
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Alan Dean Foster Humanx 4 Voyage City of the Dead
- Jeffrey Lord Blade 26 City of the Living Dead
- Vermes The Dead Sea Scrolls in English
- Brian Keene Dead Sea
- 1 Dead Until Dark
- Craig Sinnott Armstrong God A Debate between a Christian and an Atheist
- tressie lockwood a choice between two
- Daniken Erich DzieśÂ„ Sć…du Ostatecznego trwa od dawna
- CISCO about MPLS
- Macomber Debbie Pora na śÂ›lub
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- acwpower.xlx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Chodz odprowadzÄ™ ciÄ™ do domu.
Nie trzeba, znam drogę. Próbowałam go wyminąć ale zagrodził mi drogę
swoim ciałem. Gdyby nie dzwięk wydawany przez jego skórzany płaszcz nigdy nie
wiedziałabym, że się poruszył. Stałam tak oniemiała, kiedy znalazł się koło mnie. Wyjął z
kieszeni papierosa i zapalił.
Tym razem nie kłóciłam się z nim. I tak zrobi to, co będzie chciał. Zaczęłam iść
oddychając głęboko dopóki nie osiągnęłam stanu względnego spokoju.
Jak możesz palić, czy to przypadkiem nie wymaga oddychania? W końcu
zdecydowałam się zadać pytanie. Przynajmniej starając się przełamać trochę lody.
Nie musimy oddychać, ale w taki sposób formujemy słowa, które wymawiamy. Z
tego powodu nie można nas też utopić. Możemy wstrzymywać oddech w nieskończoność.
Więc......twoje organy funkcjonują tak jak trzeba?
Zależy jakie organy.
Na przykład serce. Unikałam spoglądania mu w oczy Czy wciąż bije?
Obrócił się szybko, wyrzucił papierosa, złapał mnie za dłoń i umieścił ją na swojej
piersi. Jego place były zimne, koloru delikatnej kości słoniowej, który pasował do moich
własnych. Rozłożyłam płasko dłoń na miękkim swetrze, czując solidną klatkę nad sercem i
stały rytm dobiegający spod niej.
Niesamowite wyszeptałam z szeroko rozwartymi oczami, dziwiąc się
uderzeniom o moje palce. Rytm był silny i stały.
Jak można uważać kogoś za martwego, kiedy wciąż bije mu serce i może
oddychać?
Nie jesteśmy wcale tacy różni powiedział miękko, odpowiadając na moje
niewypowiedziane na głos pytanie.
Jak to możliwe? Czy kiedykolwiek przestaje bić? byłam jak zahipnotyzowana
tym uczuciem i poczułam się lekko zawiedziona, kiedy przesunął się, aby ponownie iść
obok mnie.
Zwalnia kiedy się nie pożywiamy powiedział wracając do swojego papierosa.
Ubijmy interes. Rzucę palenie, jeśli ty przestaniesz się tak nieokrzesanie
wyrażać.
Pieprzyć to przygryzłam dolną wargę, aby powstrzymać cisnący się na usta
uśmiech.
Westchnął i potrząsnął głową, ale zrobił to z uśmiechem. Przynajmniej
próbowałem
Podążał za mną jak cień cichy, ale zawsze obecny. Dziwnie było wracać z kimś do
domu, ponieważ nigdy wcześniej mi się to nie zdarzało. Po opuszczeniu metra drogę do
mojego mieszkania przebyliśmy we względnej ciszy i nie było ona spowodowana tylko
moim brakiem pytań. Od chwili, gdy odkryłam, że jego serce wciąż bije mój umysł szalał.
Wtedy przypomniałam sobie tego ducha kobietę, którą widziałam i pytanie o
przekraczanie progu jakoś tak samo pojawiło się w mojej głowie. Zawahałam się na
początku, ale w końcu moja ciekawość przezwyciężyła logikę.
Czy ten mit jest prawdziwy? Czy musisz zostać zaproszony do czyjegoś domu,
abyś mógł do niego wejść? zapytałam nerwowo, wiercąc się i patrząc prosto przed
siebie.
Zapraszasz mnie do środka?
Cholera. Starałam się, aby moje spojrzenie niczego nie wyrażało. Mimo wszystko
nie było to jedno z najmądrzejszych pytań, jakie mogłam zadać. Te słowa same mi jakoś
uciekły, przygryzłam wnętrze policzka.
Tak, muszę zostać zaproszony odpowiedział, ratując mój tyłek od jeszcze
większego upokorzenia.
Czy z duchami jest tak samo, czy powinnam powiedzieć tym, które spotykam w
pobliżu swojego mieszania, aby raczej pozostały za drzwiami. Zastanawiam się czy na nie
też to działa
Tak pokiwał i uśmiechnął się.
Dzięki za odprowadzenie. Mój uśmiech był zdawkowy i nie sięgnął oczu.
Czułam się niezręcznie i niepewnie.
Zasalutował mi kpiąco. Zawsze do usług
Podeszłam szybko do drzwi i otworzyłam je szarpnięciem. Weszłam do środka i
odwróciłam aby spojrzeć przez szybę.
Disco stał w tym samym miejscu w którym go zostawiłam, spowity blaskiem światła
padającym z ulicznej latarni. Podniosłam lewą dłoń i pomachała na do widzenia. Skinął mi
głową w odwzajemniającym geście. Popędziłam schodami, wstrzymując oddech do póki
nie znalazłam się bezpieczna w swoim mieszkaniu.
Rozdział siódmy
Mieszkanie Goose'a było też jego biurem i roiło się tu od wszystkich tych
mistycznych rzeczy z pomalowanymi na kremowo ścianami i ciemnymi, naturalnymi
drewnianymi podłogami. Regały wokół ścian, uginały się od książek wypełnionych czarami
i zaklęciami. Książki były poustawiane alfabetycznie a małe przedmioty takie jak kamienie i
kawałki skał zostały poukładane dokładnie przed grzbietami. Na suficie nad drewnianymi
regałami umieszczone były różnego rodzaju wypchane zwierzaki, wśród nich króliki i
wiewiórki. Wprawiało mnie to w zdenerwowanie i nie mogłam się skoncentrować, kiedy ich
małe paciorkowate oczy spoglądały na mnie z góry. Zajęłam miejsce na skórzanym
krześle, na przeciwko jego biurka i umościłam się wygodnie. Na skraju biurka leżało kilka
grubych tomisk, a pomiędzy ich stronami powkładane były kolorowe karteczki. Na
przeciwko mnie stała tabliczka Ethan McDaniel, Prywatny Detektyw.
Parsknęłam. Goose chyba sądził, że jest jakimś prywatnym zbawcą świata
Zamknęłam oczy i zobaczyłam go oczami wyobrazni jak goni arcymistrzów zbrodni
ulicami Nowego Jorku. Pracując dla uciśnionych i prześladowanych. Wizualizacja działała
[ Pobierz całość w formacie PDF ]