świetle.
- Porozmawiam o tym z Evanem.
- A właśnie - dopiero teraz pani Dryden zauwa
żyła, że sytuacja jest raczej niecodzienna. - Dlaczego
przyjechała pani sama? Trochę to dziwne, że od pani
dowiaduję się o waszych zaręczynach.
- Chciałam najpierw porozmawiać z panią
w cztery oczy -- wyjaśniła Mary Jo.
- Doskonały pomysł.- Lois Dryden z aprobatą
skinęła głową. - Z mężczyznami czasem bardzo
trudno się porozumieć. Jeśli my obie ustalimy sobie
pewne zasady, na pewno wszystko pójdzie jak
z płatka.
- Pani Dryden, ja jestem zwykłą nauczycielką.
Powinna pani zrozumieć, że nie czułabym się dobrze
w roli gwiazdy telewizyjnej.
- Pomogę pani, Mary Jo. Rozumiem, że dużo
spada na pani barki za jednym zamachem, ale jeśli
chce pani poślubić mego syna, musi się pani nauczyć
trudnej sztuki radzenia sobie z prasÄ….
- Wydaje mi się, że wciąż mnie pani nie rozumie.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]