
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Ashley Brooke [Beautiful Liars 01] Submission (pdf)
- Sandemo_Margit_34_W_Śnieżnej_pułapce
- Gordon Lucy WÅ‚oskie wesele
- D094. Harlequin Desire McCarthy Susanne Po dlugiej rozlace
- GR0938.Banks_Leanne_Najwieksza_wygrana
- Harry Harrison To the Stars Trilogy
- William R. Forstchen Wing Commander 04 Heart of the Tiger
- Indi Blue Cathy Cassidy
- J.A. Saare Dead, Undead, or Somewhere In Between tśÂ‚um. nieof(1)
- McCoy Nikki Keepers Of The Gods 1 Son Of Death
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- acwpower.xlx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
To była prawdziwa tortura. Miała wrażenie, że wszystko w niej wrze. Wystarczyło połączenie
wyobrazni i wspomnień. Zasady zwykle przegrywają w starciu z ludzką słabością.
Jed odłożył magazyn i zgasił światło. Wiedział, że Ellie Jest zdenerwowana. Wiedział, że powinien ją
przytulić
i uspokoić. Ellie i jej zwariowane pomysły! Do diabła z platoniczną przyjaznią! Czy ona sobie
wyobraża, że ma do czynienia ze świętym? Po co proponował grę w szachy? Myślał, że Jest bardzo
sprytny, a starannie obmyślony plan podboju spalił na panewce.
Leżał nieruchomo niczym odrzucony kochanek, gdy nagle Ellie zaczęła się do niego przybliżać.
Poczuł na udzie muśnięcie jedwabnej piżamy. Po chwili dotknęła jego piersi. Westchnął głęboko.
Choć kochał się z nią poprzedniej nocy, wciąż paliło go pożądanie.
Gdy dotknęła jego brzucha, nie mógł uwierzyć, że to prawda. Czyżby starała się go uwieść? To chyba
niemożliwe. Owszem, wczoraj odpowiadała na jego pieszczoty, ale sama nie wykazała inicjatywy.
Zresztą wiedząc, jak bardzo brakuje jej doświadczenia, nie spodziewał się niczego innego.
Ellie sięgnęła jeszcze niżej i przekonała się, jak bardzo jej pragnie. Gdzie ona się tego nauczyła? -
pomyślał Jed, ale w tym momencie Ellie pocałowała go w usta, uniemożliwiając mu myślenie. Leżał
nieruchomo, zostawiając jej swobodę działania. Miał wrażenie, że umarł i znalazł się w raju.
Ellie zdała się na instynkt. Nie miała wyboru, mogła tylko odkryć metodą prób i błędów, co Jed lubi i
co mu sprawia rozkosz. Nawet nie przypuszczała, że może ją to tak podniecić. Uwielbiała jego gładką
skórę i twarde mięśnie. Wydawał się zupełnie bierny, ale podczas pocałunku wyczuła ponaglające
ruchy jego warg. Wiedziała, że prędzej czy pózniej Jed straci panowanie nad sobą. Ciekawe, ile
jeszcze wytrzyma? - pomyślała z nieoczekiwaną pewnością siebie.
Nie musiała długo czekać. Nagle odsunął jej rękę, przewrócił ją na plecy i zaczął kochać z taką
namiętnością, że zaskoczyło ją to, choć sama była również niezwykle pobudzona. Z satysfakcją
zauważyła, że Jed dbał, by jej doznania były równie przyjemne i silne jak jego. Poczuła wielką
wdzięczność, ale już po chwili zapomniała o wszystkim. Starała się tylko odpowiedzieć na każdy jego
ruch.
Następnego dnia rano obudziła się pełna wspaniałych wspomnień z ostatniej nocy. Pomyślała, że
znowu złamała swe zasady. Tym razem to ona uwiodła jego, a nie odwrotnie. Nie mogła się nawet
tłumaczyć zmęczeniem i wpływem leków. Jed leżał koło niej, zaborczym ruchem obejmując ją w talii.
Odwróciła się i spojrzała na niego. Nie spał. Uśmiechał się do niej najbardziej zwycięskim i
triumfalnym uśmiechem, na jaki mógł się zdobyć. Nie mogła go za to winić. Tej nocy oddała mu ciało
i duszÄ™.
- Dzień dobry - mruknął i musnął ustami jej wargi. Myślała, że to przelotny pocałunek na dzień dobry,
ale myliła się. Jed zaczął ją kochać, a pocałunek był jedynie wstępem. Jego ręce natychmiast
rozpoczęły wędrówkę po jej ciele. Odnotowała wtedy w myśli, że jej reakcje przypominają
zachowanie psa Pawłowa - wystarczy jedno dotknięcie, by reagowała w określony sposób. To było
niepojęte, że tak szybko wszystkiego się nauczyła. Jeszcze niedawno nie mogłaby sobie nawet
wyobrazić, że pozwoli mu na tak intymne i śmiałe pieszczoty.
Oczywiście, przeczytała parę książek na temat seksu, ale nie dawały wyobrażenia o tym, czego można
doznać i co stało się jej udziałem. Umierała z rozkoszy. Próbowała poczekać na Jeda, ale wystarczyło
kilka jego ruchów i zapomniała o całym świecie.
Po chwili wyciągnął się wygodnie na łóżku i uśmiechnął się do niej z głęboką satysfakcją.
- Podoba mi się twoja definicja platonicznej przyjazni - rzekł przeciągając słowa.
- Teraz pewnie już będziesz zupełnie nieznośny - mruknęła i zaczęła go przedrzezniać: - Dlaczego nie
przyznasz, że nie możesz się powstrzymać od dotykania mojego ciała? Nie poszłabyś do łóżka z
innym mężczyzną. Czy to nie mówi ci czegoś na temat twoich uczuć?
- Powiedziałaś to lepiej niż ja. Dalej, kochanie, odpowiedz teraz na swoje pytania.
- No dobrze, to prawda. Rzeczywiście nie mogę się powstrzymać - przyznała uczciwie. Odkryła
właśnie nową
stronę swojej osobowości. -1 nie poszłabym do łóżka z innym mężczyzną. Zwariowałam na twoim
punkcie. Ale nie wiem jeszcze, czy to miłość.
- A czy jest jakaś różnica? - zaśmiał się Jed.
- Oczywiście. Miłość jest na zawsze. To, co przeżywamy teraz, to jak przejażdżka górską kolejką w
wesołym miasteczku. Wszystko stało się tak szybko. Prędzej czy pózniej będziemy musieli zwolnić i
dopiero wtedy dowiem siÄ™, czy kocham ciÄ™ naprawdÄ™.
- A jak długo to potrwa? Tydzień? Miesiąc? Rok? - Jed znów się uśmiechnął, ale tym razem był to
uśmiech pełen czułości. - Mam nadzieję, że będziemy jeszcze dość młodzi, żeby mieć dzieci.
Chciałbym mieć z tobą dziecko.
Niewiele kobiet potrafi oprzeć się takiej propozycji. Ellie nie należała do wyjątków, ale nie chciała dać
się zmusić do podjęcia pośpiesznej decyzji. Pomyślała, że Jed sam nie wie, jaki jest impulsywny.
Jedno z nich musiało zachować rozsądek.
- Nie mogę wyznaczyć żadnej daty - powiedziała. - Gdy będę miała pewność, od razu ci o tym
powiem. Kto wie, może wtedy ty zmienisz zdanie?
- Wykluczone - zapewnił ją bez wahania.
Nie zamierzała się kłócić. Czuła się wspaniale - była szczęśliwa, odprężona i niemal bezwstydnie
zadowolona.
- Już sporo osiągnąłeś - powiedziała. - Przestałam dyskutować z tobą na temat seksu - zatoczyła
[ Pobierz całość w formacie PDF ]