
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Bagley Desmond Huragan
- McCoy Nikki Keepers Of The Gods 1 Son Of Death
- Stephen King El pasillo de la muerte 1śË parte
- Jack Whyte The Singing Sword
- Ed Gorman [Cavalry Man] The Killing Machine (pdf)
- Jo Clayton SS1 Fire in the Sky
- 03 Mary Burton Rosyjska ksićÂśźniczka
- Alex Jeffers Safe As Houses (pdf)
- Januszewska Krystyna Przytulać kamienie
- Courths Mahler Jadwiga Dzieci szczćÂśÂcia
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- soffa.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Jest jednak w tym filmie nadzieja, i to chyba duża. Nadzieją tą jest Wieńczysław Gliński. Przyznam się, że
patrzyłem na tego aktora z wielką przyjemnością. Skromny, naturalny i prosty, stworzył w sumie
przekonywającą sylwetkę; pierwszy chyba raz widziałem w filmie polskim człowieka zachowującego się i
mówiącego normalnie. %7łyczę mu, aby następny film. w którym będzie grał, mimo wszystko rozgrywał się na
ziemi.
Po prostu" 19;1956, Warszawa
Dopóki żyje człowiek
Siedemdziesiąt pięć lat temu, dnia dziewiątego lutego 1881 roku, sto tysięcy mieszkańców St. Petersburga
odprowadzało na miejsce wiecznego spoczynku trumnę ze zwłokami człowieka, którego życie było pasmem
udręki i upokorzeń, nędzy i cierpień, samotności i klęsk. Człowiek ten nazywał się Fiodor Michajłowicz
Dostojewski. Historia nie przekazała potomnym nic prócz daty; nie wiadomo, czy był to dzień deszczowy, czy
chmurny, mrozny i czysty, czy też ponury i pełen mgieł; obok daty pogrzebu Dostojewskiego historia nie
przekazała nic, prócz okrutnie ironicznego faktu, że pomiatanego i cierpiącego nędzę przez całe życie człowieka
odprowadzało pół miasta - w tym kwiat ówczesnej arystokracji rosyjskiej. Jeśli istniałoby życie wieczne,
26
Marek Hłasko - Felietony i recenzje
Dostojewski - ta najbardziej w historii literatury rosyjskiej tragiczna postać - nie zaznałby jednak spokoju w
owej krainie, którą sam nazwał ,,ciemnym pokojem o zamkniętych drzwiach i oknach, pełnym pająków".
%7ładnego chyba pisarza nie odczytywano tak różnorodnie, tak niesprawiedliwie i fałszywie; wokół żadnego
pisarstwa nie narosło tyle najrozmaitszych mitów; o żadnym pisarzu inni pisarze nie pisali w sposób tak
różnoraki.
Trudno jest znalezć prawdę o Dostojewskim, trudno jest pojąć prawdę, którą on sam chciał dać ludziom.
Cała twórczość Dostojewskiego to właściwie monolog rozpisany na głosy, monolog traktujący o prawdzie. U
Dostojewskiego, począwszy od głównych bohaterów, skończywszy na
postaciach epizodycznych, wszyscy szukają prawdy; ci ludzie, którzy nigdy nie żyli i żyć nie będą, bez przerwy
miotają się rozpaczliwie w poszukiwaniu jakiejś prawdy, jakiejś idei, która wyjaśniłaby im zagadkę życia i
usprawiedliwiła ich byt na ziemi. U żadnego z pisarzy, których znam, to pragnienie prawdy nie występuje z tak
wściekłą namiętnością. Dostojewskiego nie da się porównać ani do Szekspira, ani do Balzaka, ani do Conrada.
Dostojewski to osobna wielka literatura będąca jednocześnie jej zaprzeczeniem; nie ma bowiem drugiego
pisarza, którego styl byłby tak szary, tak nieefektowny, tak rozpaczliwie gazeciarski. Dostojewski nie potrafił
odtworzyć świata zewnętrznego. Czasem usiłuje sklecić jakiś pejzaż, czasem usiłuje opisać księżyc jakiejś nocy,
zaułek czy schody, lecz natychmiast, rozdzierając całą zewnętrzną powłokę, wdziera się w każdą myśl i uczynek
człowieka.
Dostojewski - to monolog jednego człowieka, wciąż tego samego, w najrozmaitszych przypadkach tego
samego. Człowiek Dostojewskiego jest monomanem - monomanem jest opętany samobójca Kiryłow i
monomanem jest Alosza Karamazow, monomanem jest Raskolnikow i monomanem jest Nastazja Filipowna;
człowiek Dostojewskiego jest człowiekiem wołającym z samego środka piekła o gwiazdę prawdy. Szuka jej w
zbrodniach, własnej udręce, hulankach, miłości i cierpieniach; w zatraceniu siebie szuka jej obłąkany i piękny
Mikołaj Stawrogin, w dzikiej miłości goni za nią Karamazow, po omacku, w biblijnej dobroci pragnie osiągnąć
ją Idiota, w plugawej zbrodni - zbuntowany Raskolnikow. Urzędnicy, kupcy, sługusy i łapownicy, zbrodniarze i
oszalałe z miłości kobiety wciąż wyciągają ręce po prawdę. I tu kończy się geniusz Dostojewskiego: pochylony
nad mikroskopem życia Dostojewski daje swym ludziom prawdę, której nie zechce przyjąć nawet pięcioletnie
dziecko. On sam, uwrażliwiony jak nikt na krzywdę i poniżenie człowieka, okazuje się dzieckiem, kiedy chce
wyrwać człowieka z piekła, w którym żyje. Proponuje człowiekowi filozofię, którą przyjąć można tylko w
delirium, i tylko w delirium z niej korzystać - w życiu jest ona szmacianym strachem na wróble. Tak jak i
Tołstoj, Dostojewski widział noc swego narodu - może nawet widział, jak nikt przed nim - lecz gwiazdy
wskazać nie potrafił.
Jak każdy człowiek, który łamie się w walce o jakąś ideę i zdradza ją, Dostojewski nienawidził rewolucji.
Zatruty cierpieniem i klęskami, pamiętny do końca życia luf plutonu egzekucyjnego, Dostojewski przestał
rozumieć dążenia swego narodu. Biesy" ta najpotworniejsza i najwspanialsza chyba powieść na świecie, jest
tylko karykaturą, i to karykaturą zrobioną przez rysownika, który nienawidzi swego modelu i złośliwie traci
proporcje. Dostojewski nie rozumiał rewolucji; przedstawił ją tak, jak przedstawiają ją stare ciotki na prowincji
swym cnotliwym siostrzenicom, wmawiając im, że bolszewik to samo, co podpalacz i gwałciciel, anarchista i
morderca, podpalacz kościołów i głosiciel wolnej miłości. Dostojewski przegrał swą szansę napisania genialnej
powieści o ruchu rewolucyjnym; Dostojewski przestaje być genialnym artystą, przestaje być wyrazicielem
cierpień swego narodu - jest tylko małym sklepikarzem, który boi się o swój kramik i strach usiłuje pokryć
frazesami, w które sam nie wierzy. Jego Szigalewszczyzna", jego wizja przyszłego świata podobna jest do
27
Marek Hłasko - Felietony i recenzje
bełkotu Orwella - mordy, pożary, zniszczenie indywidualności ludzkiej, kajdany, oszustwo i świst bata. W
szigalewszczyznie nie będzie pragnień - woła Wierchowienski. Pragnienia i cierpienia - dla nas; dla niewolników
- Szigalewszczyzna". I znów Dostojewski przestaje być geniuszem: jest sześcioletnim chłopcem, który jest słaby
i nie mając sił na stoczenie bójek z rówieśnikami - zabawia się wyrywaniem skrzydeł muchom w przekonaniu,
że płynie stąd jednakowa satysfakcja. Aż dziw bierze, że ten geniusz, tak wrażliwy na każde cierpienie
człowieka, okazuje się dzieckiem wtedy, kiedy chodzi o najświętszą sprawę świata.
Nie wiem, czy Dostojewski fascynuje współczesnych dzisiaj z taką samą siłą, z jaką ich fascynował lat
trzydzieści temu czy czterdzieści. Czas się zmienił: ludzkość przeszła od tego czasu przez dziesięć wojen, przez
obozy koncentracyjne, pacyfikacje i najstraszniejszy terror; ludzkość otrzymała już swoją porcję, wobec której
Dostojewski ze swymi ciemnościami jest figlarnym pacholęciem. Dzisiejszy człowiek inaczej odczyta książkę
Dostojewskiego, niżby odczytał ją lat temu trzydzieści czy nawet dwadzieścia. Człowiek jest uodporniony na
grozę - codziennie na świecie giną ludzie, codziennie świat jest widowiskiem nowych zbrodni, nowych aktów
[ Pobierz całość w formacie PDF ]